REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 138
2 rs333 134
3 przemyk79 131
4 mario74... 129
5 wirgiliusz 128
6 robert77u 128
7 wiesia 124
8 siwy071910 124
9 magi 123
10 Bogdan 122
REKLAMA
 
Jedenastka Legend Widzewa - Marek Koniarek (10)
 
Środa, 6. maja 2020, godz. 08:56

Marek Koniarek mógł się przekonać o popularności wśród fanów Widzewa 17 listopada 2018 roku, kiedy w II lidze Widzew grał na nowym stadionie z Rozwojem wobec 17 124 widzów. Przed meczem wręczono mu pamiątkową koszulkę Widzewa z 65 na plecach (tyle goli strzelił w ekstraklasie dla RTS), a publiczność zgotowała trenerowi katowiczan owację na stojąco.
     
REKLAMA

Legendarny napastnik Drugiego Wielkiego Widzewa (1992-1999) urodził się 29 maja 1962 roku w Katowicach. Rozpoczynał karierę w klubach śląskich: Instalu Katowice i Siemianowiczance. Wiosną 1983 roku zadebiutował w ekstraklasie w Szombierkach, zdobywając 3 bramki dla bytomian w 21 meczach. Od sezonu 1984/1985 był napastnikiem GKS Katowice. Do wiosny 1988 rozegrał w Gieksie 106 meczów, strzelając 29 goli i zdobywając Puchar Polski w 1986 roku. Wtedy rozegrał dwa jedyne mecze w reprezentacji. Oba towarzyskie: 12 września 1986 z Irlandią w Warszawie 1:0 ( strzelił gola w debiucie) oraz 18 marca 1987 w Rybniku z Finlandią 3:1. Został Odkryciem Roku 1986 w plebiscycie „Piłki Nożnej”.

Przygoda „Koniara” z ligą niemiecką trwała od jesieni 1988 do wiosny 1991 roku. W 37 meczach w Rot-Weiss Essen strzelił 4 gole. Jesienią 1991 grał znów w Polsce: w Zagłębiu Sosnowiec zdobył 4 bramki w 13 spotkaniach.

Zimą 1992 roku rozpoczął przygodę życia z Widzewem, dla którego był to pierwszy sezon po powrocie do ekstraklasy. Debiutował 14 marca w Dębicy, gdzie łodzianie pokonali Igloopol 2:1. Wtedy jeszcze skutecznością ustępował np. Leszkowi Kosowskiemu (9 goli), ale Marek w 17 meczach zdobył 5 bramek. W tym arcyważną w ostatniej kolejce głową z daleka w meczu z Górnikiem w Łodzi, wygranym 1:0. To zadecydowało, że widzewiacy wyprzedzili lepszą różnicą goli zespół z Zabrza i wywalczyli po raz pierwszy od 6 lat miejsce na podium (za Lechem Poznań i GKS Katowice). Po tym meczu prezes Ludwik Sobolewski powiedział: „Koniar, ty już spłaciłeś swój transfer”.

W sezonie 1992/1993 był już najskuteczniejszym strzelcem RTS: strzelił 23 gole, ustępując o 2 bramki tylko Jerzemu Podbrożnemu (z Lecha) oraz o jedną Maciejowi Śliwowskiemu (z Legii). Jesienią 1993 roku Marek zagrał 17 meczów strzelając 7 goli i zimą wyjechał do Austrii. Wiosną strzelił dla Wiener SC 8 bramek w 16 meczach, a w sezonie 1994/1995 zdobył 8 goli w barwach VSE St.Polten.

Powrót do Widzewa w sezonie 1995/1996 był wręcz triumfalny. Drużyna pod wodzą Franciszka Smudy odzyskała po 14 latach mistrzostwo Polski, a tytuł wywalczyła bez porażki (27 zwycięstw, 7 remisów). Marek Koniarek został królem strzelców. Zdobył aż 29 bramek (czwarty wynik w historii polskiej ekstraklasy). Od tego wyczynu żaden piłkarz w najwyższej lidze nie strzelił więcej goli w sezonie. 22 maja 1996 roku w stolicy Legia prowadziła 1:0 po golu Tomasza Wieszczyckiego w 55. min i gdyby wygrała, to wyprzedziłaby widzewiaków. Ale właśnie „Koniar” wyrównał w 68 min, a Piotr Szarpak na 7 minut przed końcem zapewnił zwycięstwo łodzianom.

W następnej kolejce strzelił aż 4 gole Stali Mielec w wygranym 4:1 meczu w Łodzi. Setną bramkę w ekstraklasie zdobył w Poznaniu w meczu z Lechem. Poznaniacy prowadzili po trafieniu Piotra Reissa z karnego w 14 min. „Koniar” wyrównał, dobijając piłkę sparowaną przez bramkarza w 59. minucie. Dopiero ten remis zapewnił tytuł mistrza Widzewowi. Wśród gratulujących po meczu w szatni był też Leszek Miller, wtedy minister pracy i płacy, późniejszy premier, zagorzały kibic RTS. 

Jesienią 1996 Marek rozegrał jeszcze 4 mecze w Widzewie, strzelając jednego gola (Stomilowi w Łodzi) i jako 34-latek wyjechał znów pić austriackie piwo. Grał w VSE Vorwarts Steyr. Jesienią 1997 występował w Wiśle Kraków (12 meczów). Wiosną 1998 roku zagrał jeszcze 13 spotkań w GKS Katowice, strzelając dla Gieksy 3 gole.

Koniarek w Widzewie wystąpił w 106 meczach, strzelając 65 goli (jest najbardziej bramkostrzelnym piłkarzem klubu z Al. Piłsudskiego). W łódzkim klubie zdobył dwa tytuły mistrza Polski 1996 i 1997 oraz Superpuchar Polski 1996.

Łącznie w polskiej ekstraklasie rozegrał 271 meczów i jest w Klubie Stu (zdobył 104 bramki). W latach 1983-1998 strzelał gole dla: Szombierek Bytom (3), GKS Katowice (38), Zagłębia Sosnowiec (4) oraz Widzewa (65).

W latach 1992-1996 Koniarek rozegrał także w Widzewie 7 meczów w pucharach europejskich. Strzelił w nich 3 gole (z Eintrachtem Frankfurt w Łodzi oraz dwa z Bangor City w Walii). Pucharowe występy zakończył meczem w Łodzi z Broendby Kopenhaga w rundzie wstępnej Ligi Mistrzów, wygranym przez łodzian 2:1. 

Wraz ze Zbigniewem Wyciszkiewiczem „Koniar” dzierży mocno wyśrubowany rekord spotkań bez porażki w ekstraklasie: 37 z rzędu i to w mistrzowskich sezonach (34 w rozgrywkach 1995/1996 plus 3 z sezonie 1996/1997). 

Jego gole nie były bramkami kolejki. Bardziej pasowało do nich wyświechtane określenie „umieścił piłkę w bramce”.  Tak było choćby w Tychach, gdzie 1 maja 1996 roku Sokół miał wiele szans na zdobycie prowadzenia, ale to w 68 min. „Koniar” pokonał późniejszego asa Liverpoolu Jerzego Dudka, zapewniając wygraną Widzewowi. Trener rywali „Bobo” Kaczmarek (ojciec obecnego szkoleniowca RTS) z niedowierzaniem kręcił głową i jeszcze po latach pytał mnie „Boguś. Jak on to zrobił?”
  
Koniarek był także jednym z piłkarzy Widzewa, którzy pracowali w tym klubie jako trenerzy. W sezonie 2000/2001 zastąpił Piotra Kuszłyka i prowadził drużynę w 16 meczach, zajmując 12. miejsce. Pod jego wodzą widzewiacy wygrali 5 meczów, 5 zremisowali i ponieśli 6 porażek (różnica goli 12-14). Był ostatnim szkoleniowcem Widzewa, który w ekstraklasie nie przegrał meczu z Legią w Warszawie (6 kwietnia 2001 przy Łazienkowskiej było 0:0). W następnym sezonie zastąpił go Marek Kusto.

Dodam, że nie gwiazdorzył, był w kontaktach z dziennikarzami sympatyczny, otwarty, czasem nawet zbyt skromny, jakby pomniejszający swoje boiskowe dokonania. Pod tym względem powinien być dla obecnych „gwiazd” wzorem do naśladowania. Nie tylko jako napastnik, który w łódzkim okresie kariery wręcz szokował łatwością zdobywania bramek. 

Bogusław Kukuć