REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 138
2 rs333 134
3 przemyk79 131
4 mario74... 129
5 wirgiliusz 128
6 robert77u 128
7 wiesia 124
8 siwy071910 124
9 magi 123
10 Bogdan 122
REKLAMA
 
102 obcokrajowców pomagało Widzewowi
 
Niedziela, 29. marca 2020, godz. 12:39

W 110-letniej historii Widzewa występowało 102 piłkarzy zagranicznych z 35 państw. Oni również mają swój udział w sukcesach legendarnego klubu. Większość z tych 102 zawodników jednak nie zawsze grała na 102 i często były to „transferowe niewypały” będące efektem siły przekonywania, koneksji i cwaniactwa coraz liczniejszych menedżerów. Dość przypomnieć, że sukcesy Pierwszego Wielkiego Widzewa (1977-1985) budowali wyłącznie Polacy.

Pierwszym „widzewskim stranierim” był jesienią 1991 roku Anatolij Demianienko. To jeden z asów „stajni Walerego Łobanowskiego” w Dynamie Kijów, z którym zdobył Puchar Zdobywców Pucharów 1986, 5 razy mistrzostwo ZSRR, zaliczył 80 meczów w reprezentacji ZSRR, grał w finałach 3 mundiali (1982, 1986 i 1990) oraz był wicemistrzem Europy 1988. Takie CV robiło wrażenie, choć 32-latek był u schyłku kariery. Był twardym, solidnym obrońcą, choć nie zdołał się w pełni zintegrować z zespołem. Rozegrał 13 meczów i pomógł wywalczyć beniaminkowi trzecią lokatę za Lechem oraz Gieksą. W tym sensie miał wkład w budowę Drugiego Wielkiego Widzewa (1992-1999). Wrócił do ojczyzny i był trenerem m.in. Dynama, z którym wywalczył w 2006 Puchar Ukrainy i awansował do Ligi Mistrzów.
REKLAMA


W sierpniu 1992 roku karierę w Widzewie rozpoczął Ukrainiec Andrzej Michalczuk. Jego 10-letnia kariera w łódzkim klubie jest czymś unikalnym, a dwa tytuły mistrzowskie, dwa wicemistrzostwa oraz występy w Lidze Mistrzów 1996, kreują urodzonego w Kijowie piłkarza na wielką postać. 

Michalczuka uważam za najlepszego obcokrajowca w bogatej historii łódzkiego klubu i nie dziwię się, że jest w Jedenastce Legend Widzewa, wybranym przez kibiców. Tak się dobrze składa, że tradycyjnie w środę przypominam sylwetki tych wybitnych piłkarzy i 1 kwietnia przyjdzie kolej właśnie na Andrzeja.

Michalczuk jest oczywiście także w mojej Jedenastce Obcokrajowców Widzewa: Boris Pesković – Anatolij Demianienko, Ugo Ukah, Dudu – Andrzej Michalczuk, Aleksandru Curtian (na zdjęciu), Mindaugas Panka, Stefano Napoleoni – Darvydas Sernas, Eduarts Visnjakovs, Robertas Poskus.

Ta drużyna, której skład przed laty podałem w blogu na Widzew.com, nie zmieniła się, choć później w zespole grało wielu kolejnych zagranicznych piłkarzy. W obecnym zespole trenera Marcina Kaczmarka są: urodzony w Demokratycznej Republice Konga Chris Mandiangu oraz reprezentant Estonii Henrik Ojamaa.

Tworząc jedenastkę zagranicznych widzewiaków największe problemy miałem z obsadą bramki. Było kilku obcokrajowców w bramce RTS, ale to nie były dobre wybory. Najlepszym z tego grona był, moim zdaniem, Boris Pesković, choć występował w łódzkim zespole jedynie na zapleczu ekstraklasy. Jesienią 2004 roku rozegrał tylko 13 meczów w Widzewie i żadnego z nich drużyna trenera Stefana Majewskiego nie przegrała. Do tego wpuścił tylko raz dwa gole: w ostatnim swoim meczu w łódzkim klubie (derby z ŁKS 2:2 przy al. Uni). Nic dziwnego, że zimą 2004 roku Słowaka pozyskała występująca w ekstraklasie Pogoń Szczecin. Boris był nawet mistrzem Rumunii 2006.

Jest też ciekawostka. Jego młodszy brat Michał Pesković jest obecnie bramkarzem Cracovii. Kibice Widzewa i KKS Koluszki pamiętać mogą, że wystąpił w zespole łódzkim w zimnym grudniowym sparingu w 2004 roku, wygranym przez łodzian 3:2.

Bogusław Kukuć