REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Przed laty też było ciężko, ale zwycięsko
 
Czwartek, 19. marca 2020, godz. 07:42

Wprowadzenie w Polsce stanu zagrożenia epidemiologicznego zmieniło radykalnie nasze życie. Ograniczenia z zamknięciem granic, zawieszeniem pracy uczelni, szkół, placówek kulturalnych i handlowych, zakazem zgromadzeń, kwarantannami, przestraszony atakiem koronowirusa naród znosi dzielnie, z trudem, ale ze zrozumieniem. Dla dwóch pokoleń Polaków te znamiona stanu wyjątkowego są zaskakującym szokiem, o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Najstarsi porównują to z restrykcjami stanu wojennego. Pocieszając się, że skoro wtedy przeżyli, to i dziś dadzą radę, choć są obecnie w tzw. grupie największego ryzyka.

Oczywiście teraz są inne czasy, internet, możliwości komunikowania się, telefony komórkowe, tablety, różnorodne media itp. udogodnienia cywilizacyjne, do których szybko się przyzwyczailiśmy. 
REKLAMA


Ale są też różnice na minus. Wtedy wolno było grać w piłkę nożną. I to jak. Można nawet stwierdzić, że utrudnienia i problemy, panujące wokół po 13 grudnia 1981 roku, wyzwoliły w piłkarzach jakieś dodatkowe moce, pokłady energii, chęć dania radości wymęczonym Polakom. 

Starsi kibice Widzewa pamiętają to najlepiej, bo wiosną 1982 roku, kiedy żołnierze grzali się przy koksownikach, legendarny klub (na zdjęciu powyżej drużyna z tamtego roku) zwycięstwem 3:1 w Lublinie zaczął marsz ku obronie tytułu. I cel osiągnął. Reprezentacja pod wodzą Antoniego Piechniczka z „widzewskim trzonem” w Espania-82 zdobyła ostatni w historii medal mistrzostw świata wygrywając z Francją 3:2. Stan wojenny zniesiono dopiero 22 lipca 1983 roku, ale  trzy miesiące wcześniej Widzew, pod wodzą Władysława Żmudy, po wyeliminowaniu Liverpoolu grał z Juventusem Turyn w półfinale Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, czego do dziś nie skopiował żaden polski klub. Przed prawie 40 laty też było wokół ciężko, ale mimo wszystko zwycięsko. Można nawet stwierdzić, że w tym trudnym czasie ugruntowała się legenda Pierwszego Wielkiego Widzewa 1977-1985.
  
Przypominam te fakty nie tylko w związku z jubileuszem 110-lecia Widzewa. Chcę podkreślić, że trudności mobilizowały ten klub szczególnie, nie były usprawiedliwieniem niemocy. To też jest tradycja klubowa. Dlatego liczę, że kiedy zaraza ustąpi, a rozgrywki zostaną wznowione, drużyna z alei Piłsudskiego nie zawiedzie swoich licznych fanów.

Bogusław Kukuć