REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Nie ma takiego wariantu, który zadowoli wszystkich
 
Wtorek, 17. marca 2020, godz. 08:48

Koronawirus zdemolował naszą codzienność. Jest na tyle groźny, że wygrał nawet z futbolem. Starsi kibice pamiętają, że nawet w stanie wojennym grano mecze. Jak podnieść się z ruin, gdy zaraza się skończy?

Sternicy europejskiego futbolu zastanawiają się kiedy i jak wyłonić zwycięzców Ligi Mistrzów i Ligi Europy, na kiedy przesunąć wyłonienie kompletu finalistów i sam termin mistrzostw kontynentu, którego logo trzeba pewnie zmienić na Euro 2021.
REKLAMA


Jak poradzą sobie federacje krajowe z rozgrywkami różnych szczebli? To trudne decyzje, bo przed widmem bankructwa stoją nawet kluby dysponującymi dziesiątkami milionów euro, a dopiero co mówić o biednych polskich klubikach.

PZPN odwołał marcowe kolejki ekstraklasy, I oraz II ligi i zapowiedział wznowienie rozgrywek nie wcześniej niż w kwietniu, nie chcąc narażać zdrowia i wręcz życia sztabów szkoleniowych i piłkarzy, których treningi zawieszono. Nawet gdyby szczęśliwie opadła skala zagrożenia zdrowotnego  i nastąpiło coś, co nazwiemy powrotem do normalności, to nie da rady grać tuż po podaniu tak oczekiwanych wieści. Decyzja najbardziej optymistyczna: pierwsza zaległa środowa kolejka 1 kwietnia (w Prima Aprilis) zatem chyba się nie odbędzie.

Nic dziwnego, że piłkarska centrala rozważa szereg wariantów. Prezes Zbigniew Boniek już teraz słusznie zauważa, że nie ma takiego rozwiązania, które zadowoli wszystkich zainteresowanych.

Szczególne są uwarunkowania dla ekstraklasy, która nie może mocno przedłużyć sezonu ligowego. Nie tylko decyduje tu termin Euro (bo ten może być przesunięty przez UEFA), ale np. kwalifikacje do LM i LE zaczynające się już w czerwcu.  Tylko pierwsza i druga liga mogłaby grać do końca czerwca (wcześniej w środy), bo np. wielu zawodnikom kończą się kontrakty. 

Wariant z uznaniem sezonu za nieodbyty i start do rozgrywek 2020/2021 w identycznym zestawieniu jak dziś ekstraklasy, I oraz II ligi powitałyby z zadowoleniem kluby zajmujące miejsce pod spadkową kreską. Przeciwnikami takiego rozwiązania byliby najlepsi. Choćby Legia, marząca o odzyskaniu tytułu i walce o Ligę Mistrzów. Czołówka pierwszoligowców, a głównie  Podbeskidzie Bielsko-Biała, Warta Poznań i Stal Mielec, też ma prawo myśleć o powrocie do ekstraklasy, a Widzew, Łęczna i Gieksa o I lidze. Ich wieloletnie, trudne, kosztowne starania o odzyskanie dawnej pozycji zostałyby zaprzepaszczone. 

Proszę sobie wyobrazić reakcję sympatyków FC Liverpool, który ma teraz 25 pkt przewagi nad wiceliderem i zapadłaby decyzja o anulowaniu rozgrywek Premier League 2019/2020. A na Anfield Road czekają na tytuł mistrza Anglii już 30 lat!

Koncepcja uznania wyników po rozegranych pełnych kolejkach (ekstraklasa po 26, a I i II liga po 22) ma sporo przeciwników. Wtedy Legia mogłaby się czuć już mistrzem, a Widzew pierwszoligowcem, ale protesty byłyby głośne. Choćby wielu klubów mających małe straty do eksponowanych miejsc czy zespołów, które zajmują lokaty w strefie spadkowej. Sztandarowym protestem byłoby sportowe stwierdzenie „Nie zmienia się regulaminu w trakcie rozgrywek”.

Ale są już pomysły procesów sądowych. Adwokaci niezadowolonych wyciągnęliby choćby argument poprzedniego sezonu II ligi. Przed rokiem po 22 kolejkach w pierwszej trójce były Widzew, Radomiak i Elana, lecz awans wywalczyła tylko drużyna z Radomia oraz czwarty w marcu GKS Bełchatów i siódma wtedy Olimpia Grudziądz.

Potencjalni spadkowicze mogą szermować przykładem Olimpii Elbląg, która po 22 kolejkach minionego sezonu była ostatnia, ale utrzymała się i dziś ma nawet szanse na baraże o awans na zaplecze ekstraklasy. Obecnie szesnasta Stalówka zostałaby zdegradowana, a przecież za zgodą PZPN grała jesienią głównie na boiskach rywali. Wiosną, już na nowym Podkarpackim Centrum Piłki Nożnej w Stalowej Woli, ma jeszcze do rozegrania aż 10 meczów i można trzymać duże zakłady, że uniknie spadku.

Wybór mniejszego zła jest zawsze trudny. Nie zazdrościmy działaczom PZPN i Ekstraklasie SA. Nawet gdyby wyszli z posiedzenia w czarnych koszulkach z napisem „Nienawidzę koronowirusa”. Inna sprawa, że w takiej koszulce pani prezes RTS Martynie Pajączek byłoby do twarzy.

Bogusław Kukuć