REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 138
2 rs333 134
3 przemyk79 131
4 mario74... 129
5 wirgiliusz 128
6 robert77u 128
7 wiesia 124
8 siwy071910 124
9 magi 123
10 Bogdan 122
REKLAMA
 
Sezon 1995/1996, w którym mistrz Polski nie przegrał żadnego meczu (3)
 
Środa, 19. lutego 2020, godz. 19:10

Trzeci w historii Widzewa tytuł mistrzowski, wywalczony w sezonie 1995/1996, jest szczególnym wyczynem w annałach polskiego futbolu. Mistrzowie z Łodzi nie ponieśli żadnej porażki (27 zwycięstw, 7 remisów). Od tamtych rozgrywek żadnemu klubowi nie udało się skopiować tego osiągnięcia. Wydawać by się mogło, że wobec takiej dominacji zdobycie korony przez widzewiaków było formalnością. Nic bardziej błędnego. Chyba nigdy Legia tak zażarcie nie walczyła o utrzymanie tytułu. 

30 lipca 1995 roku Widzew został pierwszym liderem, wygrywając w Łodzi z Sokołem Pniewy aż 5:0. Wynik otworzył debiutujący w łódzkim klubie Rafał Siadaczka (wcześniej Petrochemia Płock). Pozostałe bramki zdobyli wicemistrzowie poprzedniego sezonu: Ryszard Czerwiec, Mirosław Szymkowiak oraz Tomasz Łapiński (dwie).
REKLAMA


Niesamowity serial odnotował Marek Koniarek. W 6 z rzędu meczach ligowych zawsze strzelał minimum jednego gola (zdobywając od 7 do 13. kolejki aż 11 bramek, bez karnych). W meczu 30 września z Pogonią w Łodzi było 3:0 i wszystkie gole strzelił „Koniar” (54, 89, 90 min). Najciekawsze było to, że równie dużo oklasków zebrał debiutujący wtedy w RTS były piłkarz Jagiellonii Marek Citko, który wszedł w 63 minucie i zademonstrował wiele ofensywnych, widowiskowych, perfekcyjnych technicznie akcji, zaskakujących nie tylko rywali, ale także kibiców.

Jesienny mecz na szczycie tabeli przy al. Piłsudskiego wobec 17 084 widzów zakończył się remisem 1:1. Legioniści prowadzili po golu Tomasza Wieszczyckiego w 16 minucie, ale Siadaczka wyrównał w 34 minucie. 

Na półmetku rozgrywek liderem był Widzew – 42 pkt przed Legią – 41 pkt oraz Hutnikiem Kraków – 28 pkt. Już wtedy było wiadomo, że tytuł wywalczą widzewiacy albo legioniści, a pozostałym rywalom pozostał tylko bój o trzecią lokatę.

Wiosną drużyna trenera Franciszka Smudy nie zwalniała tempa, choć czasem była w opałach. Tak było 1 maja, gdy w przełożonym meczu z Sokołem w Tychach gospodarze dominowali zdecydowanie, ale to Widzew wygrał 1:0. W 64. minucie bramkarza, późniejszego asa Liverpoolu, Jerzego Dudka pokonał Koniarek. Trener gospodarzy „Bobo” Kaczmarek (ojciec obecnego szkoleniowca RTS) nie mógł wyjść z podziwu, pytając „Jak on to zrobił ?” 

Na starym stadionie we Wrzeszczu byłem świadkiem meczu, w którym łodzianie starali się bardzo by… stracić bramkę. Widzew prowadził wtedy z Lechią/Olimpią Gdańsk w 68 minucie aż 7:0 gości i zszokowani fani gospodarzy domagali się choćby honorowego gola. Było nerwowo, wręcz groźnie. Franciszek Smuda, widząc co się dzieje, w 68. minucie wpuścił nastolatków Macieja Bieleckiego i Rafała Kubiaka. Wreszcie w ostatniej minucie Emmanuel Tetteh trafił na 1:7 i goście mogli udać się do szatni. Trener gospodarzy Hubert Kostka (słynny bramkarz, mistrz olimpijski z Monachium) kręcił głową z niedowierzaniem.

Mimo tak dobrej postawy łodzian przed 31 kolejką liderem była Legia -  78 pkt (z bilansem goli 84-19) przed Widzewem – 78 pkt (z różnicą bramek 76-19). O tytule decydował rewanż rozgrywany 22 maja w stolicy, który sędziował Ryszard Wójcik z Opola.  
Pierwsi opanowali nerwy gospodarze. Legia objęła prowadzenie po golu Wieszczyckiego w 53 minucie. Po wyrównującej bramce Koniarka w 65 minucie, łodzianie uwierzyli, że mogą odzyskać pozycję lidera. Ich ataki były coraz groźniejsze. Na 9 minut przed końcem Piotr Szarpak pokonał Macieja Szczęsnego i drugie w historii zwycięstwo Widzewa przy Łazienkowskiej stało się faktem (pierwszy raz w 1987 roku łodzianie wygrali tam 1:0 po golu Sławomira Chałaśkiewicza).

Drużyna trenera Franciszka Smudy grała w składzie: Woźniak – Bogusz, Łapiński, Jaskulski, Michalczuk – Wyciszkiewicz, Czerwiec, Szarpak (88, Miąszkiewicz), Siadaczka (86, Bajor) – Citko – Koniarek. 

Warto podkreślić, że w sezonie 1995/1996 Legia prowadziła z Widzewem zarówno w Łodzi, jak i w Warszawie, lecz łodzianie zdołali zdobyć w nich aż 4 punkty. Pokazowo realizowali hasło „Gramy do końca”.  Ale po meczu w stolicy widzewiacy nie mogli jeszcze cieszyć się z odzyskania po 14 latach tytułu, bo pozostały trzy kolejki. W tym mecz w Poznaniu z Lechem.

Przy Bułgarskiej grano 5 czerwca. Łodzianie zaczęli ofensywnie i mieli kilka okazji bramkowych. Sporadycznie kontrujący poznaniacy wywalczyli karnego, którego w 13 minucie wykorzystał Piotr Reiss. W przerwie zrobiło się nerwowo, bo Legia prowadziła w Mielcu (wygrała tam 5:0). W 60. minucie wyrównał Koniarek i był to jego setny gol w ekstraklasie. Tomasz Muchiński, zastępujący w bramce Andrzeja Woźniaka, obronił jeszcze groźny strzał Reissa i skończyło się remisem 1:1, zapewniającym trzeci tytuł mistrzowski Widzewowi. Wśród uradowanych oficjeli w szatni łodzian był m.in. ówczesny szef Urzędu Rady Ministrów Leszek Miller. Przyznać trzeba, że późniejszy premier bywał często na meczach Widzewa w Łodzi i był kibicem RTS.

W ostatniej kolejce już przy nadkomplecie publiczności przy Piłsudskiego Widzew pokonał Zagłębie Lubin 1:0. Ostatniego gola mistrzowskiego sezonu strzelił Rafał Siadaczka (którego bramka zainaugurowała te radosne dla widzewiaków rozgrywki).
 
Królem strzelców został Marek Koniarek (na zdjęciu) Napastnik Widzewa zdobył 29 bramek, wyprzedzając legionistów Jerzego Podbrożnego (19 goli) i Tomasza Wieszczyckiego (18). Od tego czasu żaden snajper polskiej ekstraklasy w jednym sezonie nie odnotował tylu trafień.

Pozostałe gole dla Widzewa strzelili: Ryszard Czerwiec – 13, Zbigniew Wyciszkiewicz – 10, Rafał Siadaczka – 9, Andrzej Michalczuk – 6, Marek Citko i Paweł Miąszkiewicz po 5, Tomasz Łapiński i Piotr Szarpak po 2, Daniel Bogusz, Sławomir Gula, Rafał Kubiak i Mirosław Szymkowiak po 1. 
Mistrzami Polski zostali także: Andrzej Woźniak, Tomasz Muchiński, Marek Bajor, Waldemar Jaskulski, Marcin Boguś, Dariusz Podolski, Bogdan Pikuta i Maciej Bielecki. 

Dla wszystkich wymienionych widzewiaków oraz ich trenera Franciszka Smudy był to pierwszy tytuł mistrza Polski. Dodajmy, wywalczony w wielkim stylu. Klasa zespołu wkrótce została potwierdzona w rywalizacji europejskiej. Po dramatycznym dwumeczu z Broendby Widzew zagrał w Lidze Mistrzów 1996.

Bogusław Kukuć