REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 188
2 mario74... 176
3 wiesia 175
4 Jazz_1910 170
5 conrado... 168
6 przemyk79 167
7 robert77u 165
8 siwy071910 162
9 wirgiliusz 159
10 magi 154
REKLAMA
 
Wyjątkowy Dzień Zwycięstwa 1982, czyli drugie mistrzostwo Widzewa (2)
 
Sobota, 15. lutego 2020, godz. 21:32

Obronę tytułu mistrzowskiego Widzew rozpoczął pod wodzą nowego trenera. Jacka Machińskiego zastąpił Władysław Żmuda, który już był na celowniku prezesa Ludwika Sobolewskiego, od 1977 roku, kiedy pod wodzą tego szkoleniowca Śląsk Wrocław zdobył mistrzostwo, wyprzedzając wtedy o 3 punkty widzewiaków. 

Pod naciskiem nowego selekcjonera kadry Polski Antoniego Piechniczka PZPN w lipcu 1981 roku zawieszono dyskwalifikację Zbigniewowi Bońkowi i Józefowi Młynarczykowi. Czwórka zawodników Widzewa ( Młynarczyk, Żmuda, Boniek i Smolarek) stanowiła znów trzon reprezentacji w towarzyskich meczach przegranych po 0:2 w Chorzowie z Niemcami oraz w Lizbonie z Portugalią. 
REKLAMA


10 października, w kluczowym meczu sezonu, decydującym o awansie do hiszpańskiego mundialu Polacy wygrali w Lipsku z reprezentacją NRD 3:2, a Włodzimierz Smolarek zdobył dwie bramki. Towarzyskie spotkanie w Buenos Aires z Argentyną zakończyło się też zwycięstwem biało-czerwonych. Mistrzowie świata prowadzili po golu Passarelii w 35 min, ale Buncol wyrównał w 55 min, a o wygranej zadecydował wolny Bońka w 70 min. W ostatnim spotkaniu reprezentacji w eliminacjach MŚ-82 z Maltą we Wrocławiu (6:0) Smolarek strzelił dwa gole, a Boniek jednego. Ostatni mecz reprezentacji przed stanem wojennym był rozegrany na stadionie przy Al.Unii w Łodzi. Z kadrą żegnał się wtedy Jan Tomaszewski. Polska przegrała z Hiszpanią 2:3, a jedną z bramek zdobył Boniek.

Jesienne obciążenia reprezentacyjne kadrowiczów miały wpływ na wyniki klubowe Widzewa. Tym bardziej, że widzewiacy dodatkowo rozgrywali premierowy dwumecz Pucharu Europy Mistrzów Krajowych z Anderlechtem. 16 września w Łodzi przegrali z mistrzem Belgii 1:4, a w rewanżu dwa tygodnie później w Brukseli 1:2 (w obu spotkaniach gole dla łodzian strzelił Smolarek). 

W premierze ligowej 8 sierpnia broniący tytułu łodzianie wygrali w Łodzi z Motorem Lublin 2:1 po trafieniach  Mirosława Sajewicza. Już w drugiej kolejce hasło „Bij mistrza” efektownie zrealizował Górnik w Zabrzu, wygrywając z Widzewem aż 4:0, kiedy reprezentacyjne możliwości i wszechstronność potwierdził Waldemar Matysik zdobywając 2 dwie bramki. 

Widzewiacy grali „w kratkę” przeplatając słabsze mecze dobrymi. Przyznać trzeba, że w prestiżowych konfrontacjach potrafili się zmobilizować i nie zawodzili kibiców. Tak było w piątej kolejce z Legią w Łodzi (2:0 po golach Smolarka i Zdzisława Rozborskiego). W ósmej kolejce przy Al. Unii ŁKS prowadził po bramce Płachty, ale o zwycięstwie Widzewa 2:1 zadecydowały bramki Mirosława Tłokińskiego w 41 i 54 minucie. W dziewiątej kolejce w Łodzi Lech Poznań przegrał 0:2, a oba gole strzelił pozyskany latem z Polonii Warszawa Marek Filipczak.

Drugi blamaż 0:4 zafundował Widzewowi zespół mistrzów kraju z 1980 roku Szombierek w Bytomiu w dziesiątej kolejce. To da się tłumaczyć nie tylko dobrą dyspozycją strzelecką Sroki, Kapicy i Ogazy, ale także brakiem Bońka i Żmudy, któremu Belg Willy Geurts łokciem złamał nos w meczu pucharowym w Brukseli.

Ale znów trener Żmuda potrafił zmobilizować zespół, by nie stracić zbytnio kontaktu z czołówką, w której jesienią znakomicie spisywały się beniaminki otwierające tabelę Pogoń Szczecin i Gwardia Warszawa. W jedenastej kolejce będący liderem portowcy przegrali w Łodzi z Widzewem 1:5. Po dwa gole strzelili Piotr Romke i Smolarek, a jednego Sajewicz. Mistrzowie zmniejszyli stratę do Pogoni do jednego punktu.
  
Do końca rundy Widzew już tylko remisował w 4 meczach z rzędu. Jak się później okazało, jeden punkcik z tych spotkań (1:1 we Wrocławiu ze Śląskiem) miał kluczowe znaczenie dla losów tytułu. Wtedy łodzianie (z Jerzym Klepczyńskim w bramce) prowadzili po karnym Bońka w 25 minucie, lecz Szarek wyrównał w 33 minucie i do końca było nerwowo, lecz przy Oporowskiej wynik się nie zmienił. 

Wiosną trener Żmuda już dobrze poznał zespół i umiejętnie wykorzystywał atuty łodzian. Rozpracowanie słabych punktów rywali też było na najwyższym poziomie. To był typ trenera-naukowca-analityka i nie powinno dziwić, że nazywano go „Profesor Tutka”. Obciążenia widzewskich kadrowiczów też były mniejsze, bo reprezentacja wywalczyła awans do „Espania-82” już jesienią, a ze względu na stan wojenny kadra Antoniego Piechniczka nie grała. Także okazji do rozrywkowego spędzania wolnego czasu było mniej, bo obowiązywała godzina policyjna.

Widzewiacy zrewanżowali się Górnikowi i Szombierkom za jesienne blamaże, wygrywając po 2:1 w Łodzi. Zwyciężyli też Wisłę Kraków 2:0, po raz drugi wygrali derby bijąc ŁKS 3:1 oraz Lecha w Poznaniu 1:0. W drugiej połowie kwietnia pojawiła się szansa obrony tytułu.

W 26. kolejce Widzew odniósł czwarte z rzędu zwycięstwo, wygrywając aż 4:1 w Szczecinie z Pogonią po dwóch golach Smolarka i po jednym Filipczaka i Bońka. Alojzy Jarguz stwierdził że było to jedno z najlepszych spotkań, jakie gwizdał w Polsce. Widziałem jak po tej porażce zdenerwowana żona trenera gospodarzy Jerzego Kopy ze złości kopnęła w duży pojemnik na śmieci i mogła wyciągnąć kozaka z pękniętej blachy.
 
W 27.kolejce na stadionie przy Armii Czerwonej (nazwę ulicy na Al. Piłsudskiego zmieniono w 1990 roku) widzewiacy pokonali zajmujący pierwszą lokatę Śląsk 2:1. Wrocławianie prowadzili po golu  Tadeusza Pawłowskiego w 14 min, lecz Boniek wyrównał z karnego w 50. minucie, a Filipczak w 65 minucie strzelił decydującego gola. Łodzianie zmniejszyli stratę do lidera do jednego punktu i mieli lepszy bilans bezpośrednich spotkań od Śląska. 

W następnym meczu Widzew niespodziewanie przegrał w Warszawie z Gwardią 0:1 i Śląsk zwiększył przewagę do czterech punktów. Wydawało się, że wszystko już jest „pozamiatane”. W przedostatniej kolejce wrocławianie przegrali 1:3 w Mielcu i żartowano, że chcą fetować tytuł we Wrocławiu. Widzewiacy pokonali w Łodzi Arkę 2:0. Boniek pożegnał się z łódzkimi kibicami dwoma golami, bo wiadomo było, że finalizowany był transfer reprezentanta Polski do Juventusu. Z ostatniej kolejki w Chorzowie wykluczyły go kartki. 

W wywiadzie jaki przeprowadziłem dla „Widzewiaka” z okazji ukończenia 80 lat przez Władysława Żmudę, trener tak opisuje ostatnie dni przed zakończeniem sezonu: „Trzy dni przed ostatnia kolejką piję kawkę w klubowej kawiarni klubowej „U Basi”. Dochodzi prezes Sobolewski i składa mi gratulacje z okazji wicemistrzostwa. Ja dziękuję i mówię, że moi ludzie we Wrocławiu twierdzą, że już jest wszystko załatwione i nawet wyprodukowane znaczki z okazji drugiego tytułu. Panu Ludwikowi zaiskrzyły się oczy i powiedział z charakterystycznym uśmiechem „Aż tak są pewni siebie? Może coś wymyślimy”.
  
Ostatnią kolejkę rozgrywano 9 maja. Był to wyjątkowy Dzień Zwycięstwa dla sympatyków Widzewa, który w Chorzowie zremisował z walczącym o utrzymanie Ruchem 1:1. Prowadzili Niebiescy po golu Romana Grzybowskiego w 16 minucie, ale po kwadransie po akcji Smolarka i asyście Pawła Woźniaka wyrównał Filipczak i wynik się nie zmienił. 

Meldunek z Wrocławia był sensacyjny: Śląsk doznał pierwszej porażki u siebie ulegając Wiśle Kraków 0:1. Gola dla Białej Gwiazdy zdobył Piotr Skrobowski w 51 minucie. W 83 minucie sędzia Jarguz podyktował karnego za rzekomy faul na Romanie Wójcickim. Jedenastkę wykonywał najlepszy strzelec w historii Śląska Tadeusz Pawłowski. Bramkarz gości Janusz Adamczyk nie dał się pokonać i to zadecydowało o obronie tytułu przez Widzew.

Pamiętam to głośne „100 lat” przy Cichej, które śpiewali kibice Ruchu i Widzewa. Podróż do Łodzi też była długa i radosna. Fani przy stadionie zgotowali serdeczne powitanie i nawet był świeżo upieczony chleb przez łódzkich piekarzy. Kończyliśmy wyjątkową noc u Bońka przy Pienistej. 

Jak z tego wynika, losy obydwu tytułów Pierwszego Wielkiego Widzewa rozstrzygnęły się w ostatniej kolejce po meczach łodzian, które kończyły się remisami ze śląskimi klubami, zagrożonymi spadkiem. Przy systemie 2 pkt za wygraną łodzianie zarówno przy pierwszym tytule, jak i przy drugim, zdobyli po 39 punktów i przegrali najmniej spotkań (po 5). Różnica jest taka, że broniąc mistrzostwa strzelili najwięcej goli – 45 oraz nie ponieśli porażki przed własną widownią.

W drugim sezonie mistrzowskim najwięcej bramek dla Widzewa strzelili: Marek Filipczak i Włodzimierz Smolarek po 10, Zbigniew Boniek – 8, Mirosław Sajewicz – 4, Zdzisław Rozborski, Krzysztof Surlit i Mirosław Tłokiński po 3, Krzysztof Kamiński i Piotr Romke po 2. Prócz nich tytuł MP 1982 wywalczyli: Józef Młynarczyk, Jerzy Klepczyński, Andrzej Możejko, Władysław Żmuda, Jan Jeżewski, Bogusław Plich, Piotr  Mierzwiński, Mariusz Romański, Edward Lonka, Jerzy Łuczyński, Marek Pięta i Paweł Woźniak. Razem było to 21 piłkarzy, co znów potwierdzało stabilizację składu i dobre przygotowanie fizyczne. 

Dodajmy, że Widzew był kuźnią trzonu reprezentacji (Młynarczyk, Żmuda, Boniek, Smolarek), która w 1982 roku wróciła z Hiszpanii z medalem mundialu. Do dziś tego sukcesu nikt nie potrafi skopiować, choć kadrowicze grają na co dzień w czołowych klubach Bundesligi, Serie A, Premier League czy Rosji.

Bogusław Kukuć