REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Lider II ligi na długo stracił Kitę i Nowaka
 
Sobota, 8. lutego 2020, godz. 18:31

Na wstępie zapowiedzi sparingu Widzewa z KKS Kalisz w Łodzi podkreśliłem, że „zarówno lider II ligi jak i zimujący na pierwszym miejscu w grupie II trzeciej ligi kaliszanie zimą nie ponieśli porażki”. Po sobotnim meczu kontrolnym tylko trzecioligowcy przedłużyli ten ambitny serial. Ich wygrana 2:1 była szóstym zwycięstwem w szóstym zimowym sparingu (z bilansem goli 14-2). Gole zdobyli: Robert Tunkiewicz 38 i Sebastian Kaczyński 85 dla KKS oraz Konrad Gutowski w 50 min dla RTS.

W każdym z zimowych testów trener łodzian Marcin Kaczmarek zmieniał wyjściową jedenastkę. Dość podkreślić, że od początku w pięciu sparingach grali tylko Marcel Pięczek i Bartłomiej Poczobut. To zarazem trzecie z rzędu towarzyskie spotkanie, w którym kapitan zespołu Marcin Robak jest tylko widzem. W sobotę cały mecz rozegrali jedynie Sebastian Rudol (ten stoper zapewne wystąpi w inauguracyjnym meczu wiosny z Olimpią Elbląg w Łodzi) oraz dwaj rezerwowi Łukasz Turzyniecki i Marcel Gęsior.
REKLAMA


Do tego w drugiej połowie meczu z KKS wystąpił debiutujący w RTS Henrik Ojamaa, który rozstał się z Miedzią Legnica. Reprezentant Estonii rano podpisał kontrakt, ale siłą rzeczy były mistrz Polski (z Legią 2014) nie był zgrany z nowym zespołem. Dodam, że prezentował się obiecująco i nie przesadzą ci, którzy twierdzą, że sylwetką, poruszaniem i stylem gry Darvydasa Sernasa, z którym przed pięciu laty widzewiacy wracali do ekstraklasy.
  
Ale te wszystkie uwagi, tłumaczące brak płynności gry drugoligowców schodzą, na dalszy plan wobec groźnych urazów kolan, jakich doznali Przemysław Kita oraz Krystian Nowak. Konieczne są operacje i zapewne wiosną będą pauzować. Obaj grali po niespełna kwadransie (napastnik w wyjściowym składzie, a stoper po przerwie). Kontuzje nie były wynikiem brutalnych interwencji rywali, a raczej wynikały z gry na sztucznej nawierzchni obiektu przy Małachowskiego. Szkoda zatem, że sparingu nie rozgrywano w Gutowie czy Uniejowie, tak poprzedniego meczu kontrolnego z GKS Jastrzębie. O tym, jak bardzo urazy tych dwóch podstawowych zawodników komplikują sprawę utrzymania pozycji lidera, nie trzeba nikomu tłumaczyć.

W tej sytuacji wynik sparingu schodzi na dalszy plan. Inna sprawa, że bardziej sprawiedliwym wynikiem byłby remis. Choćby ze względu na wiele sytuacji bramkowych, jakie stworzyli łodzianie. Ale ich nie wykorzystali. W pewnym momencie meczu w 3 sekundy piłka po ich strzałach piłka uderzyła w dwa słupki. Niepokoi, że to już drugi mecz z rzędu, w którym łodzianie muszą „gonić wynik”.

Goście postawili faworytom twarde warunki (np. atakowali łodzian już na połowie widzewiaków), nie grali defensywnie, bramkarze łodzian mieli sporo pracy. O ile pierwszy gol gości był do obrony, o tyle wolny z ponad 20 metrów Sebastiana Kaczyńskiego na trzyosobowym murem był przepiękny. Pawłowski skapitulował po raz pierwszy w tym roku.  Zdobywcę bramki oklaskiwał kiedyś na stadionie UKS SMS Zbigniew Boniek podczas czwartoligowego meczu Widzewa i żartowaliśmy, że „Nawet Kaczyński pomaga Widzewowi wygrywać”, o tyle teraz można mówić: „Kaczyński sprawcą pierwszej tegorocznej porażki łodzian”.
 
Widzew udaje się w niedzielę do Berlina, a stamtąd wyleci na zgrupowanie do Turcji, gdzie rozegra 3 mecze kontrolne. Oby mniej pechowe niż ten z KKS Kalisz.

Skład Widzewa: Wolański – Turzyniecki, Rudol, Tanżyna, Pięczek – Mandiangu, Poczobut, Gąsior, Kita (13, Malec), Prochownik – Wolsztyński. Druga połowa: Pawłowski – Kosakiewicz, Nowak (60, Tanżyna), Rudol, Turzyniecki – Ojamaa, Gąsior, Możdżeń, Radwański, Gutowski – Wolsztyński (71, Mandiangu).

Bogusław Kukuć