REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bez Jacka Machcińskiego historia Widzewa byłaby uboższa
 
Niedziela, 29. grudnia 2019, godz. 13:36

Rok 2019 kończył się dla mnie smutno także dlatego, że 22 grudnia zmarł Jacek Machciński powiększając grono zasłużonych trenerów Widzewa, którzy odeszli wcześniej (Leszek Jezierski, Paweł Kowalski, Stanisław Świerk, Władysław Stachurski). W niebiosach są już piłkarze, z którymi wywalczył największe sukcesy: Włodzimierz Smolarek, Krzysztof Surlit, Marek Pięta i Jerzy Klepczyński.

Podając informację o śmierci Jacka podkreślano głównie, że był pierwszym trenerem, który wywalczył pierwsze mistrzostwo Polski z Widzewem (1981) i prowadzony przez niego zespół w europejskich pucharach eliminował takie potęgi futbolu jak Manchester United i Juventus Turyn. Brzmi to jak bajka w czasach, gdy polskie kluby są eliminowane nawet nie przez średniaków, a przez słabeuszy, którzy na mecze pucharowe muszą brać wolne z pracy na poczcie czy w restauracji. 
REKLAMA


Wątek 6 meczów pucharowych ekipy RTS z 1980 roku, pod wodzą Machcińskiego, chciałbym rozwinąć, bo jest to ważny rozdział 110. rocznicy Widzewa, którą będziemy obchodzić w 2020 roku. Już samo trafienie w losowaniu Pucharu UEFA na  takie firmy jest ewenementem. 32-letni wtedy trener, który wywalczył wicemistrzostwo Polski, nie demonizował tego faktu i optymizmem zaraził zawodników. 

Już pierwszy mecz 17 września 1980 roku na Old Trafford zapowiadał sensację, bo po stracie gola w 5. minucie łodzianie 50 sekund później wyrównali po szybkim, zaskakującym, potężnym wolnym Krzysztofa Surlita. Nerwowe próby zmiany wyniku gospodarzy na nic się zdały. Tu przydało się doświadczenie łodzian sprzed trzech lat, kiedy część widzewskiej ekipy wyeliminowała Manchester City.

Ten mecz pamiętam także dlatego, że byłem w gronie dziennikarzy, którzy wynajęli willę w pobliżu stadionu. Znany radiowiec, zmarły przed 20 laty Zbyszek Wojciechowski, przebił nogę gwoździem wystającym z deski podczas spaceru w ogródku. Właściciel w drodze rekompensaty udostępnił nam sporą pełną lodówkę, nie doceniając naszych możliwości. Zwłaszcza po tak sensacyjnym remisie. Tamta whisky smakowała wybornie.

W łódzkim rewanżu wobec 40 tysięcy widzów przy Alei Unii też udało się obronić 0:0 i widzewiacy znów odprawili z kwitkiem zbyt pewnych siebie Wyspiarzy. 

Dwumecz II rundy z Juventusem był pasjonujący i godny finału. Obserwowało go na żywo 90 tys. ludzi (40 tys. w Łodzi i 50 tys. w Turynie). W pierwszym spotkaniu późniejszy mistrz świata Dino Zoff był bezradny po golach Andrzeja Grębosza, Marka Pięty i Włodzimierza Smolarka, a Józefa Młynarczyka pokonał tylko Roberto Bettega. Rewanż wygrali rywale 3:1 nie bez pomocy tureckiego arbitra, ale gol Pięty w 59 minucie zapewnił dogrywkę i karne. Pamiętam, że Jacek Machciński nie oglądał jedenastek, a patrzył na reakcję słynnego trenera Trapattoniego. „Młynarz” przeszedł samego siebie. Wpuścił tylko jednego gola Brady’ego, kiedy było już 3-0 dla Widzewa, po trafieniach Tłokińskiego, Grębosza i Smolarka. Boniek strzelił na 4-1 i nawet piąta seria okazała się zbędna. 

Trzecim rywalem łodzian był Ipswich, będący wtedy na historycznym topie, prowadzony przez Bobby'ego Robsona, późniejszego selekcjonera reprezentacji Anglii i trenera FC Porto. Mecz na Portman Road nie był tak jednostronny jak sugeruje końcowy wynik (5:0 dla gospodarzy), bo choćby „Smolar” miał pod koniec pierwszego kwadransa świetną okazję bramkową po minięciu kilku zawodników. Nie grał odsunięty za kartki Surlit, a odczuwający dolegliwości zdrowotne Pięta musiał być zmieniony po 20 minutach.

A jednak ostatni pucharowy mecz Machcińskiego zakończył się zwycięstwem. W rewanżu w Łodzi Widzew wygrał 1:0 po bramce Pięty w 56. minucie, choć grał bez Młynarczyka, Żmudy i Bońka. Jak się okazało Ipswich zdobył później UEFA Cup bijąc w finale AZ Alkmaar 3:0 i 2:4. 

Była to era pierwszego Wielkiego Widzewa (1977-1985). Ówczesną potęgę RTS dobrze obrazuje bilans spotkań łodzian z czterema klubami angielskimi. Widzew wyeliminował aż trzy z nich: Manchester City (1977, pod wodzą Bronisława Waligóry), Manchester United (pod wodzą Jacka Machcińskiego) oraz Liverpool FC (1983, pod wodzą Władysława Żmudy). W 4 meczach z Anglikami w roli gospodarzy w Łodzi widzewiacy nie stracili żadnego gola! Jest w tym duża zasługa Jacka Machcińskiego, bez którego historia Widzewa byłaby uboższa.

To ewenement światowy. Sprawdziłem na przykładzie Barcelony, która grała w europejskich pucharach z 15 klubami angielskimi i też większość wyeliminowała. Ale w 38 meczach na Camp Nou straciła z nimi aż 24 gole i nawet dwukrotnie przegrała jako gospodarz z Liverpoolem 0:1 w UEFA Cup 1975/1976 oraz 1:2 z Lidze Mistrzów 2006/2007.

Bogusław Kukuć