REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Obrachunki z sezonem (6): Bramkarze wpuścili najmniej goli
 
Czwartek, 12. grudnia 2019, godz. 09:30

Ogłoszoną kilka dni temu listę piłkarzy tworzących Reprezentację Stulecia PZPN otwiera Józef Młynarczyk, co jakby koronuje wysoką klasę widzewskich bramkarzy. Bo przecież w tym legendarnym klubie bramki strzegło więcej znakomitych specjalistów np. Stanisław Burzyński, Andrzej Woźniak, Maciej Szczęsny czy Henryk Bolesta.

Bramkarze obecnego Widzewa mają okazję do naśladowania i nawiązania do bogatej tradycji, gdyż ich poprzednicy byli nie tylko medalistami mundiali, mistrzami kraju, zdobywcami Pucharu Polski, ale także odgrywali kluczowe role w awansach klubu z Al. Piłsudskiego w europejskich pucharach.
REKLAMA


Teraz mają pomóc w realizacji prostszego zadania tj. wejścia na zaplecze ekstraklasy wiosną 2020 roku. Zarówno Wojciech Pawłowski, jak i Patryk Wolański, mają tę przewagę nad wieloma kolegami z drużyny i bramkarzami innych drugoligowców, że znają smak ekstraklasy i stadium odkrywania tajemnic bramkarskiego fachu mają już za sobą. W połowie klubów II ligi bronią młodzieżowcy, którym tzw. głupie błędy mogą się przytrafiać. Widzewiakom nie powinny się zdarzać.

Obu bramkarzy RTS łączy jeszcze jedna ważna sprawa. Mają za sobą nie tylko doświadczenie w polskiej ekstraklasie, ale we włoskiej (Pawłowski) i duńskiej (Wolański). A także świadomość, że jednak nie potrafili się tam przebić. Pogodzili się z tym i dzięki temu mogą skupić się na polskich realiach, tu zdobywać pozycję zawodową. Nie muszą nasłuchiwać bajdurzenia podpowiadaczy i różnej maści menedżerów, którzy obiecują im finalizowanie zagranicznego kontraktu. A wielu polskich zdolnych piłkarzy jest skażonych tą przypadłością.  Marzenia bramkarzy RTS są bardziej realne: długie granie na poziomie na poziomie polskiej ekstraklasy.

Obaj nie są trzydziestolatkami po przejściach, jakich jest sporo w polskich bramkach. Wolański urodził się 15 sierpnia 1991, a Pawłowski jest nieco młodszy (18 stycznia 1993). 2 centymetry wyższy jest Pawłowski, mający 190 cm. Wolański jest związany z Łodzią dłużej, bo już 10 lat temu był zawodnikiem UKS SMS Łódź.  
Po 20 kolejkach tego sezonu Widzew stracił najmniej goli – 16. Wśród autorów tego sukcesu trudno nie widzieć bramkarzy.

Początkowo bronił Wolański, który w 6 meczach wpuścił 7 goli i tylko raz zachował czyste konto (z Błękitnymi w Łodzi 2:0). Nie był to udany początek nowej drużyny, która przegrała wtedy dwa mecze (w Bytowie 1:2 i Częstochowie 0:1). Kilka z tych niepowodzeń wynikało się nieporozumień między bramkarzem a kolegami z defensywy. Rodzaj nerwowości u Patryka był dla mnie zaskoczeniem, bo przecież w poprzednim sezonie bronił we wszystkich pełnych 34 meczach. Bramkarzom jest potrzebna pewność siebie, ale nadmierna pewność siebie szkodzi. Wstydliwa porażka ze Skrą sprawiła, że od siódmej kolejki Wolański był rezerwowym. Co ciekawe, tuż po obronie karnego i dobitki w Częstochowie. 

Pawłowski rozpoczął treningi w Widzewie 5 lipca. Jednym z celów sportowych pozyskanego z Górnika Zabrze bramkarza była odbudowa formy na tyle szybka, by zadebiutować w Widzewie przed dziesiątą kolejką. Ten cel zrealizował nawet szybciej. Nie ukrywa drugiego zamierzenia: chce bronić bramki RTS we wszystkich meczach do końca sezonu. Zaliczył 14 meczów drugoligowych i dwa Pucharu Polski ze Śląskiem i Legią. Jest na dobrej drodze. W lidze wpuścił 9 goli, zachowując czyste konto w 8 spotkaniach. Trzeci cel, czyli powrót do ekstraklasy w barwach Widzewa w 2021 roku, jest jeszcze odległy, ale dla liderów II ligi realny.

Tylko w jednym spotkaniu ligowym Pawłowski wpuścił więcej niż jednego gola (z Pogonią w Łodzi 7:3), ale wtedy cała defensywa łodzian zrobiła sobie wolne, widząc że atak ma „święto konia” i był w stanie zdobyć nawet 10 bramek. W wielu meczach Wojtek potwierdził klasę, co dawałem wyraz w notach. Musiał „sprzątać” po błędach kolegów np. w pozornie łatwych meczach np. z czterema beniaminkami, w tym z Polkowicami w Łodzi (1:0), gdy wyszedł zwycięsko co najmniej z 5 trudnych sytuacji. Był mocnym punktem w wygranym 2:0 meczu Pucharu Polski ze Śląskiem. Zdobył sympatię kibiców, co dla konkurenta Wolańskiego, lubianego przez fanów, nie było łatwe.

Pawłowski zademonstrował kilka brawurowych interwencji na przedpolu, wyszedł zwycięsko w kilku pojedynkach sam na sam w kluczowych momentach meczu i zapewne miano bramkarza nr 1 drugiej ligi mu się należy. Tym bardziej, że kilka razy dopisało mu szczęście. Ale to jest tak jak z „generałami u Napoleona”. W tym fachu szczęście trzeba mieć.

Nie oznacza to, że kilka wysokich not opartych było na średniej zespołu, bo okazji bramkowych rywale mieli wtedy mało. Ciekawe, że serial 331 minut bez straty gola w końcówce jesieni Pawłowski poprzedził meczami, w których bramkarz nie powinien mieć czystego sumienia (w kluczowych meczach w Łodzi z Garbarnią, Gieksą i Resovią). Podobne nieporozumienia z obrońcami były wyjątkowo kosztowne.

Pracujący od lipca z bramkarzami Widzewa Mariusz Jabłoński musi też pracować nad wprowadzeniem piłki do gry u obydwu bramkarzy. Pod względem szybkości, dokładności i różnorodności są one w widzewskim wykonaniu dalekie od ideału. I stąd nawet po wygranej 6:0 w Pruszkowie nie mogłem nagrodzić bramkarza najwyższą notą. 

Mimo to, widać, że konkurencja w widzewskiej bramce daje efekty. Bramkarze lidera tabeli nie burzą spokojnych snów trenera Marcina Kaczmarka przynajmniej w batalii o zaplecze ekstraklasy już w tym sezonie.

Bogusław Kukuć