REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
REKLAMA
 
Nikitović: "Szanujemy Widzew, ale chcemy walczyć o pierwsze miejsce"
 
Środa, 11. grudnia 2019, godz. 07:58

Dobra gra Górnika Łęczna w rundzie jesiennej II ligi była zaskoczeniem nie tylko dla większości rywali i ich kibiców, ale również w samym klubie z Lubelszczyzny przed startem sezonu nie spodziewali się tak dobrej pozycji po 20. kolejce.

O sytuacji w obozie jednego z głównych konkurentów Widzewa w walce o I ligę, planach transferowych i przygotowaniach Górnika do rundy wiosennej rozmawialiśmy z dyrektorem sportowym klubu z Łęcznej, Veljko Nikitoviciem.
REKLAMA


- Jesteście zaskoczeni tak dobrą pozycją w tabeli po rundzie jesiennej?
Veljko Nikitović: - Na pewno po poprzednim sezonie, a zwłaszcza po jego drugiej rundzie, nikt nas nie wymieniał w gronie faworytów w kolejnych rozgrywkach. Dużo dała nam latem zmiana trenera, bo Kamil Kiereś to dobry i pracowity szkoleniowiec. A do tego cierpliwy, który spokojnie pracował z zespołem i to zaczęło przynosić efekty. Dlatego tak wysoką pozycją Górnika nie jestem zaskoczony, ale już liczbą zdobytych punktów tak, bo liczyliśmy na 35-36 punktów. Jest ich więcej, bo i w tym sezonie II ligi poprzeczka została podniesiona wysoko jeśli chodzi o wywalczenie awansu do I ligi.

- Początek tego sezonu mieliście podobny do Widzewa...
- Moim zdaniem zaczęliśmy sezon solidnie, bo po wygranej z Garbarnią na wyjeździe zaliczyliśmy remisy z rezerwami Lecha i Górnikiem Polkowice. Fakt, potem zagraliśmy słabo z Elaną u siebie, przegraliśmy 1:3 i to nam dało do myślenia przed wizytą na stadionie Widzewa.

- Gdzie byliście blisko wygranej, ale i tak tym remisem 2:2 daliście sobie pozytywny impuls.
- Jadąc do Łodzi wiedzieliśmy, że to może być mecz, w którym mamy szansę się odkuć i pójść do przodu. Długo prowadziliśmy, graliśmy dobrze i choć pod koniec Widzew doprowadził do remisu, to zespół uwierzył w siebie po tym występie. Zawodnicy poczuli się pewniej i w kolejnych meczach zanotowaliśmy serię pięciu zwycięstw, po której byliśmy już wysoko w tabeli.

- I pozostaliście tam już do końca rundy. Czyli wiosną walczycie o awans?
- Przecież nie będę tu opowiadała, że wiosną interesuje nas na przykład szósta lokata, bo byłoby to niepoważne. Jesteśmy po jesieni na takiej pozycji, że możemy realnie myśleć o walce o awans do I ligi. Szanujemy Widzew i GKS Katowice, ale chcemy walczyć o pierwsze miejsce.

- Czy tylko Widzew, Górnik i GKS będą wiosną liczyć się w walce o awans?
- Nie lekceważyłbym Resovii i Stali Rzeszów. Ten pierwszy zespół pokazał, między innymi w meczu z Widzewem, że potrafi dobrze grać i odbierać punkty rywalom z czołówki. Przecież w spotkaniu z nami w Łęcznej Resovia też długo prowadziła 1:0 i dopiero w ostatnich minutach strzeliliśmy dwa gole. Warto zwrócić też uwagę, jak pracują władze obu klubów. Co okienko transferowe są tam robione solidne transfery. Ponadto, Stal to poukładany zespół, z solidnym sponsorem i słyszę, że na wiosnę mają ponownie wzmocnić kadrę kilkoma piłkarzami.

- Nie boicie się, że zimą sami możecie stracić kogoś z podstawowego składu? Na przykład Arona Stasiaka?
- Aron Stasiak jest do nas wypożyczony z Pogoni Szczecin. Pod wodzą trenera Kieresia odzyskał formę, gdy został przesunięty z ataku na lewą pomoc. Górnik Łęczna ma do niego prawo pierwokupu i będziemy chcieli skorzystać z tego przywileju. Sam piłkarz też zadeklarował, że chciałby u nas zostać. Wiemy, że już interesują się nim kluby z wyższych lig i jeśli w przyszłości pojawi się konkretna oferta, to niewykluczone, że ją rozważymy.

- Przemysław Banaszak zostaje u was na wiosnę?
- Zostaje, bo jest wypożyczony z Widzewa na cały sezon, a w umowie nie ma zapisu o tym, że wypożyczenie może być skrócone i zimą wróci wcześniej do Łodzi. Bardzo liczymy na niego na wiosnę, bo to jest piłkarz, który powinien grać na bardzo dobrym poziomie. Widać, że przejście z Chełmianki do Widzewa było dla niego za dużym wyzwaniem, bo podczas pobytu w Łodzi wyglądał na przytłumionego atmosferą wokół klubu i drużyny. U nas odżył, złapał na boisku "gaz", ale równie szybko złapał paskudną kontuzję i nie grał dwa miesiące.

- Czyli po sezonie wróci do Widzewa?
- Wprawdzie nie mamy w umowie z Widzewem klauzuli o prawie pierwokupu tego piłkarza, ale wiemy jaką kwotę odstępnego ma zapisaną w kontrakcie. Uważam, że jak teraz solidnie przepracuje całą zimę pod okiem trenera Kieresia, to dopiero wiosną będzie w pełnej dyspozycji i okaże się dla nas wzmocnieniem.

- Planujecie zimą wzmocnić zespół nowymi piłkarzami?
- Chcemy pozyskać maksymalnie 2-3 zawodników, ale nie będziemy powiększać kadry. Wszystko ma się odbyć w ramach zaplanowanego budżetu, czyli na miejsce zawodnika, który odejdzie, ma się pojawić nowy. Już odszedł Karol Mackiewicz, który niestety szybko doznał kontuzji, a miał duże umiejętności. Na pewno chciałbym ułatwić trenerowi Kieresiowi pracę i wszystkie transfery zamknąć do 7 stycznia, gdy zaczniemy przygotowania.

- Zaczynacie je o tydzień wcześniej niż Widzew i macie w planach o wiele więcej sparingów. Skąd wynika taki plan przygotowań?
- To jest pomysł sztabu szkoleniowego. Można zażartować, że trener Kamil Kiereś jest takim pozytywnym pracoholikiem, dlatego będzie 8 tygodni treningów i 10 sparingów. Latem przed sezonem mieliśmy identyczny plan przygotowań i to już się dobrze sprawdziło.

- Jeśli wiosnę udam wam się zakończyć awansem, to organizacyjnie jesteście gotowi na I ligę?
- Takie kluby jak Górnik Łęczna, Widzew czy GKS Katowice pod względem organizacyjnym już dzisiaj spokojnie stać na I ligę. Przecież nie tak dawno byliśmy w Ekstraklasie, więc dlaczego jej zaplecze miałoby być dla nas wyzwaniem? Mamy dobry stadion, sztuczne oświetlenie, podgrzewaną murawę i całe zaplecze. Mamy też solidnego sponsora w postaci Lubelskiego Węgla, ale pieniądze wydajemy mądrze, bez tworzenia zaległości. Pensje i premie piłkarze mają wypłacane w terminach, więc finansowo też jest stabilnie.

Kamil Wójkowski