REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 138
2 rs333 131
3 przemyk79 129
4 mario74... 127
5 wirgiliusz 126
6 wiesia 124
7 siwy071910 123
8 robert77u 123
9 Bogdan 122
10 magi 122
REKLAMA
 
Pierwszoligowcy na celowniku Widzewa. Transferowa bomba czy kapiszon?
 
Niedziela, 8. grudnia 2019, godz. 09:30

Powoli rozkręca się zimowa karuzela transferowa. Przynajmniej w mediach, gdzie od kilku dni pojawia się coraz więcej informacji dotyczących ewentualnych zmian kadrowych w poszczególnych klubach.

Widzew pod tym względem nie jest wyjątkiem, bo już wiadomo, że trener Marcin Kaczmarek wraz ze swoimi współpracownikami ustalił listę piłkarzy, z których chce zrezygnować po rundzie jesiennej, oraz tych z innych drużyn, z których kilku chciałby widzieć na wiosnę w zespole.
REKLAMA


Najpierw były informacje o tym, że Widzew jest zainteresowany piłkarzami z Ukrainy (środkowy obrońca i środkowy pomocnik), ale żadne konkretne nazwiska nie pojawiły się na transferowej giełdzie. Teraz pojawił się konkretniejszy trop związany z niedawnym rywalem łodzian w II lidzie.

Chodzi o GKS Bełchatów, który obecnie gra w I lidze i po jesieni zajmuje 13. lokatę z przewagą 4 punktów nad strefą spadkową. To nie oznacza, że w tym zespole nie ma dobrych piłkarzy. Jednym z nich jest Mateusz Marzec, środkowy pomocnik o inklinacjach do ofensywnej gry, który jesienią był jednym z najlepszych graczy I ligi. Ten 25-letni zawodnik strzelił 11 goli na zapleczu Ekstraklasy, a swoją dobrą grą zwrócił uwagę innych klubów. W tym Widzewa, o czym poinformowała wczoraj łódzka "Gazeta Wyborcza".

Marzec z pewnością byłby wzmocnieniem drużyny Widzewa, podobnie jak drugi transferowy cel  z drużyny Bełchatowa, którym ma być,  jak donosi "Wyborcza", Krzysztof Wołkowicz, jesienią grający w zespole GKS głównie na lewej obronie. Pytanie tylko, czy takie transfery są obecnie w ogóle realne? Pamiętajmy, że klub z alei Piłsudskiego to nadal drugoligowiec i na transferowym rynku są konkurenci mogący przedstawić Marcowi i Wołkowiczowi o wiele lepszą ofertę kontraktu.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia zapłaty za transfer GKS-owi Bełchatów, który potrzebuje pieniędzy i nie będzie oddawał zawodników za darmo. Przecież GKS od ponad czterech miesięcy funkcjonuje bez sponsora strategicznego i w klubie się nie przelewa. Na jakiś czasu udało się tam opanować sytuację finansową, ale jak donoszą lokalne media z Bełchatowa, w październiku znowu pojawiły się zaległości finansowe wobec pracowników, trenerów i piłkarzy. GKS nadal też ma zadłużenie sięgające kilku milionów złotych.

Ciekawe więc, czy informacje o zainteresowaniu Widzewa piłkarzami to kontrolowany przeciek, który ma odwrócić uwagę mediów, kibiców, a przede wszystkim konkurencji od innych transferowych celów łodzian, czy jednak jest w tym trochę prawdy? W kontekście planów skutecznej walki wiosną o I ligę, Widzew już teraz musi szukać wzmocnień właśnie wśród piłkarzy z tego poziomu rozgrywek i... pewnie tak robi. Nie tylko z GKS-u Bełchatów, bo na zapleczu Ekstraklasy jest jeszcze kilka drużyn, w których zimą może dojść do dużych zmian kadrowych z przyczyn związanych nie tylko ze sprawami sportowymi...

Kamil Wójkowski