lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Legia obnażyła braki rywali Widzewa
 
Środa, 4. grudnia 2019, godz. 08:00

We wtorek jako pierwsi awansowali do ćwierćfinału Pucharu Polski obrońcy tytułu mistrzowskiego piłkarze Piasta Gliwice, którzy w Ząbkach pokonali trzecioligowe rezerwy Legii 2:0, po golach Gerarda Badii w 14 i 85 minucie. Awans wywalczył też pierwszy zespół Legii. Wicemistrzowie Polski wygrali w Łęcznej 2:0 po bramkach Waleriana Gwili w 40 minucie i Jose Kante w 48 minucie.

Oglądając ten drugi mecz w Polsacie Sport widzewiacy mieli świetną okazję do analizy gry najgroźniejszych rywali w grze o I ligę. Przecież Łęczna zimuje jako wicelider drugiej ligi z punktem mniej od łodzian i będzie gospodarzem w meczu o ligowe punkty z ekipą RTS już 7 albo 8 marca. 0:2 z Legią to dopiero trzecia przegrana po objęciu drużyny przez trenera Kamila Kieresia. Poprzedniej porażki wicelider doznał w Bytowie 29 września (w 11. kolejce II ligi Bytovia wygrała 2:1).

Pucharowa dominacja Legii w Łęcznej była zdecydowana, a 0:2 gospodarzy nieodzwierciedla przewagi 19-krotnych triumfatorów Pucharu Polski. Dość podkreślić, że drużyna ze stolicy miała 70 procent z gry i stworzyła mnóstwo okazji bramkowych. Sam zdobywca prowadzenia Gruzin Gwila miał ich kilka. 

Drugoligowcy grali wzmocnioną defensywą, z rosłymi stoperami Pawłem Baranowskim i Tomaszem Midzierskim oraz kapitanem zespołu Leandro na czele. Wariant przejścia do kontrataków gospodarzy kompletnie się nie powiódł, bo Legia ani na moment nie pozwoliła na odebranie inicjatywy. Goście wypracowali wiele szans bramkowych, lecz pierwszego gola strzelili dopiero tuż przed przerwą (zresztą na raty, gdy w polu bramkowym Gwilia skierował do bramki piłkę odbitą od słupka). 21-letni bramkarz Adrian Kostrzewski, broniący z dotychczasowych meczach pucharowych i 5 minionych spotkaniach ligowych, był słabo dysponowany i miał tylko wiele szczęścia.

Kiedy tuż po przerwie Kante wykorzystał błąd Midzierskiego (lobując prawie dwumetrowego obrońcę) i podwyższył prowadzenie wiadomo było, że do sensacji nie dojdzie, bo goście kontrolowali przebieg wydarzeń. 

Rozczarował zwłaszcza as gospodarzy Paweł Wojciechowski, który był prawie zupełnie niewidoczny i jako jedyny nie wspierał Łęcznej w obronie. A to przecież zdobywca Pucharu Białorusi 2013 z (FK Mińsk) i Pucharu Polski 2014 (z Zawiszą Bydgoszcz), były piłkarz m.in. holenderskich klubów Heerenveen i Willem II Tilburg oraz groźny konkurent Marcina Robaka w rywalizacji o miano króla strzelców II ligi (zdobył już 11 bramek, w tym dwie z Widzewem). 

Jego przeciwieństwem był najlepszy wśród drugoligowców Aaron Stasiak, 20-latek z kadry Polski Jacka Magiery. Na tego utalentowanego, agresywnego strzelca 4 goli dla Łęcznej, łodzianie muszą szczególnie uważać. Chyba, że zimą przejmie go jakiś klub ekstraklasy. Wtorkowy mecz z Legią potwierdził zasadność takiego transferu.

Wypożyczony z RTS Przemysław Banaszak w 52. minucie zastąpił Tomasza Tymosiaka i bardzo się starał, ale bramkarz Radosław Cierzniak mecz kończył przemarznięty. Mecz w Łęcznej obserwowało 5416 widzów, a prowadził go Zbigniew Dobrynin z Łodzi. 

Dodam, że trener Legii Aleksandar Vuković skutecznie przestrzegał swoją drużynę przed zlekceważeniem Łęcznej, sprytnie posługując się przykładem poprzedniego meczu PP z Widzewem, kiedy wydarzenia w Łodzi wymknęły się spod kontroli faworytów. To podziałało na sferę mentalną stołecznej drużyny. Warto zwrócić uwagę, że w pucharowej batalii nikt dotąd nie strzelił gola legionistom prócz Widzewa, który przegrał 2:3 (wcześniej warszawiacy pokonali pierwszoligową Puszczę i teraz Łęczną po 2:0).
 
Ciekawe jak spiszą się w 1/8 finału PP dwaj pozostali drugoligowcy. W środę o godz. 12.15 w Boguchwale Stal Stalowa Wola zagra z Lechem Poznań, a 5 grudnia o godz. 12.15 Błękitni w Stargardzie podejmie pierwszoligową Stalą Mielec.

Bogusław Kukuć