lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Bogusław Kukuć ocenia po wygranej w Stargardzie
 
Niedziela, 1. grudnia 2019, godz. 09:00

Widzewiacy mogą odmeldować wykonanie zadania. Legendarny klub będzie zimował na pozycji samodzielnego lidera drugiej ligi. Finisz jesieni w wykonaniu łodzian był imponujący (4 mecze z kompletem zwycięstw i bilansem goli 17-1). Takiego zrywu nie wytrzymali pozostali rywale mający pierwszoligowe ambicje. 

O ile zdobycie kompletu 6 punktów w dwumeczu z Gryfem było oczekiwane, o tyle dwa zwycięstwa nad Błękitnymi zaliczy niewiele drużyn. Sobotnie spotkanie drużyny trenera Marcina Kaczmarka, kończące sezon, potwierdziło nie tylko wzrost formy sportowej, ale  także dojrzałość taktyczną zespołu. Wcześniejsze zwycięstwa wyjazdowe faworyta nr 1 rozgrywek były czasem nieco fartowne. Listopadowe wygrane w Pruszkowie i teraz w Stargardzie, w których łodzianie zdobyli łącznie 9 goli, potwierdzają klasę gości. 

Mankamentem wyprawy na Pomorze Zachodnie były dwie żółte kartki wykluczające dwóch podstawowych zawodników Przemysława Kitę  i Daniela Tanżynę z pierwszego wiosennego meczu 21.kolejki przeciw Olimpii Elbląg w Łodzi. 

Wojciech Pawłowski – 4. Po 331 minutach bramkarz Widzewa został pokonany. Przy kornerze z prawej strony łodzianie pozostawili zbyt dużo miejsca Jakubowi Ostrowskiemu, który głową zdobył kontaktową bramkę. To pierwszy gol  w tym sezonie 21-letniego obrońcy. Jak widać sprawdziła się przedmeczowa zapowiedź  trenera gospodarzy Adama Topolskiego, że jego zespół strzeli gola Widzewowi. W pozostałych sytuacjach Pawłowski interweniował pewnie.  

Łukasz Kosakiewicz – 4. Były zawodnik miejscowej drużyny mógł się jeszcze efektowniej przypomnieć kibicom Błękitnych, bo miał okazje do strzelenia gola. Znów pracował na całej długości prawej strony boiska. Zaliczył asystę, bo po jego aucie piłka dotarła do Robaka, który zamienił to podanie w trzecią bramkę dla łodzian.  

Sebastian Rudol – 4. To, że Widzew stracił najmniej goli w drugiej lidze (tylko 16), to także zasługa pary stoperów, którzy zwłaszcza w końcówce jesieni są dobrze zgrani i wiele uważniejsi niż latem. Trzynastka nie okazała się pechowa dla Sebastiana (był to trzynasty drugoligowy występ tego obrońcy w RTS). 
 
Daniel Tanżyna – 4. Kierował poczynaniami defensywy łodzian. Ale także próbował wspierać kolegów w ataku. Szkoda, że nie strzelił gola głową po rogu w 35. minucie. Niestety staje się też „Złotą Kosą Widzewa”, bo ujrzał ósmą żółtą kartkę. Co najmniej połowa z nich nie daje się tłumaczyć trudną boiskową sytuacją.   
    
Kornel Kordas – 3. Jak widać trener łodzian realizuje zasadę „zwycięskiego składu nie zmieniam”. W 11. minucie  szkoleniowiec mógł tego żałować, bo Kordas dał się zbyt łatwo ograć i w konsekwencji piłka po strzale Jakuba Szreka uderzyła w słupek. Lewy obrońca łodzian miał udział w golu zapewniającym prowadzenie 1:0, kiedy leżąc skierował piłkę do Radwańskiego.
  
Przemysław Kita ­– ­4. Nie był to pierwszy mecz, w którym Przemek sprytnie daje się sfaulować w szesnastce rywali. Między innymi dzięki temu Marcin Robak zostanie królem strzelców drugiej ligi, powiększając swojej zdobycze bramkowe o wykorzystane jedenastki. Atutem Przemka jest nieprzewidywalność, wyłamywanie się ze schematów, co zaskakuje obrońców. Jego występami można ilustrować piłkarskie określenie „szukanie gry”. 

Bartłomiej Poczobut – 3. Tym razem wystąpił przeciw byłemu swojemu klubowi, w barwach którego debiutował w drugiej lidze. Nie wiem, ile przebiegł łącznie kilometrów we wszystkich 20 meczach, jakie grał tej jesieni, ale nie zdziwię się gdyby był numerem 1 pod tym względem w ekipie RTS. 

Mateusz Możdżeń – 4. Nie grał tak błyskotliwie jak z Bytovią, ale widać, że jest w formie. Dzięki temu pomocnikowi druga linia lidera nabrała jakby większej pewności siebie i widać, że swoboda operowania piłką przez Mateusza deprymuje rywali. 

Adam Radwański – 5. Właśnie sobotnim występem ten 21-letni wszechstronny pomocnik zakończył dyskusję na temat swojej przydatności w Widzewie. Nie chodzi tylko o strzelenie goli otwierających wynik w dwóch kolejnych meczach poza Łodzią. To przecież są kluczowe trafienia, zapewniające prowadzącym spokój w grze. Oba strzałami z dystansu. W Pruszkowie prawą nogą, w Stargardzie lewą. Przy tym kreował grę łodzian, a także pracował także w defensywie.

Konrad Gutowski – 4. To był udany występ tego młodzieżowca, który odważnymi rajdami momentami ośmieszał obrońców gospodarzy. Jedną z tych akcji zakończył płaskim podaniem, którego konsekwencją był gol Radwańskiego.
 
Marcin Robak – 5. Pieśń „Sto lat” po takim występie brzmiała wyjątkowo radośnie. Przecież w piątek kapitan łodzian skończył 37 lat. Uczcił to dwoma golami. Przy karnym strzelił nie w ten róg, w który rzucił się Rzepecki. Na wszelki wypadek, by nie traktować gola jako bramki samobójczej bramkarza. Natomiast gol lidera strzelców, ustalający wynik spotkania w Stargardzie, byłby ozdobą każdego spotkania. Nawet w ekstraklasie lepszej niż polska.
   
Christopher Mandiangu – 3. Kiedy Chris wchodził na boisko, łodzianie prowadzili 2:1, a kiedy schodził było już 3:1. Czyli nie zaprzepaścił dorobku kolegów.
  
Rafał Wolsztyński – 3.  Tym razem najskuteczniejszy dubler nie strzelił gola. Grał ostatni kwadrans, więc nota nie może być wyższa. Czas gry ma wpływ na notę, jeśli piłkarz nie dokona czegoś szczególnego.

Marcel Pięczek – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko.  
 
Michael Ameyaw – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko.

Bogusław Kukuć