REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Od Gryfa do Gryfa, czyli stopniowa (r)ewolucja
 
Poniedziałek, 18. listopada 2019, godz. 09:30

Gdy poprzedni sezon ligowy zakończył się dla drużyny Widzewa totalną porażką, wielu kibiców klubu z alei Piłsudskiego domagało się natychmiastowej rewolucji. Nie tylko w gabinetach prezesów i na trenerskiej ławce, ale przede wszystkim w kadrze pierwszego zespołu.

Najszybciej zmieniono trenera i klubowych włodarzy, bo te decyzje personalne były najłatwiejsze do zrobienia. Podobnie jak rozstanie się z kolejnymi piłkarzami. Jednak sprowadzenie na ich miejsce nowych zawodników, dających lepszą jakość na boisku, oraz zbudowanie z nich zupełnie nowej drużyny Widzewa już takie łatwe i proste nie było.

Niektórzy kibice domagali się wręcz pożegania z całą drużyną z poprzedniego sezonu. Dużo w tych nawoływaniach było emocji, złości i rozczarowania z powodu słabej gry piłkarzy w rundzie wiosennej obecnego roku. O wiele mniej było głosów nawołujących do spokojnej rewolucji kadrowej, rozłożonej w dłuższym czasie.

Tak też się stało, patrząc na to, jak zmieniał się skład drużyny Widzewa w kolejnych ligowych meczach. Łodzianie zaczęli sezon w Wejherowie, gdzie w spotkaniu z Gryfem w wyjściowej jedenastce pojawiło się tylko trzech nowych piłkarzy: Sebastian Rudol, Bartłomiej Poczobut i Marcin Robak. Pozostałych ośmiu zawodników pamiętało sezon 2018/2019. Na inaugurację nowego widzewiacy wygrali 2:1, mając dużo szczęścia w końcówce meczu.
REKLAMA


W kolejnym meczu, przegranym 1:2 z Bytovią, w pierwszym składzie wyszło 7 "starych" i 4"nowych" graczy. Do wspomnianej trójki dołączył Przemysław Kita. Boiskowe wydarzenia z tego spotkania skłaniały do myślenia, że w kolejnych meczach te proporcje między piłkarzami z poprzedniego i obecnego sezonu będą się zmniejszać.

I tak było, bo do nowych zawodników pierwszego składu na spotkanie z Błękitnymi (2:0) dołączył Łukasz Kosakiewicz w miejsce posadzonego na ławce rezerwowych Łukasza Turzynieckiego. W takim układzie 6 starych i 5 nowych piłkarzy Widzew zagrał również w następnych dwóch kolejkach z Olimpią Elbląg (1:1) i Górnikiem Łęczna (2:2). W tym drugim spotkaniu cały zespół się nie popisał i na kolejne, ze Skrą w Częstochowie, trener Marcin Kaczmarek szukał innych rozwiązań.

W efekcie drużyna wyszła na boisko w składzie, w którym znowu było aż 8 graczy z poprzedniego sezonu (Wolański, Zieleniecki, Tanżyna, Pięczek, Mąka, Radwański, Wolsztyński, Gutowski). Widzewiacy zaliczyli tam fatalny występ i przegrali 0:1. To spotkanie miało jeden skutek. Trener Kaczmarek podjął kolejne kadrowe decyzje i drużyna RTS w następnych meczach już ani razu nie zagrała z taką przewagą zawodników z poprzedniego sezonu w wyjściowym składzie.

W następnym spotkaniu ze Stalą Rzeszów (3:1) po raz pierwszy zagrali bramkarz Wojciech Pawłowski i środkowy pomocnik Mateusz Możdżeń. Zagrali i zostali w meczowej jedenastce na stałe. Jeszcze tylko w dwóch kolejnych meczach, z Legionovią (2:0) i Garbarnią (1:1), "starzy" gracze mieli małą przewagę (6-5) nad nowymi w pierwszym składzie.

Nieodwracalna zmiana nastąpiła we Wronkach, gdzie widzewiacy grali z rezerwami Lecha (2:1). Ze starej ekipy na boisko od pierwszej minuty wyszli jedynie Zieleniecki, Pięczek, Mąka i Gutowski. Pozostała siódemka to byli nowi piłkarze. Oczywiście trzeba zauważyć, że w tym meczu z powodu kartek nie grał Daniel Tanżyna. Szybko jednak okazało się, że jego starzy koledzy z linii obrony stracili miejsce w składzie, a Tanżyna w nim pozostał.

W kolejnym, pucharowym spotkaniu ze Śląskiem (2:0) trener Kaczmarek trochę eksperymentował ze składem, dlatego znalazło się w nim pięciu graczy ze starej kadry Widzewa. Po raz ostatni, bo w następnych ligowych meczach z Górnikiem Polkowice (1:0), Elaną (1:0), Pogonią Siedlce (7:3), GKS-em Katowice (1:1) i Stalą Stalowa Wola (1:0), proporcje starzy-nowi wynosiły w pierwszym składzie 4 do 7.
REKLAMA


Apogeum kadrowej (r)ewolucji w pierwszej jedenastce Widzewa obserwowaliśmy w pucharowym spotkaniu z Legią Warszawa (2:3). W wyjściowym składzie pojawiło się tylko dwóch "starych" piłkarzy: Tanżyna i Mąka, bo w międzyczasie Pięczek stracił miejsce w jedenastce na rzecz Kornela Kordasa, a Christopher Mandiangu dostał szansę gry od 1. minuty w miejsce Konrada Gutowskiego.

W trzech ostatnich jak dotąd meczach Widzewa w tym sezonie (Resovia 0:1, Znicz 6:0, Gryf 4:0), o decyzjach kadrowych trenera Kaczmarka decydowały po części kontuzje i kartki, ale jedno się nie zmieniło. W pierwszym składzie grało tylko po 3 zawodników z kadry poprzedniego sezonu oraz aż 8 z nowego zaciągu.

Najkrócej tą kadrową (r)ewolucję można podsumować liczbami. W inagurującym sezon meczu z Gryfem na wyjeździe zagrało 8 "starych" i 3 "nowych" piłkarzy Widzewa. W rewanżowym spotkaniu, które odbyło się w miniony piątek, te proporcje były dokładnie odwrotne. Ze starego składu od początku zagrali jedynie Tanżyna, Wolsztyński i Ameyaw.

Wszystko wskazuje na to, że w rundzie wiosennej obecnego sezonu może dojść do takiej sytuacji, że w wyjściowym składzie Widzewa zobaczymy jednego, może góra dwóch piłkarzy z kadry 2018/2019. Jedynym pewniakiem na teraz  wydaje się być Daniel Tanżyna. Bo słychać coraz częstsze głosy, że drużyna potrzebuje zimą 2-3 konkretnych wzmocnień, w tym m.in. na boki pomocy. Gdyby do takich transferów doszło, to na przykład Konrad Gutowski musiałby powalczyć o utrzymanie miejsca w pierwszym składzie.

Podsumowując, w pierwszej rundzie sezonu 2019/2020 kibice obejrzeli stopniową ewolucję zamiast rewolucji w składzie Widzewa. Ewolucję, która będzie trwać do końca rozgrywek, bo jeśli ktoś się nie rozwija, to stoi w miejsce, a po pewnym czasie zaczyna się cofać. Z piłkarską drużyną jest podobnie.

Kamil Wójkowski