lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Widzew Łódź - Gryf Wejherowo 4:0 (1:0)
 
Piątek, 15. listopada 2019, godz. 19:10

Nic na to nie wskazywało po pierwszej połowie, ale jednak! Widzewiacy poszli "za ciosem" i w kolejnym ligowym meczu ucieszyli kibiców dużą liczbą goli. Tym razem były to cztery bramki strzelone drużynie Gryfa Wejherowo.

Rywalem łodzian był zespół, z którym widzewiacy na starcie ligi wygrali 2:1 na wyjeździe po golach Marcina Robaka i Przemysława Kity, strzelonych dopiero w ostatnich pięciu minutach spotkania.

Wtedy w pierwszym składzie Widzewa znaleźli się m.in. Patryk Wolański w bramce, Łukasz Turzyniecki w obronie, oraz Daniel Mąka, Adam Radwański i Michael Ameyaw, którzy z różnych powodów dzisiejszy mecz z Gryfem zaczęli na ławce rezerwowych lub oglądają go tylko z perspektywy trybun.

W porównaniu do ostatniego, wysoko wygranego meczu ze Zniczem Pruszków (6:0) na wyjeździe, trener Marcin Kaczmarek musiał dokonać jednej zmiany. Za czwartą żółtą kartkę pazuje Radwański, a jego miejsce w pierwszej jedenastce zajął Rafał Wolsztyński. Ponadto na ławce rezerwowych w porównaniu z ostatnimi spotkaniami, usiadł Konrad Gutowski. Jego miejsce zajął Michael Ameyaw, który po raz ostatni zagrał w pierwszym składzie w 5. kolejce w meczu z Górnikiem Łęczna.

Mecz rozpoczął się, można już powiedzieć "tradycyjnie", od... rzutu rożnego dla gości. Nie minęła pierwsza minuta, a rywale Widzewa mieli już na koncie korner, po którym jeden z piłkarzy Gryfa uderzył piłkę głową wysoko nad bramką. Cztery minuty później goście mieli kolejny stały fragment gry, ale dośrodkowanie z rzutu wolnego z prawej strony boiska nie zakończyło się strzałem na bramkę Wojciecha Pawłowskiego.

W 7. minucie widzewiacy stworzyli pierwszą groźną sytuację pod bramką Wiesława Ferry. Łukasz Kosakiewicz dośrodkował z rzutu rożnego, a Daniel Tanżyna wyskoczył najwyżej do główki, ale po jego uderzeniu piłka przeleciała kilka metrów obok bramki Gryfa.

Trzy minuty później oglądaliśmy niemal kopię poprzedniej akcji Widzewa, bo znowu do dośrodkowania Kosakiewicza z kornera najszybciej doszedł Tanżyna, ale tym razem jego strzał głową został zablokowany przez jednego z zawodników Gryfa. Widać, że "Dixon" od początku meczu szuka okazji do strzelenia urodzinowego gola, bo dzisiaj obrońca Widzewa kończy 30 lat.

W 14. minucie to goście zaatakowali bramkę łodzian i kibice zgromadzeni na trybunach stadionu przy alei Piłsudskiego obejrzeli pierwszy celny strzał. Pawłowskiego "rozgrzał" Filip Szewczyk, ale to nie było mocne uderzenie, więc bramkarz RTS-u nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Tak naprawdę gorąco zrobiło się na trybunach i boisku w 18. minucie, gdy po dośrodkowaniu Kornela Kordasa w polu karnym został sfaulowany Przemysław Kita. Sędzia wskazał na 11. metr, a do piłki podszedł Robak. Kapitan Widzewa uderzył płasko, bliżej środka bramki i choć Ferra rzucił się w drugą stronę, to nogami obronił strzał Marcina Robaka, który dotąd mógł się pochwalić nieomylnością przy strzelaniu karnych (8 w II lidze plus 2 w Pucharze Polski). Niestety jedenasta próba strzału z 11. metra okazała się pechowa dla MR9...

W 25. minucie widzewiacy mieli kolejną okazję do objęcia prowadzenia, po tym jak Kordas dobrze dośrodkował z lewej strony w pole karne Gryfa, a tam niepilnoway Kita oddał strzał z pierwszej piłki. Szkoda, że za lekki i prosto w bramkarza gości.

Dwie minuty później to przyjezdni mogli objąć prowadzenie. Szewczyk przepchnął w polu karnym Sebastiana Rudola i złożył się do strzału nożycami. Pawłowski wyciągnął się jak struna i wybił piłkę na rzut rożny. Gdyby nie jego interwencja, piłkarze Gryfa cieszyliby się z prowadzenia. Od początku spotkania widać, że drużyna gości podwaja szyki w defensywie i czyha na kontry. Czyli "nihi novi", jeśli chodzi o większość przyjezdnych zespołów grających w Sercu Łodzi.

Tuż po upływie pół godziny gry goście ponownie zagrozili bramce Pawłowskiego, ale tym razem Rudol nie dał się przechytrzyć rywalom i zablokował podanie zmierzające do Bartosza Gęsiora. Syn byłego piłkarza Widzewa mógł naprawdę strzelić gola.

W kolejnych minutach już tak ciekawie na boisku nie było. Dopiero w 42. minucie trybuny nieco ożyły po akcji Kosakiewicza, który przedarł się w pole karne Gryfa i strzelił w krótki róg bramki gości. Ferra z kłopotami obronił ten strzał, a Robak nie zdążył przejąć odbitej piłki.

Ostatnia minuta przed przerwą przyniosła wreszcie duże emocje. Kosakiewicz znowu dośrodkował w pole karne Gryfa, Robak próbował strzelać, piłka trafiła do Kity, który został przewrócony w polu bramkowym i sędzia ponownie wskazał na 11. metr. O ile przy pierwszym rzucie karnym można było mieć wątpliwości co do decyzji arbitra, tak teraz faul na Kicie był ewidentny. Jednak na ławce trenerskiej gości się "zagotowało" i trener Łukasz Kowalski oraz jeden z jego asystentów obejrzeli po żółtej kartce.

Potem do piłki ustawionej na "wapnie" podszedł Robak i tym razem kapitan widzewiaków pokonał bramkarza gości, choć ten wyczuł jego intencje i był blisko obrony drugiego karnego w tym meczu. Piłka po jego rękach i odbiciu się od słupka wpadła do siatki. 1:0 dla Widzewa!

Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę, która nie była dobra w wykonaniu piłkarzy Widzewa. Gospodarze dzisiaj grają o wiele gorzej niż w ostatnim meczu w Pruszkowie i trzeba uczciwie przyznać, że nieco szczęśliwie zeszli do szatni z prowadzeniem. Drużyna Gryfa jeszcze nie powiedziała ostatniego zdania w tym spotkaniu.

Drugą połowę widzewiacy rozpoczęli z jedną zmianą w składzie. Tylko 45 minut pograł Michael Ameyaw, który wyraźnie rozczarował swoim występem nie tylko kibiców, ale również trenera Kaczmarka. Jego miejsce zajął Konrad Gutowski. Zmiennik pokazał się już w 51. minucie, gdy po podaniu Wolsztyńskiego "Gutek" strzelił na bramkę Gryfa, ale Ferra obronił to uderzenie.

Dwie minuty później na stadionie zrobiło się już radośnie, po tym jak solenizant Daniel Tanżyna pięknie uderzył z narożnika pola karnego w okienko bramki Gryfa! Obrońca Widzewa nie mógł sobie wymarzyć lepszego prezentu na 30. urodziny. A po wznowieniu gry "Dixon" usłyszał z trybun głośne "Sto lat!" od kibiców.

To był zabójczy pierwszy kwadrans drugiej połowy dla gości, bo siedem minut po golu Tanżyny kibice Widzewa fetowali bramkę zdobytą przez Rafała Wolsztyńskiego, który wykorzystał sprytne podanie Mateusza Możdżenia i pokonał Ferrę. 3:0 dla RTS-u!

Osiem minut później doszło do niepotrzebnego przewinienia Tanżyny w środku boiska. Sędzia ukarał go żółtą kartką. Już siódmą w tym sezonie. Za ósmą obrońca będzie musiał po raz kolejny pauzować w rozgrywkach II ligi.

W 74. minucie w polu karnym Widzewa błysnął Gęsior junior. Wykiwał obrońców  i z bliska oddał strzał na bramkę Pawłowskiego, ale ten był dobrze ustawiony i zablokował jego uderzenie. W tej samej minucie na boisku pojawił się widzewski "dżoker" Christopher Mandiangu (po 3 gole i asysty w roli rezerwowego), zastępując Wolsztyńskiego.

Pięć minut później trener Kaczmarek dokonał kolejnej zmiany. Na ostatnie 11 minut za Możdżenia wszedł Marcel Gąsior i... chwilę poźniej mógł zdobyć bramkę, ale po podaniu od Kity jego strzał zablokował jeden z rywali i piłka przeleciała tuż obok bramki gości.

Ale już w 83. minucie Gąsior miał swój udział przy czwartej bramce Widzewa. Rezerwowy pomocnik dograł do wprowadzonego dwie minuty wcześniej Pięczka, a ten dobrze dośrodkował do Kity, który strzałem głową pokonał Ferrę.

Więcej nic w tym spotkaniu się nie wydarzyło. Zaczęło się słabo i nerwowo, ale skończyło kolejnym wysokim zwycięstwem Widzewa i radosną atmosferą na trybunach. Brawo za drugą połowę i gole strzelone rywalom z Wejherowa. Widzewa objął prowadzenie w tabeli II ligi. Zobaczymy jak teraz zagrają w 18. kolejce jego rywale z czołówki.

Widzew Łódź - Gryf Wejherowo 4:0 (1:0)

Bramki:
1:0 Marcin Robak (45' - rzut karny)
2:0 Daniel Tanżyna (53')
3:0 Rafał Wolsztyński (60')
4:0 Przemysław Kita (83')

Składy:
Widzew: Pawłowski - Kosakiewicz, Rudol, Tanżyna, Kordas (81, Pięczek) - Kita, Poczobut, Możdżeń (79, Gąsior), Wolsztyński (74, Mandiangu), Ameyaw (46, Gutowski) - Robak.

Gryf: Ferra - Goerke (67, Burkhardt), Gęsior, Lisiecki, Koprowski - Nowicki, Sikorski, Majewski (67, Czychowski), Szewczyk, Hebel (80, Baranowski) - Kolus (68, Sławek).

Kartki:
żółte: Ameyaw, Tanżyna (Widzew), Kolus, Sikorski, Burkhardt (Gryf)

Sędzia:
Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska)

Widzów:
15924.

Kamil Wójkowski