REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 113
2 przemyk79 106
3 mario74... 102
4 Bogdan 101
5 sebalat... 101
6 cypek1910 98
7 wiesia 98
8 rs333 97
9 robert77u 97
10 siwy071910 96
REKLAMA
 
W Pruszkowie Kita podwójnie zmotywowany
 
Niedziela, 10. listopada 2019, godz. 08:00

Po sobotnim remisie 2:2 w meczu na szczycie II ligi w Rzeszowie między Resovią i Gieksą piłkarze Widzewa mają szansę powrócić do pierwszej trójki tabeli na półmetku rozgrywek. Do tego potrzebne jest zwycięstwo łodzian np. 3:2 albo wyższe w Pruszkowie w niedzielę w tzw. telewizyjnym meczu ze Zniczem (początek o godz. 13.05). 

Mam nadzieję, że cała ekipa Widzewa jest w pełni świadoma wagi ostatniej spotkania w rundzie jesiennej. Dla jednego piłkarza będzie to jednak wyjątkowy mecz. Chodzi o Przemysława Kitę. Pozyskany latem napastnik strzelił dotąd 3 gole dla RTS (po jednym w każdej w pierwszych trzech kolejkach). Przydałoby się przełamanie strzeleckiej niemocy. Ale chodzi mi o coś innego. 

W niedzielę Przemek zagra ze Zniczem, czyli klubem w którym występował dwa sezony w II lidze 2015/2016 i w I lidze 2016/2017. Rozegrał 46 meczów, zdobywając 6 bramek dla zespołu z Pruszkowa. W obecnej ekipie gospodarzy są jeszcze jego byli koledzy. Historia futbolu zna wiele takich przypadków, że piłkarze w konfrontacji ze swoją byłą drużyną mobilizują się szczególnie. Chcą przypomnieć się tamtejszym kibicom, udowodnić, że zrobili postępy, wykorzystać znajomość słabych stron rywali. Czasem jest to oparte na przekornym nieco, ale ludzkim rozumowaniu: „niech wiedzą, kogo stracili, rozstając się ze mną”. 
REKLAMA

W tym sezonie Widzew już dwukrotnie skorzystał z takiego nastawienia do konkretnego rywala. Marcin Robak strzelił dwa gole Śląskowi Wrocław, eliminując z Pucharu Polski czołowy zespół ekstraklasy, w którym był najlepszym strzelcem jeszcze tej wiosny. W innych klubach obecny kapitan łodzian także strzelał także gole swoim byłym drużynom. W barwach Pogoni w Szczecinie również Widzewowi. To jeden z dowodów prawdziwego profesjonalizmu (mam grać najlepiej jak potrafię dla aktualnego mojego klubu). 

Drugi przykład jest także świeży. Bartłomiej Poczobut, choć nie jest snajperem takim jak Marcin, zdobył przepiękną bramkę zza pola karnego w meczu z Gieksą, której był piłkarzem przed pięcioma miesiącami. Takie gole wyjątkowo „smakują”. 

Nie jest to zresztą jakaś „łódzka specjalność”. W tym sezonie drugoligowym już w pierwszej kolejce w Boguchwale prowadzenie dla rzeszowian w meczu wygranym przez Resovię 3:1 prowadzenie zdobył Adrian Dziubiński, który w poprzednim sezonie był zawodnikiem Stalówki.

W czwartej kolejce w Siedlcach Dariusz Zjawiński strzelił gola dla Znicza, w wygranym 1:0 meczu z tamtejszą Pogonią, z której odszedł do klubu z Pruszkowa. Podobnie było w szóstej kolejce w Elblągu, gdzie Olimpia przegrała niespodziewanie 0:1 ze Stalą Stalowa Wola. Katem gospodarzy był zdobywca bramki w 14 minucie Michał Fidziukiewicz, który w poprzednim sezonie był asem Olimpii.

W jedenastej kolejce w Stargardzie gola dla Błękitnych w wygranym 2:1 meczu z Olimpią strzelił Piotr Kurbiel, którego gospodarze pozyskali właśnie z klubu z Elbląga. Kiedy w trzynastej kolejce Gieksa wygrała przy Bukowej z Elaną 2:0 wynik ustalił Maciej Stefanowicz. Ten 25-letni pomocnik w minionym sezonie zdobył 5 bramek dla toruńskiej drużyny i opuścił gród Kopernika razem z trenerem Rafałem Górakiem wzmacniając katowiczan.

Byłoby miło, gdyby Kita przedłużył tę wyliczankę. A jeszcze fajniej, gdyby jego bramka przesądziła o zwycięstwie łodzian.

Bogusław Kukuć