REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 113
2 przemyk79 106
3 mario74... 102
4 Bogdan 101
5 sebalat... 101
6 cypek1910 98
7 wiesia 98
8 rs333 97
9 robert77u 97
10 siwy071910 96
REKLAMA
 
Mosór: "Jestem legionistą, ale pamiętam wizyty w Piekiełku i szanuję kibiców Widzewa"
 
Piątek, 8. listopada 2019, godz. 08:01

Piotra Mosóra mogą pamiętać nieco starsi kibice Widzewa, bo w latach 90. ubiegłego wieku i w pierwszej połowie kolejnej dekady regularnie grał w Ekstraklasie, głównie w barwach warszawskiej Legii. Ale również Widzewa, z którym teraz przyjdzie mu się zmierzyć w swoim debiucie na trenerskiej ławce Znicza Pruszków.

- Co Pan porabiał w ostatnich latach, bo z tego co nam wiadomo, to w 2014 roku przestał Pan grać w piłkę jako czynny zawodnik?
Piotr Mosór: - Tak, to była Unia Warszawa, klub szkolący głównie młodzież i posiadający własną akademię piłkarską, w której obecnie aktywnie działam. Obecnie mamy około 350 młodych zawodników grających w 12 drużynach. Najstarsza właśnie awansowała do IV ligi mazowieckiej, a występują w niej głównie piłkarze w wieku 16-19 lat.

- Będzie Pan miał czas prowadzić jednocześnie drugoligową drużynę Znicza?
- Dostałem propzycję i mogłem ją przyjąć, bo właśnie jestem w trakcie robienia kursu trenerskiego UEFA Pro, z którego egzamin mam zdawać w czerwcu przyszłego roku. Poza tym, jest to klub położony blisko Warszawy, więc nie jest to żadną przeszkodą jeśli chodzi o dojazd i te sprawy. A przede wszystkim jest tu dużo młodzieży w drużynach piłkarskich i z mojego doświadczenia widzę, że można z tą grupą coś dobrego zrobić.

- Znicz ostatnio zaliczył trzy porażki ligowe z rzędu. Zadziała teraz efekt "nowej miotły" na trenerskiej ławce?
- Na pewno zasada "nowej miotły" może tu pomóc, bo widzę, że pewne rzeczy trzeba będzie w drużynie Znicza od razu zmienić. Pamiętajmy jednak, że mamy teraz trudny terminarz, bo gramy z Widzewem, GKS-em Katowice i Resovią. A do tego jeszcze wyjazdowe spotkanie ze Stalą Stalowa Wola.
REKLAMA

- A zaczynacie od meczu z Widzewem, który też będzie chciał się odkuć za ostatnią porażkę z Resovią u siebie...
- Szanuję Widzew, bo to jeden z głównych faworytów do wygrania ligi, ale my chcemy w tym spotkaniu odebrać mu punkty. Przynajmniej zremisować i na pewno będziemy walczyli o to na boisku. Dodatkowo mecz będzie transmitowany na antenie TVP Sport i widzę, że chłopaków też to mobilizuje, bo będą mogli pokazać się większej liczbie kibiców. Wiadomo, że to Widzew jest faworytem mając w składzie takich piłkarzy jak Robak, Możdżeń, Kita czy Poczobut, a do tego jeszcze trenera Marcina Kaczmarka, który moim zdaniem jest bardzo dobrym szkoleniowcem, ale powtórzę: Nie chcemy przegrać z Widzewem.

- Czy zatem po piłkarzach Znicza należy spodziewać się takiej zawziętości i walki na boisku, z jakiej słynął Piotr Mosór?
- Nie będę ich nastawiał na jakąś niesportową walkę lub faule. Przede wszystkich chcę uczyć gry w piłkę i piłką. Ale na pewno akcent na zaangażowanie na boisku kładę. Pracując w piłce młodzieżowej zauważyłem, że już na tym poziomie wiekowym wiele drużyn staje się u nas delikatnymi zespołami, których piłkarze chcą łatwo przebrnąć przez mecz. Tak się nie da moim zdaniem, dlatego zdrowa rywalizacja i walka muszą być.

- W przeszłości dwukrotnie grał Pan w Widzewie. Najpierw wiosną 2000 roku, a potem przez cały 2003 rok. Za pierwszym razem przychodził Pan do nas jako piłkarz Legii, ale starsi kibice Widzewa wspominają, że Piotr Mosór to był "równy gość".
- Nigdy nie ukrywałem, że jestem legionistą i do dzisiaj kibicuję Legii, ale Widzew też cenię. Przyszedłem tu w trudnym momencie i klub dał mi szansę, a z kibicami było tak, że trzeba zasłużyć na ich szacunek. Nieważne, w jakim klubie się gra, a z jakim sympatyzuje. Oczywiście to nie może przybierać formy takiego cyrku, jak mamy często teraz, że piłkarz przychodzi do nowego klubu, całuje jego herb po strzelonym golu, a za pół roku idzie gdzie indziej i robi to samo. Pamiętam, jak wtedy rozmawiałem z kibicami Widzewa przed meczem z Legią i powiedziałem im, żeby się nie obrażali, ale jak będzie skandowane moje nazwisko z sektora fanów Legii, to im podziękuję. Ale pod Zegar też podejdę i nie będę miał z tym problemów.

- A jak to było z Pana wizytami w słynnym barze kibiców Widzewa, "Piekiełku"?
- Pamiętam wizyty w Piekiełku i dobrze je wspominam. Mogę podziękować fanom Widzewa, bo to były fajne chwile. Za to cenię kibiców Widzewa, bo szacunek im się należy.

Kamil Wójkowski