REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 113
2 przemyk79 106
3 mario74... 102
4 Bogdan 101
5 sebalat... 101
6 cypek1910 98
7 wiesia 98
8 rs333 97
9 robert77u 97
10 siwy071910 96
REKLAMA
 
Znicz Pruszków - szczególny rywal Widzewa
 
Środa, 6. listopada 2019, godz. 08:00

W ostatniej kolejce rundy jesiennej rozgrywek II ligi Widzew (31 pkt) wystąpi w niedzielę w tzw. telewizyjnym meczu w Pruszkowie, gdzie o godz. 13.05 zmierzy się z tamtejszym Zniczem (21 pkt). W futbolu funkcjonuje podział na rywali „którzy leżą” jakiejś drużynie oraz takich „którzy jej nie leżą”. Jeśli chodzi o Widzew, to Znicz należy do tej drugiej grupy.

Ten klub nigdy nie grał wyżej niż na zapleczu ekstraklasy. Mimo tego związki Widzewa ze Zniczem są szczególne. Postaram się pokazać wyjątkowość relacji łodzian z tym podwarszawskim klubem, powstałym w 1923 roku.

W tym klubie pracowało wielu znanych trenerów z selekcjonerami reprezentacji Polski włącznie. Szkolił tam Ryszard Kulesza (w latach 1966-1972), Krzysztof Chrobak Leszek Ojrzyński, Janusz Wójcik, Jacek Grembocki, Dariusz Kubicki, Przemysław Cecherz, Robert Podoliński, Piotr Świerczewski, Mariusz Pawlak, Dariusz Banasik (obecny trener Radomiaka), Dariusz Żuraw (teraz szkoleniowiec Lecha). Do 5 listopada najbliższych rywali łodzian prowadził Andrzej Prawda, którego zastąpił 45-letni Piotr Mosór. Były piłkarz m.in. Widzewa zadebiutuje w tej roli właśnie w meczu z widzewiakami.
REKLAMA

Listę najlepszych piłkarzy Znicza otwiera oczywiście Robert Lewandowski. As Bayernu i kapitan reprezentacji Polski grał w pruszkowskim klubie w latach 2006-2008, zdobywając tytuł króla strzelców III i II ligi. Tam zaczynali karierę zawodniczą Jacek Gmoch czy Ryszard Szymczak (złoty medalista olimpijski z Monachium, król strzelców ekstraklasy 1972). Grali także Radosław Majewski czy Kamil Biliński (mistrz Litwy 2013, mistrz Łotwy 2018).

Jeszcze przed przejściem do Polonii Warszawa abecadła piłkarskiego uczył się tam Maciej Terlecki, a zawodnikami Znicza byli także inni widzewiacy: Nigeryjczyk Emmanuel Ekwueme, Radosław Bartoszewicz, Michał Płotka, a nawet obecny napastnik RTS Przemysław Kita (w latach 2015-2017 w 46 meczach w Zniczu strzelił 6 goli). Były kapitan pruszkowskiego klubu Marcin Rackiewicz, dziś 32-letni obrońca, zaliczył jedyny występ w ekstraklasie w barwach Widzewa (w stolicy z Legią w 2007 roku).

Widzew nie zdobył nigdy kompletu 6 punktów w dwóch meczach ze Zniczem w jednym sezonie. W rozgrywkach 2008/2009 łodzianie zostali mistrzami I ligi, a Znicz był szósty. W Pruszkowie w premierowym meczu otwarcia sztucznego oświetlenia padł bezbramkowy remis, a spotkanie przy Piłsudskiego łodzianie wygrali 2:0.

W następnym sezonie  Widzew zdeklasował konkurentów, wyprzedzając drugiego Górnika Zabrze aż o 16 punktów, a Znicz został zdegradowany. I choć w Łodzi było 7:0 dla RTS, to w rewanżu w Pruszkowie wygrali gospodarze 1:0 po golu wspomnianego Rackiewicza. Nigdy nie widziałem tak zdenerwowanego trenera łodzian Pawła Janasa, jak po tej przegranej. Potwierdzić to może Marcin Robak, który grał wtedy wymienionych 4 meczach ze Zniczem i nie zdobył w nich żadnej bramki, choć w 2010 roku był królem strzelców I ligi. 
REKLAMA

Najbliżsi rywale dali się jeszcze bardziej we znaki Widzewowi w II lidze w sezonie 2018/2019. Znicz był pierwszym zespołem, z którym łódzki beniaminek nie wygrał. I to w Łodzi, gdzie padł remis 1:1. W trzeciej kolejce widzewiacy prowadzili po golu Mateusza Michalskiego w 56. minucie, ale na 7 minut przed końcem wyrównał Marcin Bochenek. Ten sam obrońca zakończył rajd przez pół boiska w 72. minucie rewanżu w Pruszkowie celnym strzałem i Znicz wygrał 1:0. Sam Filip Mihaljević miał kilka wybornych okazji do uratowania choćby remisu. Inni też wypadli fatalnie.

Widzewiacy nie potrafili wygrać w Pruszkowie nawet sparingu. Tak było w lipca 2017 roku, kiedy łodzianie prowadzili tam do przerwy 2:0, ale przegrali 2:3. 

Liczę, że po tej wyliczance widzewskich wpadek ze Zniczem, nie trzeba zbytnio apelować o szczególną koncentrację gości przed niedzielnym występem w Pruszkowie. Tym bardziej, że na drużynie trenera Marcina Kaczmarka ciąży obowiązek rehabilitacji za kompromitującą wpadkę z Resovią.

Bogusław Kukuć