lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Wspominamy widzewiaków, którzy odeszli, ale na zawsze zostaną w naszej pamięci...
 
Piątek, 1. listopada 2019, godz. 11:51

W polskiej tradycji 1 listopada jest tym dniem, w którym wspominamy bliskich nam zmarłych. Odwiedzamy rodzinne groby, staramy przypomnieć sobie twarze sprzed lat, miesięcy, dni. Choć Widzew to klub, gdzie w przewadze są młodzi, to i w naszej widzewskiej rodzinie są tacy, których już nie ma. Niestety, coraz częściej ludzie zasłużeni dla Widzewa odchodzą do lepszego ze światów.

Na początku lipca zeszłego roku zmarł Wojciech Walda (na zdjęciu poniżej), legendarny masażysta Widzewa, który z klubem z był na na dobre i na złe. Pracę w RTS-ie zaczął w 1976 roku i na Piłsudskiego 138 spędził ponad 40 lat. To był widzewiak z krwi i kości, który pomagał kilku pokoleniom piłkarzy Widzewa, na czele z najsłynniejszymi zawodnikami mistrzowskich drużyn z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Nigdy nie pozostawił też klubu w potrzebie. Choć z końcem czerwca ubiegłego roku zakończył pracę w Widzewie, to w sezonie 2017/18 dwukrotnie pojawiał się na meczach w roli masażysty, gdy zastępował  jednego z młodszych kolegów po fachu. Po raz ostatni wspierał Widzew 9 czerwca tego roku podczas meczu z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Zmarł niespełna miesiąc później..


Wśród tych, którzy zmarli wcześniej, wymienić trzeba przede wszystkim Ludwika Sobolewskiego, legendarnego prezesa łódzkiego klubu i twórcę jego potęgi. To on wyciągnął łódzki klub z ligowej szarzyzny i doprowadził go na szczyty. Sobolewski odszedł w 2008 roku, w wieku 83 lat, po długiej i ciężkiej chorobie. Prezes Sobolewski dołączył jako ostatni do grona swych wielkich współpracowników: trenera Leszka Jezierskiego, który zmarł rok wcześniej i kierownika drużyny Stefana Wrońskiego, który odszedł jako pierwszy. Ta trójka wspólnie uczyniła Widzew wielkim.


Wśród piłkarzy Widzewa, którzy odeszli z tego świata, wymienić trzeba przede wszystkim Włodzimierza Smolarka. Był to jeden z najlepszych piłkarzy nie tylko w historii Widzewa, ale także całej polskiej piłki. Z łódzkim klubem Smolarek święcił największe sukcesy w swojej karierze. Dwukrotnie wywalczył mistrzostwo Polski, raz Puchar Polski. Awansował też do półfinału Pucharu Europy. Wystąpił też 60 razy w reprezentacji Polski, 9 razy z opaską kapitana. W barwach narodowych strzelił 13 bramek. W 1982 wywalczył z kadrą medal Mistrzostw Świata.


W 2016 roku pożegnaliśmy Marka Piętę, który przez lata grał w Widzewie, w którym odnosił wielkie sukcesy. W czerwono-biało-czerwonych barwach rozegrał 84 mecze i zdobył 19 goli. Z łódzkim klubem zdobył dwa mistrzostwa Polski, grał także w europejskich pucharach. Starsi kibice pamiętają jego świetne występy w Pucharze UEFA. Przypomnijmy, że to właśnie on pokonał słynnego Dino Zoffa w meczu z Juventusem. Po zakończeniu kariery Pięta był także prezesem Polskiego Związku Piłkarzy, która pomagała zawodnikom. Zawsze był lubiany w środowisku piłkarskim, nie tylko widzewskim.



Wcześniej odeszli z tego świata także inni: Stanisław Burzyński, Jerzy Klepczyński, Dariusz Marciniak, Sławomir Rutka, Jan Waliszewski, Mirosław Sajewicz oraz Krzysztof Surlit, który jak przystało na wielkiego sportowca, zmarł na boisku. W 2013 roku zmarł Jacek Dzieniakowski, były trener i prezes Widzewa, a także Władysław Stachurski, który także trenował widzewiaków.


Rok później zmarł Borusław Sosnowski, także były prezes Widzewa. W ubiegłym roku pożegnaliśmy Józefa Przesmyckiego, byłego członka zarządu klubu z alei Piłsudskiego. Przesmycki pamiętał jeszcze czasy wielkiego Widzewa, kiedy klubem sterował Ludwik Sobolewski. W klubie zajmował się finansami.  W czerwcu 2016 roku odszedł Paweł Kowalski, były trener Widzewa w latach 1976-1977 i 1989-1992. Wywalczył z naszym klubem wicemistrzostwo Polski w 1977 roku i awans do ekstraklasy w 1991 roku. Wymienić warto także Jerzego Kuleja, który może niewielu kibicom kojarzy się z Widzewem, ale przed laty szkolił bokserów naszego klubu oraz Krzysztofa Libicha, wieloletniego pracownika Widzewa.

Kamil Wójkowski

Kamil Wójkowski