REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 sebalat... 79
2 abel55 79
3 cypek1910 77
4 mario74... 77
5 wiesia 76
6 Bogdan 72
7 przemyk79 71
8 rexsar 71
9 Motylan... 71
10 robert77u 70
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po wygranej we Wronkach
 
Niedziela, 22. września 2019, godz. 08:00

Wreszcie Widzew znalazł się w czołowej szóstce tabeli. Uczynił to w dziesiątej kolejce po udanym występie we Wronkach. Przede wszystkim nie przeraził się wyjściowym składem gospodarzy, naszpikowanym piłkarzami pierwszej drużyny Kolejorza.

Z wyjątkiem pierwszych dziesięciu minut, kiedy łodzianie dali się zdominować ofensywnie grającym poznaniakom, goście kontrolowali przebieg wydarzeń. Wypracowali zdecydowanie więcej sytuacji bramkowych. Wygrana ekipy RTS była zasłużona i była potwierdzeniem aspiracji.

Można stwierdzić, że to spotkanie z udziałem widzewiaków, stało na poziomie co najmniej pierwszoligowym. Legendarny klub ma szanse wykonania ważnego zadania. Może być jedynym drugoligowcem, który wygra w tej rundzie wszystkie cztery mecze z beniaminkami. A to może znacząco pomóc w zdobyciu statusu pierwszoligowca. Łodzianie pokonali już Stal Rzeszów, Legionovię, Lecha II Poznań i teraz pora na Polkowice w sobotę w Łodzi.
REKLAMA

Rzadko się zdarza, by przed meczem witający się kapitanowie (Marcin Robak z Grzegorzem Wojtkowiakiem) mieli w sumie 71 lat. Ale widać, że do emerytury im daleko.
 
Wojciech Pawłowski – 4. Był pewnym punktem zespołu. Zwłaszcza znakomita interwencja przy silnym strzale pod poprzeczkę w siódmej minucie pomogła bramkarzowi gości i jego kolegom dobrze wejść w mecz. Upieram się przy stwierdzeniu, że arbiter Marcin Kochanek dobrze prowadził zawody. Jednak przy decyzji o karnym popełnił błąd i dał się nabrać na aktorską sztuczkę poznaniaka. Pawłowski, grający czwarty mecz w Widzewie, nie dotknął zawodnika rywali, który symulował atak łodzianina bardzo sugestywnie.
REKLAMA

Łukasz Kosakiewicz – 4. Potwierdził wszystkie walory, którymi wywalczył „etat” na prawej stronie defensywy. Nie tylko broniąc, ale także włączając się szybkimi rajdami do akcji ofensywnych i zasilając atak groźnymi dośrodkowaniami.
  
Sebastian Zieleniecki – 4. Obrona łodzian nie pozwoliła na wiele drużynie beniaminka. W piątym z rzędu pełnym meczu Zieleniecki potwierdził, że jego dalekie crossowe podania są dokładniejsze niż wcześniej. Widać, że łodzianom pomaga rywalizacja w zespole właściwie na każdej pozycji. Także na środku defensywy.
  
Sebastian Rudol – 4. Cztery kolejki odpoczynku dobrze zrobiło stoperowi łodzian. Tym razem uniknął błędów, które przytrafiły mu się choćby w Elblągu. Obawy o współpracę dwóch Sebastianów, grających razem pierwszy mecz na środku obrony łodzian, były przesadzone.

Marcel Pięczek – 3. Uraz, jakiego Marcel doznał w pierwszej połowie, był przyczyną zmiany w przerwie. Na szczęście okazuje się, że to był tylko bolesny wypadek przy pracy. Wygląda na to, że dotąd grający wszystkie pełne mecze młodzieżowiec, będzie do dyspozycji trenera nawet już przed wtorkowym spotkaniem Pucharu Polski. 
REKLAMA

Daniel Mąka – 2. Był pierwszym zawodnikiem gości, który został zmieniony, oczywiście po kontuzjowanym Pięczku. To była słuszna decyzja szkoleniowca łodzian nie tylko dlatego, że po stracie piłki przez Mąkę na własnej połowie gospodarze wywalczyli karnego. Ataki Kosakiewicza i później dublera Mandiangu potwierdziły, że lewa strona gospodarzy była wyraźnie słabiej dysponowana. Daniel tego nie wykorzystał.

Bartłomiej Poczobut – 4. Pracował ofiarnie i momentami był nawet trzecim stoperem łodzian. Coraz lepiej rozumie się z Możdżeniem. Tym razem na postawę drugiej linii łodzian nie można było narzekać.
   
Mateusz Możdżeń – 5. Był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem dobrego, ciekawego meczu. Zaliczył wreszcie pełny występ w Widzewie. Powrót Mateusza na „stare śmieci”, czyli do Wronek, był wyjątkowo efektowny. Aż się nie chce wierzyć, że wyrównujący gol był pierwszą w jego karierze bramką zdobytą głową.
 
Konrad Gutowski – 4. Można już być spokojnym o obsadę lewej pomocy łodzian. „Gucio” już doszedł do pełnej dyspozycji i zapomniał o nieudanej wiośnie. Widać także postępy w grze defensywnej. To dobrze rokuje przed meczem pucharowym ze Śląskiem. 
REKLAMA

Marcin Robak – 4. Jedynym piłkarzem Widzewa, który zaliczył 10 pełnych spotkań jest teraz kapitan łodzian. Był uważnie pilnowany z tzw. asekuracją. Lider strzelców miał szanse poprawienia dorobku bramkowego, ale nie wykorzystał kilku dogodnych sytuacji. Głównie w 60 minucie, 63 minucie oraz w doliczonym czasie gry. Może już rozmyślał jak oszukać we wtorek byłych kolegów z Wrocławia? Jego operowanie piłką i asysta przy wyrównującym golu Możdżenia były wyborne.
   
Przemysław Kita – 3. To pierwszy mecz po wyleczeniu urazu, w którym Przemek wyszedł w pierwszej jedenastce i grał na pełnych obrotach. Był ruchliwy, aktywny, szukał gry. Teraz czas na polepszenie bramkowego bilansu tego napastnika. 
REKLAMA

Kornel Kordas – 3. Ten młodzieżowiec rozegrał drugi mecz w drugoligowym Widzewie. Tym razem zaliczył pełną połowę spotkania jako zmiennik kontuzjowanego Pięczka. Udowodnił, że można na niego liczyć.

Chris Mandiangu – 4. Oglądaliśmy istne „Wejście Smoka”. Lepsze nawet niż w Wejherowie, gdzie dubler pomógł zwyciężyć kluczową asystą w końcówce. Tym razem pozyskany latem piłkarz okrasił udany występ pierwszym w karierze golem w Widzewie. Równie silny, co precyzyjny, strzał lewą nogą zaskoczył bramkarza gospodarzy i zapewnił łodzianom trzecią wyjazdową wygraną. Jest ciekawe, że to uderzenie nie zaskoczyło kolegów z drużyny i po meczu Możdżeń twierdził, że Chris na treningach zdobywa takie bramki.

Rafał Wolsztyński – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko. Po raz trzeci w tym sezonie był tylko dublerem. Ale zaliczył dziesiąty występ w tym sezonie.

Bogusław Kukuć