REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 sebalat... 79
2 abel55 79
3 cypek1910 77
4 mario74... 77
5 wiesia 76
6 Bogdan 72
7 przemyk79 71
8 rexsar 71
9 Motylan... 71
10 robert77u 70
REKLAMA
 
Widzew Łódź - Garbarnia Kraków 1:1 (0:0)
 
Sobota, 14. września 2019, godz. 19:10

Zapowiadał się wyrównany pojedynek i takie też było spotkanie Widzewa z Garbarnią. W przekroju całego meczu łodzianie mieli większą przewagę, zwłaszcza w pierwszej połowie, ale nie przełożyło się to na gole. Za to goście wykorzystali jedną z nielicznych klarownych okazji i zapewnili sobie remis.

Widzew zaczął mecz w identycznym składzie jak spotkania ze Stalą Rzeszów i Legionovią. Z kolei goście dokonali dwóch zmian w wyjściowej jedenastce w porównaniu do ostatniego meczu z Elaną. W obronie Bartłomiej Mruk zastąpił Adriana Jurkowskiego, a w linii pomocy Krzysztof Szewczyk zajął miejsce Mateusza Wyjadłowskiego.

Mecz zaczął się od rzutu rożnego dla Garbarni oraz żółtej kartki dla Michała Feliksa, napastnika drużyny gości. Potem aktywniejsi byli widzewiacy, którzy próbowali rozmonotować defensywę krakowskiej drużyny długimi podaniami za plecy obrońców, ale albo były to niedokładne zagrania, albo sędzia odgwizdywał spalone. Od pierwszej minuty w drużynie Widzewa aktywny był Konrad Gutowski, do którego adresowano większość podań.

Zgodnie z zapowiedziami z obozu drużyny gości, Garbarnia nie przyjechała do Łodzi tylko się bronić. Goście od początku grali agresywnie i wysokimi pressingiem. W 20. minucie zrobiło się groźnie pod bramką Widzewa, ale Wojciech Pawłowski przytomnie wybił piłkę, a potem na szczęście dla gospodarzy nikt z rywali nie zamknął tej akcji.
REKLAMA

W odpowiedzi wyborną okazję trzy minuty później mieli widzewiacy, ale strzały Łukasza Kosakiewicza zostały dwukrotnie zablokowane w polu karnym. Garbarnia wyszła z kontratakiem, który zakończył się źle dla Widzewa, bo faulem Daniela Tanżyny i czwartą już w tym sezonie żółtą kartką dla tego obrońcy. A to oznacza, że w następnej kolejce nie pomoże kolegom w wyjazdowym meczu z rezerwami poznańskiego Lecha.

W kolejnych minutach dało się zauważyć większą aktywność i... kreatywność piłkarzy Widzewa. Najpierw Marcin Robak przy linii końcowej podciął piłkę i podał do wbiegającego Daniela Mąki, ale ten nie zdołał oddać strzału. Następnie z dystansu strzelał Gutowski, który kilka minut później (35') przeprowadził indywidualną akcję, ale nikt nie doszedł do jego dogrania wzdłuż bramki.

Trzy minuty później namiastkę swoich umiejętności pokazał Mateusz Możdżeń, który zza linii pola karnego oddał mocny strzał, który wylądował na słupku bramki Aleksandra Kozioła.

Tuż przed końcem pierwszej połowy Widzew miał kolejną dobrą okazję do objęcia prowadzenia, gdy Robak dobrze wyskoczył do dośrodkowania Kosakiewicza z rzutu rożnego, ale jego strzał głową minął z boku bramkę Garbarni.

Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0, ale można powiedzieć językiem bokserskim, że ze wskazaniem na Widzew, który częściej gościł pod bramką Garbarni niż ta pod bramką łodzian. Niestety, widzewiacy często dobre akcje kończyli na pozycji spalonej, lub brakowało dokładności w podaniach i strzałach.

Widzew mógł bardzo dobrze rozpocząć drugą połowę, po tym jak w 48. minucie Robak sprytnie wywalczył rzutu wolny z boku pola karnego Garbarni. Kosakiewicz dośrodkował w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Tanżyna, którego strzał głową wylądował na prawym słupku bramki gości.

Wreszcie w 56. minucie widzewiacy dopięli swego. Jeden z obrońców Garbarni spóźnił się z interwencją i faulował Robaka w polu karnym. Sędzia wskazał na "wapno", a sam poszkodowany płaskim strzałem w lewy róg bramki pokonał golkipera gości. 1:0 dla Widzewa! A dla kapitana łodzian to już siódma bramka zdobyta w tym sezonie (piąta po strzale z 11. metra).
REKLAMA

Widzewiacy długo nie cieszyli się z prowadzenia, bo już pięć minut później Kosakiewicz dał się ograć przy linii końcowej po swojej stronie pola karnego, reszta obrońców Widzewa poszła za tą akcją, a niepilnowany Kamil Kuczak pokonał Pawłowskiego strzałem w krótki róg.

Gospodarze próbowali szybko odpowiedzieć. W 65. minucie Gutowski dostał ładne podanie od Kosakiewicza, przedryblował dwóch rywali i w charakterystyczny dla siebie sposób strzelił na bramkę Garbarni, ale jego strzał został zablokowany.

Na 20 minut przed końcem meczu obaj trenerzy dokonali pierwszych zmian. W zespole Widzewa Adam Radwański zastąpił Możdżenia, a w ekipie gości za Michała Feliksa wszedł Mateusz Wyjadłowski.

W 77. minucie widzewiacy byli bliscy ponowneg objęcia prowadzenia. Wolsztyński ograł kilku rywali i podał do Radwańskiego, który zagrał ładnie w pole karne do Kosakiewicza. Ten niemal z linii końcowej dograł w środek, gdzie Robak doszedł do piłki, ale uderzył minimalnie obok słupka.

W 85. minucie widzewiacy dostali szansę w postaci rzutu wolnego tuż przed polem karnym Garbarni po faulu na Wolsztyńskim. Do piłki ustawionej na 16. metrze podbiegł sam poszkodowany, ale fatalnie uderzył wysoko nad poprzeczką. Chwilę później napastnika zastąpił na boisku Michael Ameyaw.

W doliczonym czasie gry kibice Widzewa jeszcze raz poderwali się z siedzeń, po tym jak Robak zgrał tuż przed bramką piłkę do Przemysława Kity, ale ten nie sięgnął futbolówki.

To była ostatnia klarowna akcja łodzian w tym meczu, który zakończył się remisem 1:1. W całym meczu była widoczna lekka przewaga widzewiaków, ale znowu brakowało dokładności i ostatnich decydujących podań.

Widzew pozostał niepokonany na własnym stadionie, a Garbarnia na wyjazdach, ale taki wyniki bardziej ucieszył gości niż gospodarzy, których pożegnały trwające kilka sekund gwizdy kibiców. Oklasków było o wiele mniej.

Widzew Łódź - Garbarnia Kraków 1:1 (0:0)

1:0 Robak (56') - rzut karny
1:1 Kuczak (61')

Składy:

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Tanżyna, Zieleniecki, Pięczek – Mąka (80, Kita), Możdżeń (70, Radwański), Poczobut, Gutowski – Wolsztyński (86, Ameyaw), Robak.

Garbarnia: Kozioł - Kowalski, Kujawa, Masiuda, Mruk, Marszalik -  Wyjadłowski, Kuczak, Kołbon (81, Duda), Szewczyk (80, Wójcik), Słoma - Feliks (70, Wyjadłowski).

Kartki:
Tanżyna, Kita (Widzew), Feliks, Mruk, Słoma (Garbarnia)

Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn)

Widzów:
17208.

Kamil Wójkowski