REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 Papi11 59
2 cypek1910 56
3 abel55 54
4 kris64 54
5 wiesia 52
6 sebalat... 52
7 przemyk79 52
8 rs333 49
9 mario74... 49
10 rexsar 48
REKLAMA
 
Możejko: "Każdy rywal prezentował się od nas lepiej w prowadzeniu gry"
 
Czwartek, 12. września 2019, godz. 20:15

Andrzej Możejko (na zdjęciu z prawej strony), jeden z podstawowych piłkarzy słynnej drużyny Widzewa z lat 70. i 80. ubiegłego wieku, nadal regularnie bywa na meczach swojego klubu i na bieżąco śledzi to, co dzieje się z zespołem RTS. Postanowiliśmy go zapytać o spostrzeżenia dotyczące nowej, przebudowanej drużyny Widzewa.

- Podczas naszej ostatniej rozmowy, tuż po zakończeniu poprzedniego sezonu, mówił Pan, że budowę nowego zespołu trzeba zacząć od wyboru trenera. Został nim Marcin Kaczmarek, który jednak nie miał łatwego startu w Widzewie. Po niedawnej porażce w Częstochowie część kibiców zaczęła nawet żądać dymisji trenera...
Andrzej Możejko: - Jasne, bo jest najlepiej i najłatwiej wszystko zgonić na trenera. Nie można tak do tego podchodzić. Przecież to trener ma wizję gry drużyny i chce, żeby piłkarze to realizowali na boisku. Jak są mądrzy zawodnicy w zespole, to wykonają na boisku w czasie meczu to, co trener zaplanował. W drugą stronę to nie zadziała, bo trenera ocenia się po tym, jacy są zawodnicy.

- Na razie chyba piłkarze Widzewa nie do końca wykonują w trakcie ligowych spotkań to wszystko, co chciałby trener...
- Jest za wcześnie, żeby to wszystko ocenić. Dobrze, że ostatnio były te zwycięstwa ze Stalą i Legionovią. W lepszym i gorszym stylu, ale na koniec były punkty i to jest najważniejsze.
REKLAMA

- Czy obecna drużyna jest w stanie wypracować swój własny styl grania?
- Na razie tego widzewskiego stylu nie widać. Bardziej mam wrażenie, że sytuacje bramkowe Widzewa w tym sezonie brały się głównie z przypadku lub dobrych okoliczności. Jak na przykład w meczu ze Stalą Rzeszów, gdy rywale nagle stanęli w drugiej połowie i nasi piłkarze wtedy ruszyli z grą. Wiadomo, że taktykę dostosowuje się pod przeciwnika, ale jedno rzuca się w oczy od początku sezonu: każdy rywal prezentował się od nas lepiej w prowadzeniu gry.

- Dlatego pod koniec transferowego okna trafił do Widzewa Mateusz Możdżeń.
- Tak, ale na razie nic wielkiego nie pokazał. Trzeba poczekać, żeby wrócił do pełnej dyspozycji i kondycji. Wtedy może być z niego większy pożytek dla drużyny.

- Wszyscy mówią, że dobrze wprowadził się do zespołu Wojciech Pawłowski.
- Pawłowski szybko został bardzo pozytywnym elementem tej drużyny. Mam wrażenie, że trener Kaczmarek w odpowiednim momencie go wprowdził do pierwszego składu, bo wiedział że to wpłynie dobrze na grę zespołu. Da jej trochę spokoju.

- Ktoś jeszcze Pana pozytywnie zaskoczył w ostatnich meczach Widzewa?
- Na pewno Konrad Gutowski, który wreszcie zmienił sposób biegania.

- To coś było nie tak wcześniej z jego bieganiem?
- To jak biegał dotąd po boisku, to nie był dla mnie do końca piłkarski krok. Teraz widzę dużą poprawę, co również przełożyło się na jego grę. Widać, że forma rośnie i stara się zrobić przewagę na boisku.
REKLAMA

- Na skrzydle od tego sezonu biega też Christopher Mandiangu...
- W pierwszych meczach zagrał jeszcze dobrze, ale ostatnio prezentuje "powrót do normalności". Jak na przykład to nieodpowiedzialne zagranie w końcówce meczu w Legionowie. Brakuje mi też progresu w grze Michaela Ameyawa. Słyszę, że na treningach często prezentuje się bardzo dobrze, a potem przychodzi mecz i jakby stanął w miejscu. Za to taki Marcel Pięczek zaczyna grać coraz lepiej. Oby tak dalej.

- A jak Panu podoba się powrót do Widzewa Marcina Robaka?
- Jak widać w meczach, swoje robi, czyli strzela gole, na razie głównie z rzutów karnych. Wiadomo, że ma w trudnych momentach pociągnąć zespół do przodu, ale warto też pamiętać, że niestety lata lecą i to już nie jest to, co było 10 lat temu. Czasami Robakowi brakuje tej zwrotności co kiedyś.

- Ale też często musiał cofać się po piłkę do linii środkowej...
- Jeśli się nie otrzymuje piłek i zagrań, do których jest się przygotowanym, to inaczej nie można. Trzeba samemu wziąć się za grę. To nie problem Marcina Robaka, a naszej pomocy, w której przede wszystkim szwankują fizyczność i... głowa. Od początku sezonu zapamiętałem raptem dwie dobre, składne akcje z prostopadłymi podaniami. Jak ta w meczu ze Stalą Rzeszów. To za mało, jak na drużynę, która chce zdominować ligę.

- Czy to się może zmienić i Widzew pewnie awansuje do I ligi?
- Może to wszystko po prostu teraz powoli się dopasowuje i dociera w drużynie. Na pewno Widzew ma atut w postaci prezes Martyny Pajączek. Bardzo optymistycznie patrzy na drużynę i w nią wierzy. Jest bardzo zaangażowana i widać, że żyje grą drużyny, jak i tym, co się dzieje w klubie. Zawsze jak się spotyka ze mną podczas meczu, albo z innymi osobami związanymi z Widzewem, to się zapyta o różne sprawy, nasze spojrzenie na grę zespołu. Wiadomo, że ma własne zdanie i rządzi klubem, ale może coś z tych porad też wyniesie dobrego dla Widzewa.

Kamil Wójkowski