REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 Papi11 59
2 cypek1910 56
3 abel55 54
4 kris64 54
5 wiesia 52
6 sebalat... 52
7 przemyk79 52
8 rs333 49
9 mario74... 49
10 rexsar 48
REKLAMA
 
Legionovia Legionowo - Widzew Łódź 0:2 (0:0)
 
Sobota, 7. września 2019, godz. 16:31

Podopieczni Marcina Kaczmarka wrócili na wyjazdowy szlak. Ich rywalem jest przedostatnia w tabeli Legionovia Legionowo. Przebieg spotkania możecie śledzić za pośrednictwem naszej RELACJI LIVE!

Mecz zaczął się od... wysokiego pressingu gospodarzy, którzy skutecznie rozbijali akcje widzewiaków i zepchnęli ich na własną połowę. Jeszcze w 1. minucie udało się uniknąć rzutu rożnego, jednak Legionovia szybko wywalczyła kornera i mogła objąć prowadzenie w 5. minucie, gdy po wrzutce z rożnego Daniel Choroś z bliska strzelał na bramkę Widzewa, ale gości od utraty gola uratował bardzo dobrą interwencją Wojciech Pawłowski.

W 12. minucie znowu zrobiło się groźnie po strzale z dystansu Jonathana Strausa. Chociaż strzelał z ponad 20 metrów, to piłka przeleciała tuż obok słupka. W kolejnych akcjach piłkarze Legionovii pokazali, że nie będzie dzisiaj taryfy ulgowej dla łodzian, co pokazały brzydkie faule na Kosakiewiczu i Zielenieckim. Sędzia powiniem pokazać przynajmniej jedną żółtą kartkę.
REKLAMA

Kilka minut później Zieleniecki popełnił fatalny błąd i Karol Podliński o mało co nie pokonał Pawłowskiego strzałem... wślizgiem. To wszystko nie wyglądało dobrze w pierwszych 20 minutach meczu. Z taką grą będzie trudno o zwycięstwo w Legionowie. Potem pomyłkę zaliczył Daniel Tanżyna, ale sytuację mądrze uratował Konrad Gutowski, wybijając piłkę na rzut rożny.

Gutowski szybko pokazał się również po drugiej stronie boiska, gdzie popisał się znakomitym rajdem prawie do samej bramki rywali, ale nie zakończył akcji dobrym podaniem. Widzew jakby trochę się obudził po upływie pół godziny gry. W 34. minucie najpierw Tanżyna nie przymierzył celnie w piłkę, a później Bartłomiej Poczobut mocno uderzył na bramkę Pawła Błesznowskiego, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

To nie jest dobry dzień Sebastiana Zielenieckiego. A przynajmniej pierwsza połowa meczu w Legionowie. W 43. minucie przegrał pojedynek z Podlińskim i ten z piątego metra strzelił na bramkę Widzewa. Na szczęście lekko.

Minutę później gospodarze mogli objąć prowadzenie po tym jak Eryk Więdłocha uderzył z prawej strony i trafił w poprzeczkę. Piłka odbiła się tuż przed linią bramkową... W doliczonym czasie pierwszej połowy Legionovia miała kolejną okazję, bo po dośrodkowaniu widzewiacy nie popisali się w kryciu, ale Choroś oddał tylko słaby strzał głową.
REKLAMA

Pierwsza połowa powinna być poważnym ostrzeżeniem dla drużyny trenera Marcina Kaczmarka. Jeśli widzewiacy nie zaczną grać lepiej zarówno w obronie, jak i w ofensywie, to może być nieciekawie... Tak słabych 45 minut gry w wykonaniu Widzewa już dawno nie widzieliśmy.

Druga połowa rozpoczęła się tak, jak pierwsza - od rzutu rożnego dla gospodarzy. Po dośrodkowaniu Straus strzelał głową, ale piłka odbiła się obok słupka. Widzew próbował zrewanżować się w 49. minucie. Kosakiewicz dośrodkował z kornera na głowę Maricna Robaka, ale kapitan Widzewa strzelił nad bramką.

W kolejnych minutach obserwowaliśmy dużo fauli i nerwowych sytuacji na boisku. Nastroje, przynajmniej w obozie Widzewa, odmieniły się w 60. minucie, gdy dwójkowa akcja Wolsztyńskiego i Gutowskiego zakończyła się celnym strzałem tego drugiego i widzewiacy objęli prowadzenie!

Goście objęli prowadzenie i... zaczęli lepiej grać. Najpierw Zieleniecki dobrze zagrał do Wolsztyńskiego, ale ten przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Chwilę później Widzew miał rzut rożny, po którym Wolsztyński strzelał głową i trafił w poprzeczkę.

W 73. minucie łodzianie przeprowadzili ładną kontrę, Wolsztyński dobrze dograł do Gutowskiego, ale ten trafił w obrońcę Legionovii. Minutę później Wolsztyńskiego już nie było na boisku, a zastąpił go wracający po kontuzji Przemysław Kita.

Przez większość ostatnich 15 minut na boisku wiele się nie działo, ale o emocje "zadbał" w 87. minucie rezerwowy Christopher Mandiangu, który źle podał pod własną bramkę, Małek oddał strzał z prawej strony, piłka minęła Pawłowskiego, ale sytuację uratował Tanżyna.
REKLAMA

W doliczonym czasie gry później doszło do niebezpiecznej sytuacji przed polem karnym Widzewa, gdy Pawłowski wyszedł z bramki wybić podanie rywali i zderzył się z jednym z piłkarzy Legionovii. Ten padł na murawę, ale sędzia odgwizdał faul na bramkarzu łódzkiej drużyny.

Na sam koniec piłkarze obu drużyn zafundowali kibicom dużą dawkę emocji. Najpierw po rzucie wolnym gospodarze mogli strzelić gola na 1:1, ale Pawłowski po raz kolejny popisał się bardzo dobrą inteerwencją broniąc strzał jednego z rywali.

Chwilę później Widzew wyszedł z kontrą, Adam Radwański podał do Michaela Ameyawa, a ten minął w polu karnym bramkarza, ale jego strzał zatrzymał ręką Maślanka, obrońca Legionovii. A to oznaczało rzut karny dla łodzian i czerwoną kartkę dla zawodnika gospodarzy. Do piłki ustawionej na 11. metrze podbiegł Robak i ustalił wynik meczu na 2:0 dla Widzewa.

Był to pierwszy wyjazdowy mecz Widzewa w tym sezonie, w którym nie stracił gola. Jednak nie ma co popadać w hurra optymizm, bo przez większość spotkania łodzianie nie grali rewelacyjnie. A o pierwszej połowie meczu w Legionowie trzeba zwyczajnie zapomnieć.

Na plus na pewno trzeba zaliczyć występy Wojciecha Pawłowskiego i Konrada Gutowskiego. Pierwszy pokazał klasę w bramce, a drugi potwierdził, że powoli wraca do swojej dyspozycji z jesieni ubiegłego roku.

Jednak minusów też nie zabrakło. Znowu obejrzeliśmy wiele niepewnych zagrań i błędów w wykonaniu obrońców łódzkiej drużyny. Do tego trzeba dodać oddanie pola rywalom, zwłaszcza w pierwszej połowie. Legionovia zaprezentowała "Przepis na Widzew": to zdominowanie środka pola i podwojenie krycia na bokach. Oby inni rywale z tego nie skorzystali.

Legionovia Legionowo – Widzew Łódź 0:2 (0:0)

0:1 Gutowski (60')
0:2 Robak (90+7' - karny)

Składy:

Legionovia: 
Błesznowski – Gołaszewski (74, Pietraszkiewicz), Choroś, Zembrowski, Maślanka – Więdłocha (63, Małek), Janković (71, Gajewski), Zaklika, Straus – Koziara – Podliński (71, Imiela).

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Tanżyna, Zieleniecki, Pięczek – Mąka (81, Mandiangu), Możdżeń (68, Radwański), Poczobut, Gutowski (90, Ameyaw) – Wolsztyński (74, Kita), Robak.

Kartki:
czerwona: Maślanka (90'Legionovia - za zagranie piłki ręką w polu karnym)
żółte: Choroś (Legionovia), Mąka (Widzew).

Sędzia: Karol Iwanowicz (Lublin)

Widzów:
1730.

Kamil Wójkowski