REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 Papi11 59
2 cypek1910 56
3 abel55 54
4 kris64 54
5 wiesia 52
6 sebalat... 52
7 przemyk79 52
8 rs333 49
9 mario74... 49
10 rexsar 48
REKLAMA
 
Czy Widzew zmieni się z papierowego faworyta w rzeczywistego zwycięzcę?
 
Piątek, 6. września 2019, godz. 08:00

W ósmej kolejce II ligi Widzew (11 pkt) zmierzy się w sobotę o godz. 16.30 w Legionowie z Legionovią (3 pkt). W tym sezonie goście rozegrają piąty mecz poza Łodzią. Mimo, że drużyna trenera Marcina Kaczmarka jest uważana za faworyta, to jednak przypomnienie jej dorobku na stadionach rywali wcale na to nie wskazuje: 1 wygrana, 1 remis, 2 porażki, bilans goli 4-5. To brzmi jak pierwsze ostrzeżenie widzewiaków przed nadmierną pewnością siebie.
REKLAMA

Powodów do szczególnej koncentracji łodzian jest zresztą więcej. Niektóre są wręcz irracjonalne. Wielu ekipom RTS nie służył klimat podwarszawskich spotkań, gdzie dominują gorący fani Legii. Problemy z awansem do II ligi Widzewa w sezonie 2017/2018 wynikały przede wszystkim z porażek po 1:2 w Sulejówku z beniaminkiem Victorią (pod wodzą Przemysława Cecherza) oraz w Nowym Dworze Mazowieckim ze Świtem i w Ursusie (obie pod wodzą Franciszka Smudy). Już po awansie łodzianie ponieśli jedną z zaledwie 5 drugoligowych porażek w Pruszkowie ze Zniczem 0:1 (pod wodzą Radosława Mroczkowskiego).

Nawet jeszcze przed reaktywacją legendarnego klubu, kiedy w sezonie 2009/2010 Paweł Janas wprowadzał Widzew do ekstraklasy, deklasując Górnika Zabrze, Sandecję, ŁKS i Pogoń Szczecin, to jednak doznał 3 porażek. Dwie z nich (grając z Marcinem Robakiem w składzie) po 0:1 z Ząbkach z Dolcanem i w Pruszkowie ze Zniczem.
 
Zejdźmy jednak na rzeczywisty pułap możliwości obu sobotnich rywali. Dorobku i renomy obu klubów nie da się porównać. Budżetów, zainteresowania kibiców, także. Wiadomo, że Widzew będzie grał o I ligę, zaś Legionovia o utrzymanie. Nie sądzę, czy któryś z piłkarzy gospodarzy miałby miejsce w nie tylko w jedenastce, lecz na ławce rezerwowych łodzian. A mimo wszystko sympatycy RTS odczuwają niepokój, choć miniona kolejka (wygrana z liderem Stalą Rzeszów 3:1) poprawiła nastroje po niezbyt wesołym starcie.

Legionovia była solidnym drugoligowcem do sezonu 2017/2018, kiedy nie zdołała uchronić się przed spadkiem. Trzecioligowa karencja trwała zaledwie rok i jako mistrz I grupy wróciła na trzeci szczebel po heroicznej walce z Sokołem Aleksandrów.

Kluczową rolę w powrocie biało-żółto-czerwonych odegrał trener Marcin Sasal, który objął zespół 1 stycznia 2019 roku. Zaczął wprawdzie od porażki w Legionowie z Unią Skierniewice 0:1 (po golu znanego fanom RTS Michała Czaplarskiego), ale kończył rozgrywki czternastoma z rzędu zwycięstwami. Ten 48-letni szkoleniowiec rozpoczynał karierę trenerską w podwarszawskich klubach, lecz pracował także z Koroną Kielce, Pogonią Szczecin, Podbeskidziem Bielsko-Biała. W 2013 roku był selekcjonerem kadry Polski U-19 i U-18, a później prowadził Dolcan, Pogoń Siedlce i Motor Lublin. 

Premiera beniaminka w Legionowie okazała się zwycięska: 2:0 ze Skrą Częstochowa. W drugiej kolejce Legionovia przegrała pechowo w Rzeszowie ze Stalą 1:3 i coś pękło w zespole.

Symbolem załamania formy jest 6 porażek z rzędu oraz przedostatnia lokata z zaledwie trzema punktami. Sobotni rywale łodzian stracili także najwięcej goli w II lidze – aż 16. 
Jedną z przyczyn niepowodzeń był transfer do Górnika Zabrze Piotra Krawczyka (wicekról strzelców w III lidze – 26 goli, w tym 4 bramek w Ursusie, gdzie Legionovia przegrywała 0:3 i wygrała 4:3). Do Gryfu Wejherowo odszedł rutynowany pomocnik Marcin Burkhardt. 

Mimo serialu porażek Legionovia ma więcej strzelców goli od Widzewa. Bramki zdobywało bowiem 5 piłkarzy: mierzący 194 cm Karol Podliński – 3 gole oraz Adam Imiela, Patryk Koziara, Jonatan Straus i Bartosz Walencik po jednym trafieniu. 

Dodajmy, że gospodarze grali już 4 mecze u siebie, a do tego wystartowali najsłabiej z beniaminków przegrywając z mistrzami trzecich lig 2019 wszystkie mecze: ze Stalą Rzeszów 1:3, z Lechem II Poznań 1:2 i z Górnikiem Polkowice 1:2.

Wypada żeby w sobotę papierowy faworyt spotkania z najsłabszym z beniaminków zmienił się w rzeczywistego zwycięzcę i wreszcie zaliczył drugą wygraną z rzędu, co dotąd łodzianom w tym sezonie jeszcze się nie udało. Spodziewam się trudnego meczu, bo z pewnością gospodarze będą walczyć o przełamanie złej passy. Jednak jest czas najwyższy, by Widzew potwierdził kontrolę nad drugoligową rywalizacją. Przecież planu miejsca w pierwszej dwójce końcowej tabeli chyba nikt nie zmienił.  

 



 

Bogusław Kukuć