REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 Papi11 59
2 cypek1910 56
3 abel55 54
4 kris64 54
5 wiesia 52
6 sebalat... 52
7 przemyk79 52
8 rs333 49
9 mario74... 49
10 rexsar 48
REKLAMA
 
Był taki mecz: 7 goli Widzewa, hat-trick w 5 minut i... święto we wsi
 
Czwartek, 5. września 2019, godz. 13:39; źródło: Dziennik Polski/własne

W swojej historii Widzew ma wiele niezapomnianych meczów z utytułowanymi rywalami z kraju i zagranicy, ale są również spotkania wyjątkowe, które zapisały się nie tylko w annałach klubu z alei Piłsudskiego, ale również w kronikach jego rywali. Nawet jak widzewiacy strzelili im 7 goli!

Tak było w przypadku Ludowego Klubu Sportowego Jadowniczanka ze wsi Jadowniki położonej w Małopolsce, nieopodal Brzeska. Latem 1984 roku klub grający na co dzień w klasie międzyokręgowej niespodziewanie wyeliminował w Pucharze Polski dwa zespoły zaplecza Ekstraklasy, Górnika Knurów i Błękitnych Kielce, co oznaczało awans Jadowniczanki do 1/16 finału.
REKLAMA


O telefonach komórkowych z messengerem nikt w Jadownikach wtedy nie słyszał, podobnie jak o Internecie, więc działacze Jadowniczanki zadzwonili do Polskiego Związku Piłki Nożnej dowiedzieć się, z kim zagrają o 1/8 finału. Przedstawiciel PZPN pół żartem pół serio zapytał ich, z kim chcieliby zagrać. - A z Widzewem byśmy chcieli - któs powiedział prowokacyjnie i... okazało się, że Jadowniczanka właśnie wylosowała łódzki klub.

Widzew nie miał już wtedy w składzie Zbigniewa Bońka i Józefa Młynarczyka, ale w zespole prowadzonym przez trenera Władysława Żmudę grali nadal tacy piłkarze jak Henryk Bolesta, Krzysztof Kamiński, Marek Dziuba, Roman Wójcicki, Wiesław Wraga, Jerzy Wijas, Dariusz Dziekanowski i Włodzimierz Smolarek.

Nie ma co, to był nadal mocny zespół, który wiosną 1984 roku wywalczył wicemistrzostwo Polski, ustępując tylko poznańskiemu Lechowi. I w takim najmocniejszym składzie Widzew zawitał 5 września 1984 roku do Jadownik na pucharowy mecz.

Spotkanie wywołało ogromne zainteresowanie w okolicy, bo na małym stadionie zameldowało się ponad 10 tysięcy kibiców. Dane są rozbieżne, bo jedne źródła podają, że było ich nawet 15 tysięcy, inne że 12. - Nawet siedemdziesięcioletnie babcie się pofatygowały - wspominał po latach Stanisław Kita, jeden z działaczy Jadowniczanki.

Miejscowi piłkarze przed meczem zapowiadali walkę na całego z Wielkim Widzewem. Jednym z nich był później znany ligowiec Janusz Bodzioch, wtedy obrońca Jadowniczanki. - Będę krył Dziekanowskiego. Nie boję się go. On ma dwie nogi, ale i ja mam dwie - zapowiadał Bodzioch... i Dziekanowski w ciągu pierwszych 9 minut strzelił gospodarzom 3 gole. Zajęło to napstnikowi Widzewa 5 minut.

Potem jeszcze dwie bramki zdobył Wójcicki (22. i 26. minuta), a w drugiej połowie po jednym trafieniu dorzucili Smolarek (65.) i Krzysztof Kajrys (72.). Gospodarze odpowiedzieli tylko honorowym golem Andrzeja Wołka tuż przed przerwą, w 44. minucie. - Piłki, które wpadały nam w meczu z Widzewem do bramki, Tadek Szydłowski wcześniej łapał w zębach, a tu przepuszczał - tak grę bramkarza i kolegi z drużyny wspominał po latach Jerzy Cebula, ówczesny kapitan Jadowniczanki.

Po meczu kibice i dziennikarze chcieli porozmawiać z widzewiakami, ale ci... uciekli przez okno w szatni prosto do autobusu i odjechali w siną dal. Takie to były czasy. A miejscowym pozostały wspomnienia po wizycie słynnej drużyny Widzewa, ale również konsekwencje tego meczu. - Mecz z Widzewem popsuł chłopaków. Zaczęli krążyć wokół nich działacze z innych klubów, składać propozycje występów, wielu nie wytrzymało tego ciśnienia. Młodzi obrośli w piórka - opowiadał po latach wspomniany Cebula na łamach krakowskiego "Dziennika Polskiego".

A dla Widzewa był to początek najlepszego sezonu w historii startów w Pucharze Polski. Drużyna RTS po wyeliminowaniu Jadowniczanki pokonała Piasta Nowa Ruda (3:0), Lecha Poznań (0:0 i 3:1) i Górnika Zabrze (3:0 i 1:3), by w finale na stadionie Legii w Warszawie pokonać po rzutach karnych (3:1) GKS Katowice i jedyny jak dotąd raz sięgnąć po trofeum turnieju tysiąca drużyn.

Puchar Polski 1984/1985

1/16 finału - 15.09.1984

Jadowniczanka Jadowniki - Widzew Łódź 1:7 (1:5)


0:1 Dziekanowski (4)
0:2 Dziekanowski (8)
0:3 Dziekanowski (9)
0:4 Wójcicki (22)
0:5 Wójcicki (26)
1:5 Wołek (44)
1:6 Smolarek (65)
1:7 Kajrys (72)

Jadowniczanka: Szydłowski - Dudek, Wiecha, Okas, Bodzioch - Kostrzewa, Cebula (20, Wołek), Osiecki (75, Sala), Filipek - Zając, Bąk.

Widzew: Bolesta - Świątek (46, Myśliński), Wójcicki, Dziuba, Kamiński - Wraga (46, Kajrys), Wijas, Jaworski, Romke - Dziekanowski, Smolarek.

Sędziował: Kwiatkowski (Katowice)
Widzów: 12-13.000

Kamil Wójkowski