REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 Papi11 59
2 cypek1910 56
3 abel55 54
4 kris64 54
5 wiesia 52
6 sebalat... 52
7 przemyk79 52
8 rs333 49
9 mario74... 49
10 rexsar 48
REKLAMA
 
Kretek: "Przy stracie bramki zawinili obrońcy, a nie Pawłowski"
 
Wtorek, 3. września 2019, godz. 09:30

Andrzej Kretek, były bramkarz i trener Widzewa, był obecny na meczu ze Stalą Rzeszów i oglądał spotkanie w towarzystwie m.in. prezes Widzewa Martyny Pajączek.

Z racji tego, że w przeszłości był golkiperem oraz trenerem bramkarzy, zapytaliśmy go o to, co działo się w widzewskiej bramce w meczu z liderem II ligi.

- Zaskoczyła Pana zmiana w bramce Widzewa i debiut Wojciecha Pawłowskiego?
Andrzej Kretek: - To była trudna sytuacja. Jeden trener by zostawił obecnego bramkarza w składzie, drugi nie. Tak zadecydował trener Kaczmarek ze swoimi asystentami, bo na co dzień jest bliżej drużyny, obserwuje piłkarzy na treningu i taką podjął decyzję. Patryk Wolański ostatnio nie bronił najgorzej, wybronił też karnego w meczu ze Skrą, ale na pewno nie ma między nim a Wojtkiem Pawłowskim jakiejś niezdrowej "chemii" z tego powodu, że jeden broni, a drugi siedzi na ławce. Wśród bramkarzy taka niezdrowa rywalizacja to rzadkość. Przeważnie wspierają się, bo to jest taki zawód. Nikt pod nosem nie mówi "skuś baba na dziada" żeby koledze z bramki się noga powinęła.

- Jak zatem wypadł Pawłowski w debiucie w bramce Widzewa?
- To był dobry, przyzwoity debiut, bo Pawłowski nie popełnił żadnego poważnego błędu. Co miał wybronić to wybronił i pomógł drużynie. Przy stracie bramki zawinili obrońcy, a nie Pawłowski. Stali we dwóch i on mało widział w tej akcji. Nie miał szans na obronę tego strzału. I tyle. Z dokładną oceną gry tego bramkarza jeszcze bym poczekał. Trzeba dać mu zagrać kilka meczów i zobaczyć, jak spisuje się w różnych sytuacjach.
REKLAMA

- To dobrze, że teraz Widzew ma w kadrze dwóch doświadczonych bramkarzy?
- Na pewno jest to dobra i zarazem wygodna sytuacja dla trenera. Przecież tych meczów trochę będzie, do tego jest spotkanie w Pucharze Polski, w którym pewnie trener da zagrać temu bramkarzowi, który będzie mniej bronił w lidze. Pamiętam jak prowadziłem RKS Radomsko i dałem zagrać Krzyśkowi Pilarzowi  przeciwko Legii w Pucharze Polski. Był rezerwowym golkiperem, a tak po tym meczu "odpalił", że potem bronił w lidze. Tylko trzeba się cieszyć, że mamy teraz w Widzewie taki wybór w bramce.

- Wojciech Pawłowski po meczu nie krył emocji związanych z tym występem. Na swoim profliu na facebook'u napisał nawet, ile dokładnie dni czekał na kolejny występ w grze o stawkę. Dokładnie 516...
- Wiadomo, że człowiek w tym sporcie nie trenuje dlatego żeby tylko być na treningach i w kadrze zespołu. Każdy chce grać. Jak byłem bramkarzem Widzewa, też często nie grałem, ale poszedłem do Rakowa Częstochowa i tam zacząłem częściej bronić w meczach. Na pewno Wojtek stresował się wiedząc, że zagra po tak długiej przerwie. Do tego trzeba mieć jeszcze szczęście, bo na przykład byłby jakiś rykoszet, złe zagranie kolegi z obrony i byłby klops. A tak skończyło się dobrze i teraz wszystko jest w jego rękach i głowie, a konkurencja ze strony Patryka Wolańskiego dobrze mu zrobi. Zresztą taka rywalizacja to najlepsze, co mogło im obu teraz się przytrafić.

Kamil Wójkowski