REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 Papi11 59
2 cypek1910 56
3 abel55 54
4 kris64 54
5 wiesia 52
6 sebalat... 52
7 przemyk79 52
8 rs333 49
9 mario74... 49
10 rexsar 48
REKLAMA
 
Ładne słowa Pawłowskiego po meczu ze Stalą
 
Poniedziałek, 2. września 2019, godz. 09:30; źródło: Facebook / Wojciech Pawłowski

Sobotni mecz pomiędzy Widzewem a Stalą Rzeszów był okazją do powrotu pomiędzy słupki  dla Wojciecha Pawłowskiego. Golkiper czekał na okazję do występu w składzie pierwszego zespołu od ponad 500 dni. Po meczu zamieścił na Facebooku emocjonalny wpis dotyczący długiego okresu oczekiwania na grę.

Nic dziwnego, że zawodnik mocno przeżył powrót na boisko. Ostatni raz na boisku w meczu Ekstraklasy pojawił się podczas meczu Górnika Zabrze i Sandecji Nowy Sącz. Było to 31.03.2018 roku. Później grał tylko w rezerwach. 
REKLAMA


Poniżej załączamy tekst, który Wojtek opublikował na swoim oficjalnym profilu na Facebooku:

516 dni. Dokładnie tyle minęło od czasu, gdy ostatnio stałem w bramce w oficjalnym meczu. A to i tak jednorazowo. Od czasu gdy zagrałem przynajmniej dwa razy z rzędu, minęło dokładnie 1562 dni. Wczoraj ta gehenna się zakończyła. W tym czasie raczej nie słyszeliście, żeby Pawłowski się skarżył czy narzekał. Wielokrotnie na tym profilu mówiłem, że świadom jestem błędów, które popełniłem w przeszłości. Te 1562 dni traktuję jako pokutę. Karę okrutną i dotkliwą, ale - mam nadzieję - już w pełni zakończoną. Dziś wchodzę do bramki z lekką głową. Bo wiem, że nic się już za mną nie ciągnie. Jak na gościa, który ostatnio regularnie grał ponad 4 lata temu, chyba nieźle sobie poradziłem. No ale nie mogło być inaczej. Cała drużyna stanęła wczoraj na wysokości zadania. To był świetny mecz. Ogromna radość być częścią takiego zespołu i takiego widowiska.
Dziękuję wszystkim, którzy mnie w tym czasie wspierali. Którzy wraz ze mną przeszli przemianę. Którzy najpierw się ze mnie śmiali, a potem słali tysiące wiadomości z wyrazami wsparcia. Którzy zadali sobie trud, żeby poznać mnie lepiej, niż tylko przez pryzmat pewnego zabawnego wywiadu.
I wiecie… Być może zastanawiacie się, czy w ferworze walki słyszę, jak skandujecie moje nazwisko. Tak. Słyszę. Słyszę bardzo dobrze. Dziękuję. Przez te ostatnie lata często powtarzałem swoje własne słowa. Że zobaczymy, co nam powie czas. No więc teraz już nie mam zamiaru na to czekać. #TheTimeHasCome! #solidkeeper #soliddad
No i oczywiście wielkie podziękowania dla RTS Widzew Łódź za szansę i te 90 minut czystej radości.


Wojtkowi na pewno trzeba życzyć powodzenia i cieszymy się, że jego debiut był naprawdę udany. Dobra rywalizacja pomiędzy bramkarzami na pewno wyjdzie na dobre im obu, a przede wszystkim Widzewowi!
 

Jakub Dyktyński