REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Niedzielny remis w Częstochowie gości nie ucieszy
 
Sobota, 24. sierpnia 2019, godz. 08:00

W niedzielnym meczu szóstej kolejki II ligi Widzew (8 pkt) o godz. 16 w Częstochowie zmierzy się z tamtejszą Skrą (4 pkt). Drużyny przyjezdne najbardziej tam boją się Domo Vario Slide. Nie jest to żaden zagraniczny filar drużyny, a nazwa sztucznej murawy, na której gra się na stadioniku o pojemności 999 miejsc przy ul. Loretańskiej.

Ale tych obaw nie należy demonizować i szukać łatwych tłumaczeń. Choć w minionym sezonie gospodarze wygrali u siebie 9 meczów (jedno więcej niż Widzew w Łodzi !!!), to jednak wobec kilkuset kibiców doznali 4 porażek (z Elaną 1:2, z Resovią 0:2, ze Zniczem 2:4, a z Olimpią Grudziądz aż 0:4). Nawet w nowych rozgrywkach zwyciężyła tam Garbarnia 3:1 i dopiero w czwartej kolejce drużyna najmłodszego trenera II ligi Pawła Ściebury wymęczyła pierwsze zwycięstwo (z beniaminkiem z Polkowic 1:0).

Skra przeszła do historii II ligi, gdyż będąc beniaminkiem utrzymała się (na jedenastym miejscu), choć odnotowała rekord nieudanego startu (po 6 kolejkach miała 6 porażek z bilansem goli 1-15).
REKLAMA

Najskuteczniejszy strzelec niedzielnych rywali łodzian Damian Nowak już strzela gole dla pierwszoligowców Radomiaka. 

Jego następcą ma być 24-letni Damian Niedojad, pozyskany latem z Rozwoju Katowice. Dzięki jego bramkom Skra wygrała wspomniany mecz z Polkowicami i ostatnio w Toruniu zremisowała z Elaną 1:1. To zawodnik, który rozpoczynał karierę w Lechii Dzierżoniów razem z Krzysztofem Piątkiem (asem AC Milan i reprezentacji). Trzeciego gola dla gospodarzy w obecnych rozgrywkach strzelił wychowanek Rakowa Piotr Nocoń (zdobywca 8 bramek w poprzednim sezonie).
 
Przed rokiem mecz beniaminków w Łodzi wygrał Widzew 2:0, po golach Dario Kristo i Daniela Świderskiego, którzy już zdobywają bramki dla innych klubów. Kwietniowy rewanż w Częstochowie miał dramatyczny przebieg. Człowiekiem meczu był Mariusz Holik, który w 56 minucie zaliczył samobója po strzale Rafała Wolsztyńskiego. W 88. minucie ten sam stoper gospodarzy wyrównał, ośmieszając blok defensywny gości. W doliczonym czasie gry Michael Ameyaw strzelił z karnego w słupek i skończyło się remisem 1:1. W bramce stał reprezentant Polski juniorów Mikołaj Biegański. Ostatnio tego 17-latka zastąpił 32-letni bramkarza Mateusz Kos, pozyskany z Rakowa.
REKLAMA

Faworytem meczu jest Widzew, ale w poprzednich dwóch kolejkach było podobnie i skończyło się wstydliwymi remisami. Teraz punkt przywieziony z Częstochowy także gości nie ucieszy, bo pozwoliłoby to czołówce zwiększyć przewagę nad czterokrotnymi mistrzami Polski. A dystans do lidera oraz wicelidera jest już spory i wynosi 4 punkty.

Dotąd w każdym meczu widzewiacy strzelają gole i liczę, że podobnie będzie w niedzielę, choć goście wystąpią bez Przemysława Kity. Tym bardziej, że powrót na boisko o sztucznej nawierzchni rekonwalescenta byłby zbyt ryzykowny. Najbardziej niepokoi postawa defensywy łodzian.

Jako beniaminek drugiej ligi Widzew rozegrał 14 spotkań bez straty bramki. Ogółem rywale strzelili wtedy łodzianom 29 goli i tylko Bełchatów oraz Radomiak stracili mniej. Obecnie w 5 kolejkach Patryk Wolański wpuścił już 6 goli i wszystkie były konsekwencją łatwych do uniknięcia błędów obrony. Wymowną ilustracją słabości jest występ przeciw Łęcznej, która w poprzednim sezonie nie potrafiła strzelić RTS choćby jednego gola w dwumeczu (porażka 0:3 i remis 0:0). Teraz trafiła dwukrotnie przy Al. Piłsudskiego i goście wyjeżdżali z Łodzi słusznie rozczarowani remisem 2:2. 
REKLAMA

Podczas środowej pomeczowej konferencji prasowej w sensownej i trafnej ocenie kolejnej wpadki Widzewa przez trenera Marcina Kaczmarka nie uszło mojej uwadze zdanie, które przytaczam w całości: „Poszukamy rozwiązań kadrowych od następnego meczu”. To sugeruje, że w niedzielę można oczekiwać wyjściowej jedenastki Widzewa innej niż w spotkaniach z Olimpią oraz Łęczna.

Bogusław Kukuć