REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 LquickO... 21
2 Motylan... 20
3 Papay 19
4 magi 18
5 jari48 18
6 kris64 17
7 RTSAdri... 16
8 abel55 16
9 Jazz_1910 16
10 rs333 16
REKLAMA
 
Był taki mecz: Widzew kontra Batistuta, Chiesa, Rui Costa i Mijatović
 
Poniedziałek, 12. sierpnia 2019, godz. 09:38

Z jednej strony Tomasz Łapiński, Marek Citko, Rafał Pawlak i Artur Wichniarek. Za to po drugiej stronie boiska Gabriel Batistuta, Enrico Chiesa, Rui Costa, Predrag Mijatović, Francesco Toldo...

Moglibyśmy tak jeszcze długo wyliczać. Chodzi o skład włoskiej drużyny AC Fiorentina, która w sierpniu 1999 roku grała z Widzewem w III rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Była to decydująca faza, bo po niej zwycięzcy dwumeczów awansowali do rozgrywek grupowych. Właśnie minęło 20 lat od pierwszego spotkania Fiorentina - Widzew, które warto przypomnieć zarówno młodszym, jak i starszym kibicom łódzkiego klubu, którzy pamiętają te mecze.

Niedawno pisaliśmy o pamiętnym spotkaniu Widzew - Litex (4:1 po dogrywce, karne: 3-2), po którym widzewiacy awansowali do ostatniej rundy eliminacji Champions League, gdzie trafili na Fiorentinę. Rywala bardzo mocnego, bo w tamtych czasach do ekipy Viola zaczęto ściągać wielu utytułowanych piłkarzy, żeby stworzyć mocny zespół, a przede wszystkim dzięki temu zatrzymać w drużynie jej największą gwiazdę - argentyńskiego napastnika Gabriela Batistutę.
REKLAMA

Dlatego 11 sierpnia 1999 roku na boisko we Florencji przeciwko Widzewowi wybiegli tacy gracze ja bramkarz Francesco Toldo, pomocnicy Angelo Di Livio, Rui Costa i Joerg Heinrich oraz zabójczy tercet napastników Enrico Chiesa, Predrag Mijatović i Batistuta, który... jednak zbyt długo nie pograł.

Już w 7. minucie "Batigol" musiał zejść z boiska z powodu kontuzji, a zastąpił go inny argentyński snajper ze znanym nazwiskiem - Abel Balbo. Mimo takiego gwiazdozbioru w ekipie rywali, widzewiacy nie oddawali im pola. Przez pierwszy kwadrans grali bardzo uważnie w defensywie i skutecznie zatrzymywali ataki gospodarzy.

Piłkarski gwiazdozbiór z Florencji znalazł jednak inny sposób na przełamanie widzewskiej obrony. Były to rzuty rożne. Najpierw w 17. minucie pięknym strzałem głową po dośrodkowaniu z kornera popisał się obrońca Daniele Adani, a 40 minut później również celnie głową  po rzucie rożnym uderzył pomocnik Sandro Cois.


W międzyczasie swoje okazje mieli widzewiacy, ale na przykład w pierwszej połowie sędzia nie chciał dostrzec faulu na Arturze Wichniarku w polu karnym gospodarzy, a tuż po przerwie Toldo, który rok później zostanie bohaterem włoskiej reprezentacji podczas Euro 2000, wybronił groźny strzał Tomasza Kiełbowicza z rzutu wolnego.

Po stracie drugiej bramki Widzew dalej próbował zaskoczyć defensywę Fiorentiny, ale udało się to dopiero po zmianie, gdy za Marka Cito na boisku pojawił się Marcin Zając, który w ciągu kilku minut zaliczył trzy ofensywne akcje. Podczas ostatniej mocno dośrodkował na przedpole bramki Toldo, a tam wspomniany już Adani tak odbił piłkę, że trafił do własnej bramki. Od razu ożywił się sektor kibiców Widzewa (na zdjęciu), których ponad 200 przyjechało z Polski na Stadio Artemio Franchi.

Wynik 1:2 dawał łodzianom nadzieję na udany rewanż, ale podopieczni trenera Grzegorza Laty nie chcieli zadowolić się takim rezultatem. Nadal inicjowali ataki na bramkę Fiorentiny, ale brakowało ostatniego, decydującego podania.
REKLAMA

Gdy wydawało się, że już nic nie wydarzy się na boisku, swoje zrobił jeden z gwiazdorów w drużynie gospodarzy - Rui Costa. Słynący z indywidualnych akcji Portugalczyk przeprowadził rajd pod bramkę Sławomira Olszewskiego, ogrywając po drodze Sławomira Gulę i Rafała Pawlaka, a na koniec oddając celny strzał w krótki róg bramki Widzewa.

- Widzew grał tak, jak się spodziewałem, czyli bardzo wzmocnioną defensywą. Przez tak ustawiony blok obronny było bardzo trudno się przebić naszej drużynie. Wśród polskich piłkarzy wyróżniłbym dwóch: Radosława Michalskiego, świetnego na całym boisku i Artura Wichniarka, który stwarzał groźne sytuacje pod naszą bramką - powiedział po meczu... Giovanni Trapattoni, ówczesny trener Fiorentiny.

Grzegorz Lato po tym spotkaniu od razu snuł plany na rewanż. - Za dwa tygodnie w Łodzi będziemy inaczej grać. Bardziej ofensywnie i liczę bardzo na to, że do drużyny powróci znajdujący się już w zupełnie dobrej dyspozycji Mirosław Szymkowiak. Będziemy się starali odrobić poniesione straty. Bardzo ważna była bramka zdobyta przez nas we Florencji. Może dojść do scenariusza potyczki z bułgarskim Liteksem - mówił szkoleniowiec.

Tak się jednak nie stało. W rewanżu Widzew przegrał u siebie 0:2 i pożegnał się z marzeniami o Lidze Mistrzów. Małym pocieszeniem było tylko to, że jako przegrany w tej fazie eliminacji LM został przeniesiony do I rundy Pucharu UEFA, co oznaczało kolejne pucharowe emocje dla kibiców Widzewa.

III runda eliminacji Ligi Mistrzów

Florencja, 11.08.1999

AC Fiorentina - Widzew Łódź 3:1 (1:0) 

Bramki:
1:0 Adani (17)
2:0 Cois (58)
2:1 Adani (74) - samobój
3:1 Rui Costa (90)

Widzew: Olszewski, Pawlak, Łapiński, Stolarczyk, Terlecki (61, Gula), Gęsior, Michalski, Kaczmarczyk, Kiełbowicz (85, Dudek), Citko (70, Zając), Wichniarek.

Fiorentina: Toldo, Repka, Padalino, Adani, Di Livio (72, Bressan), Cois, Rui Costa, Heinrich, Chiesa, Mijatović, Batistuta (7, Balbo).

Sędzia: Ellray (Anglia)
żółte kartki: Di Livio, Repka, Cois, Adani (Fiorentina), Pawlak, Kiełbowicz, Kaczmarczyk, Stolarczyk, Olszewski (Widzew)
Widzów: 30000.

Kamil Wójkowski