lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Topolski: "Brak awansu Widzewa to był szok"
 
Piątek, 9. sierpnia 2019, godz. 08:00

Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu z Adamem Topolskim, byłym zawodnikiem Legii Warszawa, a obecnie trenera Błękitnych Stargard. Jego zespół przyjeżdża jutro do Łodzi i będzie starał się podtrzymać swoją świetną passę. Błękitni w pierwszych dwóch kolejkach zainkasowali komplet punktów i z Widzewem na pewno zagrają bez kompleksów. 

- Co słychać w mieście "lidera"? Oczywiście zajmujecie trzecie miejsce, ale tylko trzy zespoły zdobyły 6 punktów.
Adam Topolski:
- Jesteśmy mile „rozczarowani” tym co się udało. Mamy taki, cel by mieć jak najwięcej punktów i spokojnie balansować w okolicy środka tabeli. Na pewno przybliżyliśmy się do realizacji celu.

- Spodziewał się Pan tak dobrego wyniku na początku rozgrywek? To fajna zaliczka.
- Byłbym szaleńcem, gdybym powiedział, ze się spodziewał. To na pewno miłe zaskoczenie. Chcieliśmy w każdym spotkaniu zdobyć jakieś punkty, wychodząc na boisko zawsze walczy się o wygraną, ale zdobycie 6 punktów bardzo nas zaskoczyło i podbudowało. 

- Normalnie zapytałbym, czy obawia się Pan meczu z Widzewem, ale Pana drużyna najpierw poszła z łodzianami na wymianę ciosów, a potem nie pozwoliła wywieźć kompletu punktów z własnego terenu.
- Tamte spotkania pokazały dwa różne scenariusze, na pojedynek tych samych zespołów. W pierwszym meczu chcieliśmy po prostu się dobrze pokazać, bo w Łodzi jest szansa na niepowtarzalną promocję dla młodzieży. To na pewno bodziec dla zawodników, którzy mogą się pokazać przy dużej publice. Co ciekawe, największym problemem dla nas była śliska murawa i światło! Do tamtej pory nie graliśmy przy sztucznym oświetleniu, co jest dodatkowym bodźcem dla młodego piłkarza. Podczas starcia na naszym terenie mogliśmy grać z kontry. Mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy i skończyło się remisem.

- No i po remisie z Błękitnymi pracę stracił Radosław Mroczkowski.
- Taka jest kolej losy. Czy to było dobre posunięcie Widzewa? Nie mnie to oceniać. Ja chciałem zwyciężyć i połowicznie udało się osiągnąć sukces, bo zdobyliśmy punkt. Dla trenera Mroczkowskiego to było za mało i stracił pracę.

- Był Pan zaskoczony brakiem awansu Widzewa?
- To był! To była drużyna, która musiała wejść do I ligi. To była sensacja, biorąc pod uwagę kapitał i możliwość. Zadziałała nerwowość i brak doświadczonego trenera pod koniec rozgrywek. Zbyt dużo ruchów wykonano pod publiczkę, a sami zawodnicy chyba nie wierzyli we własne siły. Widzew powinien być w I lidze, już teraz. To za duży klub na realia drugoligowe.

- Czym spowodowane były taki duży ruch kadrowy w trakcie letnich przygotowań? Zdecydowanie odmłodziliście skład.
- W Stargardzie każdy ma wolną rękę w sytuacji, gdy zgłasza się ktoś z wyższej lidze. Nikt ich tutaj nie trzyma na siłę, chcemy by zawodnicy się promowali. Budujemy zespół w oparciu o kolektyw., piłkarzy, którzy chcą się pokazać na tle innych zespołów drugoligowych. Odejście takich piłkarzy jak Rogala do Katowic, dało im większe możliwości finansowe. Błękitni nie mogą z nimi rywalizować. Jeśli chodzi o nabór, to jest tak jak mówiłem wcześniej – młodzież chce grać na poziomie centralnym, a my to umożliwiamy, przy skromnych możliwościach.

- W takim razie jakiej gry Pana zespołu powinni się spodziewać kibice w Łodzi? Otwarta wymiana ciosów czy raczej podwójna garda?
- Mamy kapitał sześciu punktów, moglibyśmy grać spokojnie, swoją piłkę, typowo pod promocję zawodników. Mamy młody zespół i ciężko powiedzieć, czy Oni wytrzymają presję trybun, całą tę otoczkę. Biję się z myślami, bo to zawodnicy w przedziale wieku 21-22 lat, z czego tylko 3 lub 4 zawodników grało w Łodzi jesienią. Biję się z myślami co do taktyki na to spotkanie. Mamy wybiegany zespół, dwie koncepcje do wyboru, ale to jeszcze jest w mojej głowie. 

Jakub Dyktyński