lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Czy w drużynie Widzewa jest alternatywa dla Radwańskiego?
 
Środa, 7. sierpnia 2019, godz. 10:02

Po dwóch pierwszych meczach Widzewa w ligowym sezonie 2019/2020 ponownie rozgorzała wśród kibiców i dziennikarzy dyskusja dotycząca obsady środkowej formacji zespołu z alei Piłsudskiego.

Najwięcej oberwało się oczywiście Adamowi Radwańskiemu, zwłaszcza po pechowej interwencji na początku drugiej połowy meczu z Gryfem, gdy nie przejął podania od Bartłomieja Poczobuta, co skończyło się utratą bramki.

Gdy jednak szczegółowo, powiedzmy bardziej z perspektywy trenera niż kibica, obejrzymy grę Radwańskiego w Wejherowie, to zobaczymy dobre odbiory piłki i wygrane pojedynki z rywalami. Zwłaszcza w grze defensywnej. Można się z tym nie zgadzać, ale to był bardziej występ na plus niż minus.

Po przegranym meczu w Bytowie frustracja kibiców wobec gry Radwańskiego jeszcze bardziej wzrosła, jednak warto zauważyć, że po prostu cała druga linia ma te same problemy, co w poprzednim sezonie. Pomocnicy nie są mobilni i na ten moment wydaje się, że nie ma wśród nich "kozaka", który przyśpieszy akcję na kilku metrach i zwyczajnie zrobi przewagę w tej strefie boiska.

Podczas obecnego, letniego okna transferowego, Widzew pozyskał trzech pomocników. Wspomniany już Poczobut to typowy defensywny pomocnik i na taką pozycję przyszedł do drużyny trenera Marcina Kaczmarka. Marcel Gąsior to na razie "enigma". Cały czas leczy kontuzję, ale z tego co dało się zaobserwować podczas jego gry we wcześniejszych klubach, to piłkarz raczej statyczny, bez "ognia" i "dynamiki" w grze do przodu.

Co ciekawe, według fachowego portalu Instat, Gąsior ma charakterystykę gry w 89 procentach podobną do... Radwańskiego. To akurat by się zgadzało, bo w grze byłego pomocnika Rakowa i Wisły Płock nie ma za dużo dynamiki. Tyle że to nie jest do końca przytyk pod jego adresem. Po prostu Radwański to środkowy pomocnik bardziej o charakterystyce defensywnej.

Latem, jeszcze za rządów dyrektora Łukasza Masłowskiego, do drużyny Widzewa przyszedł też Łukasz Zejdler. To środkowy pomocnik z interesującą karierą jeśli chodzi o ewolucję pozycji na boisku. Zejdler grę w dorosłej piłce zaczynał... w czeskiej lidze, gdy trafił z Unii Racibórz do Banika Ostrawa. U naszych południowych sąsiadów grał przeważnie jako lewy obrońca. Gdy latem 2012 roku przeszedł do Cracovii, to w pierwszym sezonie gry był tam próbowany na wielu pozycjach, zaczynając od lewej strony defensywy, przez role defensywnego, środkowego i ofensywnego pomocnika, aż do lewoskrzydłowego.

Potem grał głównie jako środkowy lub defensywny pomocnik, ale były i takie występy jak w sezonie 2015/2016, gdy grając na lewej obronie w meczu Ekstraklasy Cracovia - Lechia (3:0) zaliczył dwie asysty. Następnie były dwa sezony w GKS Katowice i gra jako DP lub ŚP. Podobnie zaczynał poprzedni sezon w Chrobrym, który jednak kończył bardziej jako lewy pomocnik lub ofesnywny lewoskrzydłowy.

Podsumowując, Zejdler dotąd grał głównie jako defensywny, a w drugiej kolejności jako środkowy pomocnik. Na pewno w porównaniu z Radwańskim to bardziej kreatywny zawodnik, mający większe predyspozycje do gry z pierwszej piłki. Jednak żeby nie było tak różowo, to warto ponownie sięgnąć do szczegółowych analiz Instata. O ile Radwański i Zejdler mają zbliżone statystyki średniej długich podań (0.93 do 0.83), to już w ich dokładności Radwański wypada o wiele lepiej (74%) niż reszta pomocników Widzewa (Poczobut 27%, Zejdler 25%, Gąsior 12%).

Do tego zestawienia można jeszcze dodać... Mateusza Możdżenia (średnia długich podań 0.64, skuteczność podań 28%), o którym tak wiele mówiło się w ostatnich tygodniach w kontekście przyjścia do zespołu Widzewa. Wiadomo, że w tym przypadku przy porównaniach jest wiele zmiennych, bo Możdżeń grał dotąd w Ekstraklasie, a reszta głównie w I i II lidze.

Jednak warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Najważniejsze na razie letnie transfery Widzewa (Robak, Poczobut, Kita, Rudol, Kosakiewicz) to piłkarze charakterologicznie silni. Jak coś im nie wyjdzie, to nie obrażają się na rzeczywistość i próbują dalej grać swoje. A Możdzeń akurat takim typem zawodnika nie jest, co dało się zaobserwować przez wiele lat jego gry w najwyższej lidze. Bywało, że po nieudanych zagraniach i uwagach od kolegów z drużyny obrażał się i był bardzo kapryśny. Dlatego nie jest wcale przesądzone, czy pomógłby drużynie Widzewa, dla której każdy mecz w tym sezonie II ligi to będzie ciężka "orka na ugorze", co już pokazały spotkania z Gryfem i Bytovią.

Kamil Wójkowski