REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 LquickO... 30
2 abel55 29
3 kris64 28
4 Motylan... 27
5 Drabciu1 26
6 wiesia 26
7 RTSAdri... 25
8 Papi11 25
9 Jazz_1910 24
10 rs333 24
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po porażce w Bytowie
 
Poniedziałek, 5. sierpnia 2019, godz. 08:00

Oceny łodzian po występie w inauguracyjnej kolejce rozpocząłem od stwierdzenia: „Drugoligowy mecz w Wejherowie nie potwierdził, że Widzew jest zdecydowanym kandydatem nr 1 w wyścigu do miana pierwszoligowca. Ale plan minimum łodzian został wykonany tj. legendarny klub wygrał z Gryfem.” Tym razem po meczu w Bytowie pierwsze zdanie zdecydowanie podtrzymuję, ale drugie niestety straciło na aktualności, bo już w drugiej kolejce łodzianie ponieśli porażkę. To musi mieć odbicie w notach.

Bytovia nie sprawia wrażenia, że jest zdolna do skopiowania wyczynu Olimpii Grudziądz i powrotu do I ligi już po roku. Jednak nie można twierdzić, że jej pierwsza wygrana po degradacji była szczęśliwa. Gospodarze walczyli ambitnie, nieustępliwie i twardo (ukarani zostali aż 5 żółtymi kartkami).

W meczu z RTS wystąpiło aż 11 piłkarzy pozyskanych latem, a mimo tego płynnością poczynań, zgraniem, wzajemną asekuracją, bili oni łodzian. Dotyczy to nie tylko rutyniarzy, ogranych w pierwszoligowych bojach, lecz także młodzieżowców. Przecież 20-letni bramkarz Bartosz Ryngwelski i 19-letni napastnik Karol Czubak należeli do najlepszych na boisku. Jak widać, moje przedmeczowe apele o skoncentrowanie uwagi na tym utalentowanym napastniku na nic się zdały. Goście wyznają nadal zasadę Franciszka Smudy, że „wszyscy mają bać się Widzewa, a nie myśleć o tym jak grają rywale”. 
REKLAMA

Zwycięzcy byli groźniejsi przy stałych fragmentach gry i bez litości wykorzystali poważne błędy indywidualne łodzian. Trener Marcin Kaczmarek jakby wierzył w powtórkę scenariusza z Wejherowa i dał szanse rehabilitacji drużynie za stratę kuriozalnego gola w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Wydawało się nawet, że po wyrównującej bramce Przemysława Kity w 52 minucie ten plan się powiedzie. Ale słabi grali nadal słabo i nie potrafili ocalić choćby remisu. Korekty składu były wyraźnie spóźnione.

Patryk Wolański – 2. Tym razem miał dużo pracy. Co najmniej dwukrotnie jego interwencje uratowały łodzian od utraty bramki. Przy straconych golach mógł zachować się inaczej, zwłaszcza przy kornerze, po którym Norbert Hołdyn głową zapewnił wygraną Bytovii. Jako główny „strażnik” pola bramkowego wypadł gorzej niż młodzieżowiec w bramce gospodarzy.
REKLAMA

Łukasz Turzyniecki – 1. Określenie „główny winowajca porażki w Bytowie” jest surowe, ale przecież to on popełnił poważne błędy przy obu golach gospodarzy. Zmieniony zbyt późno.

Sebastian Rudol – 1. Cała defensywa łodzian prezentowała się słabo i pozwalała rywalom na zbyt wiele. Do formy z czasów  występów tego obrońcy w Pogoni Szczecin jeszcze sporo brakuje. 

Daniel Tanżyna – 2. Najbardziej widoczny w defensywie, choćby ze względu na wygranie kilku pojedynków główkowych, ale z inicjowaniem ataków i podaniami zaskakującymi rywali już były problemy. W ostatnim kwadransie grał obok Robaka w ataku. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry jego potężny strzał z bliska fantastycznie sparował na róg bramkarz Bartosz Ryngwelski. Miał szczęście, że arbiter nie ukarał go drugą żółtą kartką. 

Marcel Pięczek – 2. Początkowo łodzianie nie atakowali prawie wcale lewą stroną boiska. Po przerwie takich akcji było więcej. Jedną z nich zainicjował lewy obrońca łodzian, dokładnym podaniem do Marcina Robaka. Wtedy kapitan RTS zaliczył wyborną asystę przy wyrównującym golu gości.
REKLAMA

Daniel Mąka – 1. Znów nie wykorzystał szansy występu w wyjściowej jedenastce. W 40 minucie dostał od Robaka podanie, po którym „musi” paść gol i je zmarnował. Zmieniony dokładnie w tej samej 62. minucie, co w meczu z Gryfem. Może sprawdzi się jako zmiennik.

Bartłomiej Poczobut – 2. Był najbardziej widoczny w drugiej linii łodzian. Walecznością i agresywnością też dorównywał rywalom. Szukał gry.
   
Adam Radwański – 1. Reżyser gry w drugiej linii widzewiaków rozegrał dwa pełne spotkania poniżej oczekiwań. Można się spodziewać, że jeśli wystąpi w trzecim spotkaniu i znów nie błyśnie, to zastąpi go Łukasz Zajdler, który lepiej operuje prostopadłym podaniem i nie gra tak często do tyłu.

Michael Ameyaw – 2.  Dużo biegał, walczył, bardzo się starał. Licznik goli i asyst tego ofensywnego młodzieżowca pozostaje nadal pusty. Liczę, że w kolejnych meczach to się zmieni.
REKLAMA

Marcin Robak – 3. Gdyby łodzianie wygrali w Bytowie 1:0 po takim golu jaki strzelili w 52. minucie, to Marcin dostałby piątkę, bo akcja jaką wypracował Kicie, byłaby ozdobą każdego meczu nawet nie tylko w polskiej ekstraklasie. Mimo, że był uważnie pilnowany i odcinany od podań, to zademonstrował dużą kulturę  gry. Zwłaszcza po przerwie jego ataki i strzały były groźne. Jeszcze w 90. minucie po silnym płaskim podaniu kapitana wzdłuż bramki Tanżyna mógł strzelić wyrównującego gola.
    
Przemysław Kita – 3. Po raz pierwszy w ligowym meczu Widzewa znalazł się pierwszej jedenastce. To dowód uznania za świetną postawę w spotkaniu z Gryfem. Potwierdził słuszność tej trenerskiej decyzji precyzyjnym zakończeniem akcji Robaka i zdobyciem wyrównującej bramki w 52 minucie. Jest jednym z 7 współliderów strzelców (z dwoma trafieniami). Nota musi być jednak pomniejszona, bo łodzianie przegrali mecz. 
REKLAMA

Christopher Mandiangu – 2.  Zmiennik Mąki nie wypadł tak dobrze jak w Wejherowie, ale wykonał kilka udanych rajdów lewą stroną. Potwierdził, że może też wykonywać kornery.

Rafał Wolsztyński – 1. Tym razem był dublerem. Wiosną w tej roli kilka razy ratował łodzian z opresji. W nowym sezonie jeszcze mu się nie udało zdobyć bramki. Wierzę, że w piątek się już uda trafić.
  
Łukasz Kosakiewicz – 2.  Szkoda, że szósty debiutant w tym sezonie nie zagrał w wyjściowej jedenastce, a przynajmniej od początku drugiej połowy. Były obrońca Korony wszedł na boisko tuż po strzeleniu drugiego gola przez gospodarzy. Prezentował się dużo lepiej i wszechstronniej od Turzynieckiego i zapewne wystąpi na prawej obronie w następnym meczu z Błękitnymi w Łodzi.

Konrad Gutowski – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko.  W końcówce zastąpił Ameyawa. Przed rokiem Konrad grał bardziej odważnie i skuteczniej. 

Bogusław Kukuć