lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
To już 20 lat, czyli bułgarski thriller Widzewa
 
Niedziela, 4. sierpnia 2019, godz. 09:30

Wszystko zaczęło się od... noża. Tego rzuconego przez "Miśka", chuligana Wisły Kraków, który w październiku 1998 roku trafił nim w głowę Dino Baggio, słynnego piłkarza włoskiej Parmy podczas meczu z Białą Gwiazdą w Pucharze UEFA.

To wydarzenie drogo kosztowało Wisłę, która mając wtedy drużynę naszpikowaną czołowymi polskimi piłkarzami wiosną 1999 roku zdobyła mistrzostwo Polski z przewagą aż 17 punktów nad drugim Widzewem. W międzyczasie UEFA ukarała krakowski klub wykluczeniem na rok z europejskich pucharów i to właśnie Widzew niespodziewanie otrzymał szansę kolejnej gry o awans do Ligi Mistrzów.

To były wariackie czasy w klubie z alei Piłsudskiego, bo chociaż Widzew zdobył wtedy wicemistrzostwo Polski, to po pierwszym meczu nowego sezonu z klubu odszedł jeden z twórców tego sukcesu - trener Marek Dziuba. Jego miejsce niespodziewanie zajął Grzegorz Lato, który jako szkoleniowiec nie miał zbyt wysokich notowań.

Niestety szybko to się potwierdziło również w Łodzi. Najpierw Widzew przegrał 1:4 w lidze z Ruchem w Chorzowie, a już cztery dni później w dalekiej Bułgarii rywalizował z Litexem Łowecz w II rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów.

Litex to był taki odpowiednik naszej Amiki Wronki lub Termaliki Nieciecza. Klub z prowincjonalnego miasta liczącego 40 tysięcy mieszkańców, dzięki pieniądzom bogatego sponsora, biznesmena Griszy Ganczewa, pod koniec lat 90. XX wieku przebojem wdarł się do czołówki bułgarskiej piłki klubowej. Dość powiedzieć, że jako beniaminek wywalczył mistrzostwo kraju w 1998 roku. Rok później powtórzył ten sukces i ponownie wystartował w grze o Ligę Mistrzów.

Przy pierwszym podejściu Litex wyeliminował mocny szwedzki Halmstad BK (2:0, 1:2), ale potem sromotnie poległ z rosyjskim Spartakiem Moskwa. Dobre występy przeciwko mistrzom Szwecji chyba umknęły sztabowi szkoleniowemu ówczesnego zespołu Widzewa. Łodzianie pojechali do Bułgarii jak na wczasy na Złotych Piaskach i polegli 1:4, chociaż przez większość meczu na to się nie zanosiło.

Wprawdzie gospodarze na przerwę schodzili z prowadzeniem 1:0 po strzale Swietosława Todorowa, ale na kwadrans przed końcem meczu nadal utrzymywał się taki wynik. I wtedy zaczął się horror. Grający agresywnie Bułgarzy szybko zdobyli dwa kolejne gole i zrobiło się 3:0. W 89 minucie widzewiacy wywalczyli rzut karny, który wykorzystał Artur Wichniarek, ale minutę później karnego miał już Litex i skończyło się porażką 1:4.

Przed rewanżem chyba nikt nie wierzył w to, że Widzew odrobi straty. Tym bardziej że w kolejnym ligowym meczu podopieczni trenera Laty ponownie zaprezentowali wesołą grę w defensywie, przegrywając u siebie 3:4 ze wspomnianą już Wisłą. Promykiem nadziei mogła być dobra skuteczność i gole Dariusza Gęsiora oraz Wichniarka (dwa).

I właśnie ci piłkarze zostali jednymi z bohaterów rewanżowego spotkania. Zaczęło się od bramki zdobytej w 15 minucie przez Gęsiora po ładnej ofesnywnej akcji Tomasza Łapińskiego. "Łapa" tym samym zrehabilitował się za słaby występ w pierwszym meczu w Łoweczu, na który podróżował z prezesem Andrzejem Pawelcem samochodem, bo... bał się wsiąść z resztą drużyny do samolotu.

Ale wróćmy do rewanżu. Jest 30 minuta, defensywa Widzewa popełnia błąd za błędem i przebojowy Todorow strzela na 1:1. Po tej bramce goście z Bułgarii jeszcze bardziej zaczęli grać na czas, co uskuteczniali już od pierwszej minuty spotkania. Byli pewni swego po pierwszym meczu. Aż tak pewni, że ich drugi trener nie przyjechał z drużyną do Łodzi, tylko pojechał obserwować włoską Fiorentinę, która miała być kolejnym rywalem zwycięzcy dwumeczu Litex - Widzew.

Remis 1:1 utrzymał się do przerwy, ale był to dopiero początek wielkich emocji. Zaczęło się w 52 minucie od gola strzelonego na 2:1 przez Wichniarka po podaniu Tomasza Kiełbowicza. Dziesięć minut później "Wichniar" trafia na 3:1 po wspólnej akcji z Radosławem Michalskim (na zdjęciu). Kibice Widzewa zgromadzeni na trybunie "pod Zegarem" szaleją, a obie drużyny zaczynają liczyć minuty do końca spotkania.

Przeliczyli się Bułgarzy, bo na kwadrans przed końcem Michalski dopada do piłki wybitej na czternasty metr i mocnym strzałem pokonuje Wutowa! Na tablicy pojawia się wynik 4:1, co oznacza dogrywkę. Mogło jej nawet nie być, ale w ostatniej minucie Marcin Zając pogubił się w akcji pod bramką Litexu i piąty gol dla Widzewa nie padł.

W dogrywce lepsi byli Bułgarzy, zwłaszcza po tym jak w 97 minucie czerwoną kartkę za faul obejrzał Daniel Bogusz. Osłabieni widzewiacy walczyli jednak z całych sił, a na kolejnego bohatera meczu wyrastał Sławomir Olszewski. Bramkarz Widzewa kilka razy uchronił zespół od utraty gola, a potem zahipnotyzował rywali podczas strzelania rzutów karnych.

Te zaczęły się koszmarnie dla Widzewa, bo spudłowali ci, którzy tak celnie strzelali w meczu, czyli Michalski i Wichniarek. Po dwóch seriach jedenastek Litex prowadził 1:0. Gdy trzecia zaczęła się od trafienia Swietłana Kondewa, wydawało się, że widzewiacy już pogrzebali szanse. Gęsior musiał trafić do bramki Bułgarów i... trafił. A potem zaczął się dramat gości. Zagorcić przeniósł piłkę nad poprzeczką, Maciej Stolarczyk mocny strzałem doprowadził do remisu 2:2, a następnie Albańczyk Bushi nie trafił do bramki łodzian.

Do piłki podszedł Maciej Terlecki, który jako były ełkaesiak nie miał łatwo z kibicami Widzewa, i bardzo zależało mu na tym, żeby zostać bohaterem meczu. I tak się stało, bo Terlecki uderzył po ziemi w lewy róg bramki Wutowa, a ten rzucił się w przeciwny. Koniec! 3:2 dla Widzewa w karnych i zaczęła się wielka euforia na stadionie. Szaleli kibice, szaleli piłkarze i działacze. W tym prezes Pawelec, który przed rewanżem spotkał się z radą drużyny i obiecał ekstra premię za wyeliminowanie Bułgarów.

A data 4 sierpnia 1999 roku przeszła do historii nie tylko Widzewa, ale również do annałów polskich startów w europejskich pucharach. Bo widzewiacy zostali pierwszą polską drużyną, która zdołała odrobić stratę trzech goli z pierwszego meczu!

II runda eliminacji Ligi Mistrzów 1999/2000

28.07.1999 Łowecz

Litex Łowecz - Widzew Łódź 4:1 (1:0)

Bramki:
1:0 Todorow (40)
2:0 Todorow (76)
3:0 Żivković (82) - karny
3:1 Wichniarek (89) - karny
4:1 Kondew (90) - karny

Widzew: Olszewski, Pawlak, Łapiński, Bogusz (82, Terlecki), Stolarczyk, Gula, Michalski, Gęsior, Kiełbowicz, Citko (69, Zając), Wichniarek.
Litex: Wutow, N. Dimitrow, Zagorcić, Ibraimow (46, Rusew), Kolew, Johnson, Jelenković, M. Petrow (62, Żivković), Hadji (64, Kondew), Bushi, Todorow.

Sędzia: Heynemann (Niemcy)
Widzów: 5000

04.08.1999 Łódź

Widzew Łódź - Litex Łowecz 4:1 (1:1, 4:1, 4:1) karne 3:2

Bramki:
1:0 Gęsior (15)
1:1 Todorow (30)
2:1 Wichniarek (52)
3:1 Wichniarek (62)
4:1 Michalski (74)

Widzew: Olszewski, Bogusz, Łapiński, Stolarczyk, Pawlak (59, Zając), Gęsior, Michalski, Kaczmarczyk (85, Gula), Kiełbowicz, Citko (58, Terlecki), Wichniarek.
Litex: Wutow, N. Dimitrow (64, Kisziszew; 105, Kondew), Zagorcić, Żelew, Kolew, Żivković, Johnson, Jelenković, Hadji, Todorow (64, Luiz Motta), Bushi.

Sędzia: Bre (Francja)
Widzów: 3500

Kamil Wójkowski