REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 LquickO... 30
2 abel55 29
3 kris64 28
4 Motylan... 27
5 Drabciu1 26
6 wiesia 26
7 RTSAdri... 25
8 Papi11 25
9 Jazz_1910 24
10 rs333 24
REKLAMA
 
W Bytowie remis nikogo nie ucieszy
 
Piątek, 2. sierpnia 2019, godz. 08:00

W sobotę o godz. 18 w drugiej kolejce II ligi Widzew (3 pkt) zmierzy się w Bytowie z Bytovią (0 pkt). W tej fazie rozgrywek trudno nazywać kogoś faworytem, ale ewentualną porażką gości byliby zaskoczeni nie tylko kibice tego legendarnego klubu. 
 
Jest jednak kilka powodów, by oczekiwać emocji i walki o zwycięstwo obu rywali. Po pierwsze dlatego, że grają absolutni królowie remisów w rozgrywkach w poprzednim sezonie na szczeblu centralnym. Zarówno Bytovia jak i Widzew odnotowały po 16 remisów i pod tym względem absolutnie brylowały odpowiednio w I i II lidze.
REKLAMA

Tak liczne podziały punktów sprawiły, że oba kluby nie zrealizowały wiosennych planów: gospodarze zostali zdegradowani, a goście na finiszu sezonu wypadli poza podium i zajęli dopiero piąte miejsce. W sobotniej konfrontacji w Bytowie bój o wygraną jest oczekiwany i zrozumiały, bo oba kluby nienawidzą remisów. 

Po drugie, zarówno bytowianie jak i łodzianie gruntownie zmienili składy. To normalne, że nowi piłkarze starają się szybko uzasadnić zasadność tych roszad, a najlepszym argumentem są wygrane. Przedsmak tego mieliśmy już podczas inauguracji, bo oba gole dla RTS w meczu z Gryfem strzelili pozyskani latem Marcin Robak i Przemysław Kita, a w przegranym 1:2 spotkaniu z Elaną bramkę dla Bytovii zdobył Karol Czubak, który wiosną był napastnikiem Jantaru Ustka.

Z 10 nowych widzewiaków w Wejherowie pokazało się pięciu i zapewne w Bytowie ujrzymy kolejnych. W Toruniu w drużynie sobotnich rywali łodzian wystąpiło aż 11 nowych piłkarzy. Co zapewne miało wpływ na brak zgrania. W większości byli to rutyniarze na czele z 35-letnim obrońcą Deleu, który ma za sobą 178 meczów i 6 goli w ekstraklasie w Lechii Gdańsk i Cracovii. 
REKLAMA

O ile Gryf poważnie odmłodził drużynę, o tyle Bytovia postawiła na doświadczenie. Do tego w polu operował tylko jeden junior  (właśnie Czubak, przed którym ostrzegaliśmy łodzian wcześniej), a drugim „regulaminowym” młodzieżowcem był 20-letni bramkarz Bartosz Ryngwelski, który zastąpił Andrzeja Witana (zdobywca sensacyjnej bramki, która zadecydowała o degradacji Gieksy gra teraz w Chojniczance). 

W minionym sezonie największym sukcesem Bytovii było zwycięstwo 3:2 w Łodzi z ŁKS. Zresztą zespół trenera Adriana Stawskiego należał do tych nielicznych drużyn, które wygrały więcej meczów na stadionach rywali (5), niż przed własną publicznością (zaledwie 2). W takiej sytuacji powrót do Łodzi tylko z punktem nie będzie powodem do dumy dla drużyny Widzewa.

Tym bardziej, że modne zrobiło się porównanie możliwości finansowych klubów. Ten aspekt wskazuje także na najbogatszego drugoligowca w starciu z jednym z najbiedniejszych (po odejściu „Druteksu” jako sponsora, Bytovia ma budżet zaledwie 1,5 mln złotych, podobnie jak Błękitni, Gryf, Skra, Legionovia oraz rezerwy Lecha). 
REKLAMA

Aby jednak łodzianie nie popełnili grzechu lekceważenia, czy nadmiernej pewności siebie, przypominam, że z Bytovią mają oni wyjątkowo wstydliwy bilans. W sezonie 2014/2015, kiedy klub z Bytowa awansował do pierwszej ligi, odnotował historyczny sukces właśnie na stadionie przy ul.Piłsudskiego w Łodzi, wygrywając pierwszy mecz wyjazdowy 1:0. Bytovia zwyciężyła RTS także w rewanżu u siebie 2:0. Tym samym Widzew ma szanse dopiero nie tylko na pierwsze ligowe punkty w spotkaniach z Bytovią, ale nawet na pierwszego gola.

Mam nadzieję, że Marcin Robak i jego koledzy postarają się o rehabilitację za tamte wpadki sprzed lat. Wypada też, że w trzeciej kolejce Marcin Kaczmarek był witany przed łódzką premierą przez najliczniejszą polską widownię jako trener współlidera tabeli z kompletem 6 punktów. 

Bogusław Kukuć