REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Transferu Łukasza nie będziemy żałować
 
Środa, 31. lipca 2019, godz. 19:58

Jest kilka kobiet, którym ufam. Jedną z nich jest Dorota Kułaga, dziennikarka sportowa z kieleckiej gazety „Echo Dnia”. Nie powinno dziwić, że właśnie u niej „zasięgnąłem języka” w sprawie transferu Łukasza Kosakiewicza z Korony do Widzewa.Ta moja koleżanka od lat obserwuje uważnie i krytycznie wyczyny kielczan w ekstraklasie i nic dziwnego, że byłem ciekaw, co Dorota myśli o tym piłkarzu.

- Łukasz przyszedł do Korony przed dwoma laty z Chojniczanki. Już w drugim swoim występie strzelił Legii gola w zremisowanym 1:1 meczu przy Łazienkowskiej. Bardzo pomógł kielczanom zakończyć rozgrywki w górnej ósemce rozgrywając 28 spotkań. W poprzednim sezonie też był w gronie podstawowych piłkarzy, bo wystąpił w 25 meczach. Korona skończyła na dziesiątym miejscu, śmiejąc się nieco z tych, którzy wróżyli jej degradację – przypomina kielecka dziennikarka.
REKLAMA

- Nawet w inauguracyjnym meczu tego sezonu w Bełchatowie wygranym z Rakowem 1:0, Łukasz na kwadrans przed końcem zmienił w defensywie Michaela Gardawskiego. Od pewnego czasu widać było, że nie po drodze mu było z trenerem Gino Letterim i w takiej sytuacji szkoleniowiec jest zwykle na mocniejszej pozycji. Kosakiewicz postanowił zmienić otoczenie i wybrał Widzew. To bardzo ambitny, zadziorny zawodnik. Zawsze dający sto procent w meczu. Zapamiętam go jako piłkarza walczącego do końca. Do tego dbający o właściwe sportowcom odżywianie, w czym wspiera go żona. Kocha siłownię i zapewne jeśli chodzi o „kaloryfer” na brzuszku, to będzie w czołówce widzewiaków. A przy tym jest sympatyczny, czego o wielu piłkarzach czasem trudno powiedzieć. Jestem przekonana, że transferu Łukasza widzewiacy nie będą żałować i zapewne z łodzianami spotkamy się wkrótce w Kielcach na meczu ekstraklasy – kończy Dorota Kułaga. 

Dodam jeszcze od siebie, że o Kosakiewiczu usłyszałem, gdy grał jeszcze w Błękitnych Stargard w sezonie 2014/2015. Ta drużyna była to wtedy rewelacją Pucharu Polski, która w półfinale pokonała Lecha Poznań 3:1, dzięki m.in. bramce Łukasza w 84 minucie. W rewanżu w Poznaniu Błękitni prowadzili nawet 1:0, ale przegrali po dogrywce 1:5. Kosakiewicz tak się zaangażował w tym boju przy Bułgarskiej, że został usunięty z boiska po drugiej żółtej kartce już w 28. minucie. 

W dwóch sezonach już w pierwszoligowej Chojniczance rozegrał 49 meczów. Jest ciekawe, że mimo przewagi zadań defensywnych, operując po prawej stronie boiska, Łukasz potrafił strzelać gole. Jedną z 9 bramek na tym szczeblu strzelił 29 października 2016 roku w Bytowie i jego klub wygrał tam 1:0. To dobry prognostyk przed sobotnim występem Widzewa w Bytowie, gdzie Kosakiewicz ma szanse debiutu w łódzkim klubie.

Warto także przypomnieć, że w 2008 roku właśnie z Korony  legendarny łódzki klub pozyskał także Marcina Robaka i Macieja Mielcarza i ten duet był poważnym wzmocnieniem RTS. Może historia się powtórzy z kolejną dwójką kielczan i z Łukaszem Kosakiewiczem oraz Kornelem Kordasem widzewiacy wrócą do ekstraklasy? 
 

Bogusław Kukuć