REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 sebalat... 86
2 cypek1910 85
3 Motylan... 81
4 abel55 80
5 mario74... 80
6 przemyk79 79
7 Bogdan 77
8 wiesia 77
9 kosa76 76
10 robert77u 76
REKLAMA
 
Smutna premiera w Opalenicy zastanawia
 
Niedziela, 23. czerwca 2019, godz. 10:00

Wydawało się, że po kompromitującym finiszu rundy wiosennej II ligi Widzew wyczerpał już limit nieporadności, wyśmiewania i drwin. Po wznowieniu przygotowań do następnych drugoligowych zmagań mam poważne wątpliwości czy ten serial niepowodzeń się skończył. 

Nie chodzi tylko o wynik meczu kontrolnego, czyli porażki 0:3 z Lechem, będący zarazem pierwszym spotkaniem legendarnego klubu pod wodzą nowego trenera Zbigniewa Smółki. To mogło się zdarzyć, bo przecież poznaniacy grają nadal w ekstraklasie, a łodzianie skończyli rozgrywki na piątym miejscu w drugiej lidze. 
REKLAMA

Dla obu byłych mistrzów Polski był to pierwszy test meczowy w okresie przygotowań w drogim ośrodku w Opalenicy. Faworyci też są w tej samej fazie przygotowań i także zmieniają gruntownie zespół (jako jedenasty odszedł Piotr Tomasik do Wisły Płock, a jako dwunasty Krzysztof Kołodziej, wzmacniając Elanę Toruń).

W zasadzie w Kolejorzu z poprzedniego sezonu grała tylko czwórka zawodników (Darko Jevtić, Joao Amaral, Wołodymyr Kostewych i Maciej Matuszewski) i wcale nie jest pewne czy klub z Bułgarskiej się ich nie pozbędzie. Pozostali wrócili z wypożyczeń, występowali wcześniej w drużynie rezerw, a inni są kandydatami do zespołu (także z Holandii, Portugalii czy Chorwacji). Brak zgrania był zrozumiały. Jako zespół Lech nie zachwycił (poza groźnymi kornerami i wolnymi), a mimo tego wygrał łatwo, dominując zdecydowanie po przerwie. Trener Dariusz Żuraw oczekuje na poważniejszy sprawdzian w środę z Broendby w Opalenicy i w czwartek z AEK Larnaka we Wronkach.
 
Wybór dwóch rywali z ekstraklasy do pierwszych sparingów (we wtorek mecz kontrolny z Zagłębiem Lubin w Opalenicy) nie jest fortunny. Co prawda, że Zbigniew Smółka twierdził po meczu, że „jak się uczyć, to od lepszych”. Lecz zapomina, że zadecydowała o awansie do I ligi przede wszystkim ilość zwycięstw Olimpii Grudziądz (18 zwycięstw) i Radomiaka (o jedno mniej). Jak się ma uczyć zwyciężać, a przynajmniej grać ofensywnie, Widzew, który wygrał w poprzednim sezonie tylko dwa mecze więcej od zdegradowanej Siarki? Chyba nie w sparingach, w których broniący się łodzianie, marzą o jednej kontrze, zapewniającej choćby honorowego gola.
REKLAMA

Po powrocie z Opalenicy spodziewałem się, że zobaczę choć jednego, dwóch nowych zawodników RTS , którzy będą lepsi od tych których pożegnano, albo od tych zmuszanych do rozstania z klubem. 

Tymczasem po przerwie widziałem zespół podobny do Widzewa sprzed 5 lat, gdy w przegranym 0:5 (0:1) w Łodzi z Wisłą Płock goście chcieli przerwać sparing, bo testowani w łódzkim zespole zawodnicy grali jak na pikniku zakładowym. W sobotę w Opalenicy łodzianie w drugiej połowie prezentowali się równie słabo. Poraża to, że kilku z tych testowanych można jeszcze odesłać, ale np. najsłabszemu na boisku Chrisowi Mandiangu trzeba płacić przez rok, bo kontrakt z RTS został już zawarty. Jego deklaracje „Mogę grać na wielu pozycjach” mogę skwitować „Ja też”. 

Niepokoi też fakt, że nowy szkoleniowiec próbował Konrada Gutowskiego na prawej obronie. Miejmy nadzieję, że ten utalentowany młodzieżowiec powróci szybko na lewą pomoc. Zapewniam, że na prawej stronie defensywy lepiej spisywałby się np. Marcin Kozłowski i wychowanek Widzewa mógłby bezkosztowo walczyć o tę pozycję Łukaszem Turzynieckim. Najszybszy obecnie widzewiak Przemysław Banaszak (Michalski już opuścił klub, a w Pieńkowskiego pozostawiono w Łodzi) w sobotę nosił wodę w Opalenicy. Być może dostanie szanse we wtorek.
 
REKLAMA

Przypominam, że Smółka pod przyjściu do Łodzi deklarował wyznawanie zasady, że „w futbolu nie ma ludzi niezastąpionych”. Nowemu trenerowi i nowemu dyrektorowi Łukaszowi Masłowskiemu uparcie przypominam, że ta maksyma jest słuszna pod warunkiem znalezienia takich samych piłkarzy, albo lepszych. Jeżeli to nie nastąpi, to zespół jest słabszy i wyniki są gorsze. Jak dotąd obserwuję taką sytuację w Widzewie.

Paradoks polega na tym, że odchodzący z Widzewa wzmacniają kluby pierwszoligowe (np. Dario Kristo GKS Tychy czy Mateusz Michalski Radomiaka), a przychodzący (poza Przemkiem Kitą) nie potrafią nie potrafią nawet szybciej poruszać się po boisku. Zapowiedź, że na zgrupowaniu w Opalenicy mają być już wszyscy, z którymi Widzew ma wywalczyć I ligę, można włożyć między bajki. 

Bogusław Kukuć