REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 sebalat... 86
2 cypek1910 85
3 Motylan... 81
4 abel55 80
5 mario74... 80
6 przemyk79 79
7 Bogdan 77
8 wiesia 77
9 kosa76 76
10 robert77u 76
REKLAMA
 
Smółka: "Rodzice niektórych piłkarzy powinni dopłacić klubowi za naukę podstaw gry w piłkę"
 
Sobota, 22. czerwca 2019, godz. 20:03

Widzew przegrał pierwszy paring tego lata i jednocześnie premierowe mecz pod wodzą Zbigniewa Smółki. Trener po końcowym gwizdku odniósł się do postawy części zawodników, wyższego poziomu reprezentowanego przez drużynę przeciwników i wąskiej kadry, którą obecnie dysponuje. 

47-latek nie krył rozczarowania grą niektórych piłkarzy. - Sprawdzaliśmy, kto się nadaje do zespołu i kto przyłoży się do tego meczu. Kto tego nie będzie robił, nie będzie grał. Myślę, że przed przerwą udało się stworzyć kilka fajnych akcji. W drugiej połowie daliśmy szansę nowym zawodnikom i widać było, że umieją jeszcze trochę zbyt mało. Ich rodzice powinni dokładać za możliwośc gry w naszym klubie i naukę podstaw takich jak przyjęcie piłki – oceniał szkoleniowiec.
REKLAMA


Oceniając przede wszystkim pierwszą połowę, trener podkreślił klasę sobotniego rywala swojej drużyny.  -W początkowej fazie przygotowań ciężko nam było zagrać z tak renomowaną marką jak Lech. Musimy pamiętać, że Lech jest na innym etapie przygotowań i gra w innej lidze. Amaral to zawodnik, który kosztuje milion euro, dlatego mógł się pobawić w końcówce – tłumaczył Smółka. 

W trakcie spotkania kibice mogli obejrzeć dwie kompletnie różne składy, co było spowodowane dużym natężeniem treningów w ostatnim czasie. - Widać, że ciągle musimy pozyskać kilku nowych zawodników, bo naszym obowiązkiem jest w tym roku awansować. W drugiej połowie musiałem skorzystać z kilku piłkarzy, którzy zeszli przed przerwą, bo nie miałem pełnego składu, a do tego doszedł złamany nos Marcela Stefaniaka - mówił trener Widzewa.

Jakub Dyktyński