REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
REKLAMA
 
Zanim Kita widzewiaków powita
 
Środa, 5. czerwca 2019, godz. 15:30

Już po przegranej wiośnie Widzewa, bo 23 maja, zamieściliśmy w Widzewiaku rozmowę z Marcinem Kaczmarkiem, byłym zawodnikiem RTS, który teraz pomógł Olimpii Grudziądz w powrocie do pierwszej ligi. Fragment wywiadu dotyczył planu pozyskania przez łodzian Przemysława Kity, a były widzewiak tak go zakończył: „Z pewnością atak Widzewa byłby skuteczniejszy. A tego przecież łodzianom najbardziej brakowało. To bardzo dobry ruch transferowy”.

Teraz, już podpisaniu pierwszego czerwcowego kontraktu przez Widzew właśnie z Kitą, warto przytoczyć opinię o tym napastniku trenera i działacza Mariusza Łaskiego, który śledził ostatnio poczynania tego piłkarza szczególnie dokładnie, a teraz gratuluje dyrektorowi sportowemu Łukaszowie Masłowskiemu, koordynatorowi ds. skautingu Piotrowi Kosiorowskiemu i zarządowi klubu takiego wzmocnienia drużyny.

- W letnim okienku transferowym 2018, pracując w Olimpii Grudziądz, sprowadziłem Przemka Kitę do tego klubu. Znałem tego napastnika wcześniej, ale poprzedniej wiosny obserwowałem go w trzech meczach Warty Poznań, w której wtedy grał: z ŁKS, MKS Kluczbork i z Radomiakiem. Przemek zdobył w nich 3 bramki. W całym sezonie strzelił dla poznańskiego klubu 8 goli, przyczyniając się do awansu do I ligi. Pytałem o opinie trenerów pracujących z nim: Dariusza Kubickiego w Zniczu Pruszków i Petra Nemca w Warcie, moich kolegów ze wspólnej pracy w Olimpii i KSZO. Pozyskanie Kity utrudniały wtedy propozycje pierwszoligowej Odry Opole oraz czeskiego drugoligowca. Oczywiście byłem po rozmowach z samym zawodnikiem i jego menedżerem Robertem Górskim – wspomina Łaski.
REKLAMA

- Głównego udziału Kity w awansie Olimpii nie sposób kwestionować. W klubie z Grudziądza rozegrał 29 meczów, zdobywając 11 bramek z gry i zaliczył 6 asyst. Zresztą w dwóch kluczowych zwycięskich spotkaniach z Widzewem był pierwszoplanową postacią. W Grudziądzu sam strzelił wyrównującą bramkę na 2:2 i na nim był faul, po którym podyktowano jedenastkę. W Łodzi też wywalczył karnego, który zadecydował o jedynej w tym sezonie porażce gospodarzy przy Al. Piłsudskiego (1:2). Warto też przypomnieć, że wiosną 2012 jako 19-latek grał 3 mecze w ekstraklasie w ŁKS, a później w 29 spotkaniach na tym szczeblu już w Cracovii strzelił 3 gole w meczach z Podbeskidziem, Piastem i Zagłębiem Lubin – podkreśla były współpracownik Bronisława Waligóry z jego widzewskich czasów.

- Zresztą nie mówię tu o jakimś rutyniarzu, kończącym karierę, ale o napastniku będącym w najlepszym wieku 25 lat, mającym wiele atutów. To waleczny zawodnik, będący pierwszym ogniwem, najwcześniej atakującym obrońców rywali, zmuszającym ich do błędów. Za agresywną walkę z defensywą przeciwnika ukarany został 10 żółtymi kartkami, ale nigdy w Olimpii nie dostał czerwonej. To idealny zawodnik do gry wysokim pressingiem. Jest dobrze wyszkolony technicznie, potrafi odważnie dryblować, dobrze gra „jeden na jednego”, czy tyłem do bramki, umie zastawić piłkę. Posiada umiejętność finalizowania akcji niemal z każdej pozycji. Jest silny fizycznie i mocny pod względem motorycznym - ocenia szkoleniowiec, który wrócił po latach do Łodzi.

- Z tego co wiem, to Przemek miał również propozycje z pierwszoligowego Podbeskidzia, a trenerzy tego klubu Krzysztof Brede i Hubert Kościukiewicz oglądali na żywo łódzki mecz Widzewa z Olimpią Grudziądz. Ale Kita wybrał ofertę Widzewa, bo to bliżej rodzinnych Pabianic, a do tego to już drugie podejście do RTS, gdzie miał grać jako nastolatek – kończy Łaski.

Przemysław Kita nie będzie pierwszym pabianiczaninem w widzewskich barwach. Wspomnimy choćby Pawła Janasa, Piotra Nowaka czy Andrzeja Kretka.

Bogusław Kukuć