REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 LquickO... 30
2 abel55 29
3 kris64 28
4 Motylan... 27
5 wiesia 26
6 Drabciu1 26
7 RTSAdri... 25
8 Papi11 25
9 Jazz_1910 24
10 rs333 24
REKLAMA
 
Obrachunki z sezonem (2): Defensywa nie była dziurawa
 
Środa, 22. maja 2019, godz. 11:00

Szukając przyczyn niepowodzeń Widzewa w zakończonym właśnie sezonie drugoligowym zaczynam od oceny defensywy łodzian. 

Dziwić musi fakt, że  Widzew nie znalazł się w czołowej trójce choć poniósł najmniej porażek – tylko 5. Aż cztery przegrane więcej miał mistrz II ligi Radomiak. Awansowały także Olimpia Grudziądz z 11 przegranymi oraz GKS Bełchatów z 6 porażkami.

Pod względem ilości straconych goli Widzew ustępował tylko Gieksie (22 bramki stracone) i Radomiakowi (28 wpuszczonych goli). Bramkarza łodzian pokonano 29 razy. Wicelider z Grudziądza stracił aż 44 gole.

Łodzianie byli także w pierwszej trójce zespołów, które kończyły mecze bez straty bramki. W tym względzie brylowały zespoły Radomiaka i GKS Bełchatów (po 18 meczów z czystym kontem), a Widzew był tuż za nimi (14 takich spotkań).

W sezonie 2018/2019 wśród 15 strzelców goli dla Widzewa było także trzech obrońców: zdobywca 3 bramek Radosław Sylwestrzak oraz Damian Paszliński i Daniel Tanżyna – obaj po jednym trafieniu. Ogółem można stwierdzić, że statystycznie biorąc „obrona łodzian się broni”. Mimo to noty defensorów nie mogą być wysokie.

Widzewską defensywę najbardziej obciąża dwumecz z Olimpią Grudziądz. Tylko temu rywalowi łodzianie pozwolili zdobyć komplet 6 punktów. Określenie „pozwolili” jest uzasadnione, bo były to kuriozalne błędy obrony. Jesienią w meczu wyjazdowym zaprzepaścili w doliczonym czasie gry dwubramkowe prowadzenie. Nie tylko umożliwili gospodarzom wyrównanie, ale przegrali 2:3. Do podobnej kompromitacji doszło w rewanżu, gdy ulegli 1:2. Pierwsza porażka na wypełnionym stadionie w Łodzi na finiszu rozgrywek miała decydujące znaczenie dla układu sił w ścisłej czołówce. Zwłaszcza Sebastianowi Zielenieckiemu końcówki meczów z rywalami z Grudziądza muszą śnić się po nocach.
REKLAMA

Mimo zimowych korekt kadrowych w tym roku defensywa zachowała czyste konto tylko w 4 meczach. Za trenera Mroczkowskiego w Łęcznej i Stargardzie, a za trenera Paszulewicza w Łodzi (z Radomiakiem i Ruchem). Zgranie obrońców nie było atutem Widzewa. Kilka błędów było tak żenujących, że trudno nazwać je „szkolnymi”, bo można się narazić na protesty uczniów (np. w Łodzi w 19. sekundzie meczu z ROW czy szybko stracona bramka w spotkaniu z Elaną). Brzemienny w skutkach okazał się błąd obrony w końcówce meczu w Częstochowie przy prowadzeniu 1:0.

Aż 5 goli straconych w przegranych meczach przedostatniej i ostatniej kolejki zadecydowało o tym, że łodzianie nie dostali promocji i muszą powtarzać tę klasę rozgrywek.
 
We wszystkich 34 meczach bronił Patryk Wolański. Nie jest przypadkiem, że zarówno Radosław Mroczkowski jak i Jacek Paszulewicz nie zmieniali bramkarza. W kilku spotkaniach wystąpił w głównej roli (choćby w zwycięskim meczu w Siedlcach czy remisowym w Rzeszowie, gdzie bronił karne). Warto podkreślić, że w dwumeczu z mistrzem z Radomia zachował czyste konto (1:0 i 0:0). Najsłabiej spisywał się w Boguchwale w meczu ze Stalą i w Rybniku, ale to było w rundzie jesiennej. Uważam, że w sumie Patryk był mocnym punktem Widzewa. Jeśli szukać następcy, to w zasadzie do roli dublera, bo 34-letni Maciej Humerski otrzymał propozycję pozostania w klubie w pionie szkoleniowo-młodzieżowym. 

W drugoligowym Widzewie wystąpiło aż 12 obrońców (w tym 4 młodzieżowców): Sebastian Zieleniecki 34 mecze (34 pełne), Marcel Pięczek 26(12), Radosław Sylwestrzak 17(16), Tomasz Wełna 15(11), Daniel Tanżyna 14(14), Marcin Kozłowski 14(11), Sebastian Kamiński 14(6), Mikołaj Gibas 14(2), Łukasz Turzyniecki 13(8), Marcin Pigiel 9(6), Damian Paszliński 2(1) oraz Marcel Stefaniak 2(0).

Trzech z nich (Paszliński, Kamiński, Pigiel) rozstało się z Łodzią już zimą. Dwóch (Kozłowski, Sylwestrzak) w zasadzie grało tylko jesienią, a wiosną notowało niepełne jednomeczowe epizody i nad ich dalszą karierą w RTS stoją znaki zapytania. Dwaj młodzieżowcy (Gibas i Stefaniak) zaliczyli w tym roku jedynie symboliczne minutówki w końcówkach spotkań. Tomasz Wełna wystąpił aż w 15 meczach (u obu trenerów), ale wypadł poniżej oczekiwań i nie przedłużono kontraktu z tym doświadczonym zawodnikiem, którego próbowano na lewej obronie.
REKLAMA

Piątka obrońców, na której bazowano w tym roku, spisywała się nawet poprawnie, bo w 15 z rzędu meczach rundy rewanżowej nigdy nie straciła więcej niż jednego gola. Dzięki temu każde spotkanie było do wygrania. Dołek formy łódzkiej defensywy wypadł jednak w decydującym momencie i wiadomo było, że po takich porażkach losy „misji Paszulewicza” w Widzewie były przesądzone.

Zapowiadało się, że zimowe wzmocnienia defensywy wniosą więcej, lecz Tanżyna i Turzyniecki na finiszu rozgrywek notowali wpadki, zwłaszcza przy likwidowaniu kontrataków rywali. Nowy trener musi pracować nad wyeliminowaniem tych mankamentów. 

Z obrońców w całym sezonie największe postępy zrobił Pięczek, choć miał zimą problemy zdrowotne i podobnie jak całość zespołu, po wyraźnie przesadzonych przygotowaniach siłowych zimą, biegał jak ciężarowiec. Ma duże rezerwy w grze ofensywnej (nie tylko w najlepszym w zespole wyrzucaniu autów). Warto przypomnieć, że nadal ma status młodzieżowca.

Dziś widać, że lista obrońców jest tylko pozornie długa.

Bogusław Kukuć