lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Czy Kristo i Wełna nie zostali za łatwo skreśleni?
 
Sobota, 18. maja 2019, godz. 14:03

Pierwszymi piłkarzami, którzy mają opuścić Widzew są Maciej Humerski, Dario Kristo, Michał Miller, Simonas Paulius, Daniel Świderski, Tomasz Wełna i Marek Zuziak. Z większością należy się zgodzić, choć nadal niepokoi fakt, że są to decyzje zarządu (tak jest to firmowane choćby w oficjalnym komunikacie), bez aprobaty nowego trenera. 

I o ile można zrozumieć, że na jedynego bramkarza w tym gronie mają w klubie inny pomysł, o tyle pożegnanie Dario Kristo i Tomasza Wełny może okazać się błędem. Nie zaglądając w portfel, bo nie o to tu chodzi, to obaj ci piłkarze bez wątpienia dysponują jakością sportową. Oczywiście, nie została ona zaprezentowana w sposób optymalny w sezonie 2018/19, ale ona jest. 

Warto zacząć od Wełny, gdyż jest on obiektem szydery i żartów, a nie ma ku temu do końca powodów. Doświadczony zawodnik dołączył do drużyny tuż przed zamknięciem letniego okna transferowego. Nie ma zatem mowy o wcześniejszym zgraniu z zespołem. To po pierwsze. Po drugie, choć miał wzmocnić rywalizację wśród stoperów to wylądował na lewej obronie. I gdy jesienią miał jeszcze dynamikę oraz siłę do gry na pełnych obrotach to nie wyglądało to źle. 

Schody się zaczęły po przerwie zimowej, gdy cała drużyna ewidentnie najchętniej zeszłaby do szatni po upływie mniej więcej 60. minuty. W przypadku, gdy piłkarz przez niemal całą swoją karierę gra na pozycji środkowego obrońcy, a znów musi harować na boku defensywy, gdzie wymaga się od niego gry od linii do linii, to przy braku dynamiki, siły, i szybkości nie da się nadrobić ustawianiem, czy walecznością. Bo tylko ślepy by powiedział, że wychowanek Nadnarwianki Pułtusk nie chciał. Chciał, ale po pierwszym błędzie następowały kolejne. Jego pozbycie się jest o tyle niezrozumiałe, że za chwilę trzeba będzie szukać piłkarza do wzmocnienia rywalizacji wśród stoperów. A ci co widzieli go we wcześniejszych klubach, choćby jeszcze w Stomilu, ale i Olimpii wiedzą, że na nominalnej pozycji potrafi dać zespołowi dużo jakości.

Z Dario Kristo wiązano duże plany, na pewno jeszcze większe wiązał on z pozostaniem w Łodzi. Jednak fatalna wiosna w jego wykonaniu nie jest tylko związana z ciężarem noszenia opaski kapitańskiej. To zbyt duże uproszczenie. Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę z tego, że Chorwat to piłkarz statyczny. Zawsze taki był i to się nie zmieni. To rzecz jasna wada, ale wada akceptowalna, jeżeli jest poparta wybieganiem, niezłym czytaniem gry, umiejętnością ustawienia się i dogrania dokładnego, krótkiego podania do przodu, lub prostopadłego otwierającego drogę do bramki. Kristo to ma. 

Ktoś powie, że raczej miał. Cóż, tu należy przypomnieć, że ten 30-latek był wyłączony z początku sezonu, co było spowodowane kontuzją i dość długim powrotem do zdrowia. Kto pamięta jak w 6. kolejce w końcu zagrał przez pierwsze 45 minut rywalizacji z ROW w Rybniku? Był ociężały, prawie niewidoczny, widać, że dochodził do jako takiej dyspozycji. Naturalnym było, że zimowy okres przygotowawczy będzie dla niego bardzo ważny. I był, bo po nim zamiast solidnego, dość dostojnego zawodnika o określonych walorach zobaczyliśmy wóz z węglem, który częściej był schowany za rywalami drepcząc w miejscu. Czy zatem na podstawie jednej rundy należy pozbywać się zawodnika, który potrafi, o ile jest do tego przygotowany, zdominować środek pola? 

Na to pytanie powinien odpowiedzieć nowy trener i być może będzie mu to dane. Przecież tak Wełnę, jak i Kristo obowiązują kontrakty i jeżeli nic się nie wydarzy to powinni pojawić się w czerwcu na wznowieniu przygotowań. 

PK