REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 LquickO... 30
2 abel55 29
3 kris64 28
4 Motylan... 27
5 wiesia 26
6 Drabciu1 26
7 RTSAdri... 25
8 Papi11 25
9 Jazz_1910 24
10 rs333 24
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu w Bełchatowie
 
Poniedziałek, 13. maja 2019, godz. 09:00

Zero punktów i aż 5 straconych goli, to dorobek Widzewa w dwóch meczach, którymi łódzcy drugoligowcy zakończyli rozgrywki. Liczyliśmy, że ich ostatni występ w Bełchatowie pozwoli uratować honor i awansować do czołowej trójki tabeli. Wtedy ewentualne zwycięstwo przedłużyłoby nadzieje na awans przy korzystnym wyniku meczu Elana – Olimpia Elbląg w ostatniej kolejce. Ekipa łódzka (nie tylko piłkarze) zawiodła te oczekiwania.

Ciężar gatunkowy jedynego niedzielnego spotkania lepiej dźwignęli gospodarze, którzy wygrali zasłużenie 3:1 i oni w przypadku zwycięstwa w sobotę w Stargardzie awansują do I ligi bez względu na pozostałe rezultaty. Przypomnieć warto, że GKS rozpoczynał rozgrywki z karą minus 2 punkty. 
REKLAMA

Do przerwy przy Sportowej walka była zacięta i wyrównana, choć łodzianie musieli gonić wynik. Udało się. Druga połowa należała jednak do gospodarzy, głównie za sprawą dublera. Bartłomiejowi Bartosiakowi wystarczyło pół godziny na strzelenie dwóch goli. On już 9 lat temu potrafił zdobyć bramkę przy Łazienkowskiej w remisowym meczu z Legią, a w poprzednim sezonie strzelał gole np. ŁKS zarówno w Łodzi, jak i w Bełchatowie.

Bełchatowianie byli bardziej bojowo nastawieni i widać było, że wszyscy walczą nie tylko o powrót na zaplecze ekstraklasy, lecz też o miano klubu nr 2 w regionie łódzkim. Pomeczowy okrzyk miejscowych kibiców „Na kolana!” zapamiętają na długo łódzcy piłkarze. Fanów gości nie wpuszczono i dlatego stadion drażnił pustkami. A mógł był pełny. Ale to temat na inne opowiadanie.

Po drugiej porażce podczas pracy w Widzewie Jacek Paszulewicz był tak zakręcony, że nawet podczas pomeczowej konferencji nie wiedział na którym miejscu znajduje się jego drużyna. Trochę się nie dziwię temu trenerowi, bo dorobek 8 punktów w 8 meczach daje średnią 1 punkt w spotkaniu. Czyli gdyby trenował łodzian w całym sezonie, to zdobyłby 34 punkty i zespół zostałby zdegradowany.

Patryk Wolański – 2. Po raz trzeci w tym sezonie Patryk wpuścił 3 gole w meczu (wcześniej w Boguchwale i Grudziądzu). Jednak co najmniej trzykrotnie zapobiegł utracie bramek w dużym stylu np. w sytuacji sam na sam z Przemysławem Zdybowiczem w 47 minucie. 
REKLAMA

Marcin Kozłowski – 2.  Niespodzianką kadrową był pierwszy występ Marcina od 1 grudnia. I to w wyjściowej jedenastce. Przez godzinę wyglądało to nawet obiecująco. Miał jednak pecha, bo po jego uwikłaniu się w akcję ofensywną aż przy linii końcowej, jego stroną gospodarze wyprowadzili kontratak, zakończony golem na 2:1.
           
Sebastian Zieleniecki  – 2. Starał się zatrzeć złe wrażenia po wpadce łodzian z Olimpią Grudziądz, gdy był współwinowajcą porażki. Koncentracji starczyło na niespełna kwadrans. Czytelna zawiesinka z wolnego po dwóch główkach gospodarzy na granicy pola bramkowego, przyniosła prowadzenie GKS po pierwszym celnym strzale w tym meczu. Kilka błędów stoperów gości w ustawieniu, zwłaszcza noty przy kontrach gospodarzy, też obniża noty stoperom.
   
Daniel Tanżyna – 2. Przyznam, że liczyłem na więcej spokoju w defensywie po pozyskaniu zimą tego doświadczonego obrońcy. Tym bardziej, że rozegrał razem z Zielenieckim i Wolańskim wszystkie 14 spotkań wiosny w pełnym wymiarze czasowym. Szkoda, że jego wyrównujący gol na 2:2 nie został uznany, bo sędzia dopatrzył się faula. To była dyskusyjna decyzja arbitra.
 
Marcel Pięczek – 2.  Zagrał lepiej niż w poprzednich spotkaniach, ale nie miał szczęścia. Na 4 minuty przed końcem po próbie sparowania strzału z wolnego odbita przez niego piłka trafiła do Bartosiaka, który szybkim strzałem w krótki róg ustalił wynik meczu. Ale w następnym sezonie, też jako młodzieżowiec, będzie zbierał znacznie wyższe noty.
REKLAMA

Mateusz Michalski – 1. Po zdobywcy 10 bramek oczekiwałem więcej w tym meczu. Tymczasem łodzianin dostał solidną lekcję skuteczności w kończeniu akcji ofensywnych od swojego rówieśnika Bartosiaka. Początkowo liczne rogi wykonywał za niego Mąka. Też bez większego zagrożenia. 

Kohei Kato – 1. Między innymi dzięki Japończykowi w założeniach przedmeczowych łodzianie mieli zdominować środek boiska. To się nie udało. Kato notował wcześniej lepsze występy. Od meczu w Łęcznej był zawsze w wyjściowej jedenastce. Wiewiórki mówią, że to był jego pożegnalny występ w Widzewie, bo zakładał dalszą grę w przypadku wejścia do pierwszej ligi.

Dario Kristo – 1. Starał się, ale nadal nie był tym Chorwatem, który był postrachem rywali w rundzie jesiennej. Noty powyżej 1 i 2 w meczu, który Widzew przegrał najwyżej w tym roku, są nieuzasadnione. 

Daniel Mąka – 2. Znów zaczynał w wyjściowej jedenastce jako kapitan. Początkowo było go widać głównie jako egzekutora kornerów (w pierwszej pół godzinie w tym elemencie było 5-0 dla łodzian). Sfinalizował wyrównującym golem świetną akcję Wolsztyńskiego. Ale później goście nie potrafili wyjść na prowadzenie. Nawet po takich okazjach, jakie zaprzepaścił właśnie Mąka w 41 minucie. W drugiej połowie zmiana nie była zaskoczeniem.
 
Adam Radwański – 2. Do przerwy był najbardziej widocznym zawodnikiem gości. W 23. minucie jego silny strzał z woleja w okienko Paweł Lenarcik wspaniałą paradą sparował na róg. Szkoda, że w 41 min. po kiksie Mateusza Szymorka, Adam nie dostał padania od Daniela Mąki, który zdecydował się na strzał. Mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej. Ciekawe, że w poprzednim spotkaniu z Olimpią, także Mąka nie obsłużył podaniem Radwańskiego, który był świetnie ustawiony. Wtedy też nie trafił. Tyle, że z woleja.
REKLAMA

Rafał Wolsztyński – 2. Toczył zwłaszcza ze stoperem Marcinem Grolikiem kontaktowe, twarde boje, ale nie był to dzień łodzianina. Potwierdził talent i waleczność w 29 minucie, gdy wywalczył piłkę przy linii końcowej, ograł dwóch rywali i zaliczył perfekcyjną asystę podając na głowę Daniela Mąki przy wyrównującym golu. Gdybym miał tworzyć listę jedenastu, których nakłaniałbym do pozostania w Widzewie, to Rafał byłby na niej z pewnością. 

Michael Ameyaw – 1.  To był osiemnasty występ w drugoligowym Widzewie tego maturzysty. Poczyna sobie coraz pewniej i w przyszłym sezonie będzie grał jeszcze więcej, bo będzie nadal młodzieżowcem. Tyle, że bardziej ogranym.

Przemysław Banaszak – 1. Szkoda, że nie zagrał od początku, bo biegowo prezentował się ostatnio najlepiej. Nadal nikt nie potrafi obsłużyć dobrym podaniem tego zawodnika. Wiosną wariantu Falon - Banaszak nie przetestowano. 

Maciej Kazimierowicz – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko. Nie wystąpił w trzech meczach z rzędu. Teraz zaliczył ostatni kwadrans. Dziwne są losy tego inteligentnego, walecznego pomocnika w tym sezonie.
                  
Konrad Gutowski – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko. Rekonwalescent znów wszedł w końcówce. Ale tym razem już lepiej biegał, nawet zdołał celnie strzelić. To napawa optymizmem, że jesienią będzie z niego pociecha, tak jak w pierwszej rundzie tego sezonu.

Bogusław Kukuć