REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Ośmieszania ciąg dalszy
 
Niedziela, 12. maja 2019, godz. 20:20

Przedostatnia kolejka wyłoniła dwóch największych przegranych rozgrywek II ligi. To zaskakujący duet, którego dokonania trudno wręcz porównywać z większością klubów aktualnej ekstraklasy. Chodzi o Widzew i Ruch. Gdyby przed startem do rywalizacji na trzecim szczeblu rozgrywek ktoś powiedział, że 14-krotni mistrzowie Polski z Chorzowa zostaną zdegradowani, a 4-krotny mistrz z Łodzi zajmie dopiero piątą lokatę, to traktowany byłby jako ignorant albo niezły dowcipniś. Ale licznym kibicom tych legendarnych klubów wcale nie jest do śmiechu. Czy może dziwić, że żądają głów?

Koncentrowanie gniewu na samych piłkarzach jest jednak niebezpiecznym uproszczeniem. Skoro już dziś wiadomo, że nowy mistrz Polski będzie miał więcej porażek niż łódzcy drugoligowcy, którzy przegrali w całym sezonie tylko 5 meczów i znaleźli się poza podium. Kto jest odpowiedzialny za to, że łodzianie nie potrafili wygrywać? Zwłaszcza w tym roku, gdy zwyciężyli tylko dwukrotnie (w Wejherowie z Gryfem 2:1 i w Łodzi z Ruchem 3:0). 
REKLAMA

Obwinianie za tę ofensywną niemoc trenera jest logiczne. Ale którego? Czy Radosława Mroczkowskiego, pod wodzą którego Widzew wygrał 12 spotkań, w 13 meczach nie tracił gola, był niepokonany w Łodzi i rozstawano się z nim w sytuacji, gdy łodzianie byli wiceliderami (z meczem zaległym)? Czy może Jacka Paszulewicza, który przejął drugi zespół tabeli 8 kwietnia? Za jego kadencji Widzew nie strzelił karnych w trzech meczach z rzędu, raz zwyciężył w Łodzi i kończył rozgrywki finiszem, w którym pierwszy raz w tym roku stracił dwa gole (z Olimpią Grudziądz 1:2) oraz w niedzielę nawet trzy bramki (w Bełchatowie 1:3). O ile wiem, fani są w tej sprawie podzieleni. 

Dlatego zawsze jestem przeciwnikiem zmian w trakcie rundy i ostrzegałem przed tym, bo w znakomity sposób rozmywa się odpowiedzialność za straszliwy kryzys, w jakim znalazł się legendarny klub. Poprzedni szkoleniowiec twierdzi, że wystarczyło „utrzymać lokatę z czasu mojego odejścia” i nie dano mi dokończyć sezonu, a następca broni się stwierdzeniem, że nie on przygotowywał drużynę, na której skład miał ograniczony wpływ. 
REKLAMA

Dlatego listę winowajców powinni otwierać decydenci. Zmiany nie tylko zarządu czy trenera, ale także innych na kluczowych stanowiskach, były dokonywane w fatalnych momentach. Teraz pokazowe bicie się w piersi na nic się nie zda. Mleko się rozlało. Nadchodzi czas sprzątania.

Fatalną wiosnę widzewiaków potwierdza poniższa klasyfikacja. Tegoroczny dorobek poszczególnych drużyn (włącznie z trzema zaległymi meczami z ubiegłego roku i spotkania awansem z ostatniej kolejki): 1. Pogoń Siedlce i Olimpia Grudziądz po 25, 3. GKS Bełchatów – 23, 4. Elana Toruń i Olimpia Elbląg po 20, 6. Znicz Pruszków – 19, 7. Radomiak – 18, 8. ROW Rybnik, Resovia i Stal Stalowa Wola po 17, 11. Błękitni Stargard i Widzew po 16, 13. Skra Częstochowa i Siarka Tarnobrzeg po 15, 15. Gryf Wejherowo – 14, 16. Rozwój Katowice – 10, 17. Łęczna – 9, 18. Ruch Chorzów – 7 pkt. 

Bogusław Kukuć