REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kris64 38
2 Motylan... 36
3 Drabciu1 35
4 LquickO... 35
5 wiesia 33
6 magi 32
7 abel55 32
8 cypek1910 32
9 RTSAdri... 31
10 jari48 30
REKLAMA
 
Szulc: "Problem z drużyną Widzewa powstał już w III lidze"
 
Sobota, 11. maja 2019, godz. 15:34; źródło: Widzew TV

Andrzej Szulc (na zdjęciu po prawej stronie), były piłkarz Widzewa w latach 1986-1993 (120 meczów i 6 goli w ekstraklasie), jest obecnie stałym bywalcem na meczach swojego klubu oraz bacznym obserwatorem tego, co dzieje się z drużyną oraz klubem w tym sezonie.

Jego zdaniem, to co dzieje się z zespołem Widzewa w obecnym sezonie miało swój początek już o wiele wcześniej. - Sam problem z drużyną powstał już w III lidze. W czasie tych ostatnich meczów, kiedy gdyby Lechia Tomaszów Mazowiecki tu wygrała, to nie awansowalibyśmy do II ligi. I od tego momentu zamieciono ten problem pod dywan na zasadzie: jest awans, jest fajnie i wesoło. Ale nikt tak na dobrą sprawę nie pomyślał, żeby stworzyć pewien monolit tej drużyny, a szczególnie kręgosłup. Zabrakło mi takich pięciu do ośmiu zawodników, którzy byliby motorem napędowym tej drużyny. Szczególnie w tej rundzie wiosennej - powiedział Szulc na antenie klubowej telewizji podczas wizyty w programie "Piłsudskiego 138" w ostatni czwartek.
REKLAMA

Były pomocnik Widzewa zauważył, że coś było nie tak z poprawnym przygotowanie piłkarzy do rundy wiosennej. - Każdy mecz wyglądał tak samo. Do 30 minuty to w miarę dobrze wyglądało, natomiast potem zaczęło schodzić powietrze z piłkarzy, co przekładało się na brak zgrania, brak dokładności, a przede wszystkim na brak podejmowania indywidualnych decyzji. Bo w piłce bardzo ważnym elementem są pojedynki jeden na jeden, odpowiednie dośrodkowania i podania. Tego wszystkiego nie zrobisz dokładnie w momencie jeśli nie masz odpowiedniego przygotowania. Jesteś wtedy niepewny i oddajesz piłkę na boisku do najbliższego zawodnika z drużyny - tak Andrzej Szulc widzi przyczyny słabej gry obecnych piłkarzy Widzewa.

Mimo tego wierzy w to, że w jutrzejszym meczu w Bełchatowie piłkarze trenera Jacka Paszulewicza pokażą charakter. - Mam nadzieję, że w tym ostatnim meczu, który jest przed nami, piłkarze jednak mimo wszystko staną na wysokości zadania i chociaż powalczą o to, żeby te 3 punkty w Bełchatowie zdobyć. Jak to się dalej ułoży, trudno powiedzieć. Natomiast zawsze trzeba wierzyć do końca, że można odnieść sukces, czego jestem żywym dowodem. Gdy na początku lat 90. spadliśmy z ekstraklasy, to nasz awans i powrót do najwyższej ligi  rozstrzygnął się w pięciu ostatnich minutach meczu w Wałbrzychu z Zagłębiem - powiedział Andrzej Szulc.

KW