REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 sebalat... 79
2 abel55 79
3 cypek1910 77
4 mario74... 77
5 wiesia 76
6 Bogdan 72
7 przemyk79 71
8 rexsar 71
9 Motylan... 71
10 robert77u 70
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu z Olimpią Grudziądz w Łodzi
 
Czwartek, 9. maja 2019, godz. 08:00

Aż 16 672 widzów wybrało się na rozegrany awansem mecz ostatniej kolejki Widzewa z Olimpią Grudziądz. Nawet transmisja pasjonującego półfinału Ligi Mistrzów Ajax – Tottenham nie była w stanie zatrzymać w domu fanów RTS, którzy mieli prawo liczyć na zwycięstwo gospodarzy w ostatnim spotkaniu na stadionie, na którym łodzianie byli niepokonani w całym sezonie.

Tymczasem obejrzeli kompletny blamaż gospodarzy. Dość podkreślić, że Widzew przegrał pierwszy mecz w tym sezonie w roli gospodarza. Nie zdołał nie tylko zrewanżować się za pechową przegraną 2:3 w Grudziądzu, ale nie wywalczył nawet remisu. Olimpia wygrała siódmy mecz wyjazdowy i wyprzedziła o punkt łodzian.
REKLAMA

Najskuteczniejszy zespół (już 63 gole) został wiceliderem i może być dumny z tego, że będzie jedynym klubem, który w tym sezonie zdobył komplet 6 punktów z czterokrotnym mistrzem Polski. Szokować może informacja, że o przegranej 1:2 łodzian zadecydował karny, którego wykonał były piłkarz Widzewa Marcin Kaczmarek, kończącego w tym roku 40 lat.

Była to zarazem pierwsza porażka drużyny pod wodzą Jacka Paszulewicza. Wypada przypomnieć, że prowadzący zwycięzców Mariusz Pawlak już kiedyś zwolnił trenera Widzewa. Trenując Chojniczankę 27 września 2014 roku wygrał 2:0 w Chojnicach pierwszoligowy mecz z łodzianami i był to ostatni mecz Włodzimierza Tylaka jako szkoleniowca RTS.
 
Środowy mecz w Łodzi obserwowali wysłannicy Elany na czele z trenerem Rafałem Górakiem oraz dyrektorem sportowym byłym widzewiakiem Robertem Kłosem. To nie dziwi, bo w sobotę toruński beniaminek zagra w Grudziądzu. Jeśli nie przegra, to Widzew, w przypadku zwycięstwa nawet 1:0 w niedzielę w Bełchatowie, wróci do pierwszej trójki tabeli i nie musi się martwić o rezultaty pozostałych spotkań ostatniej kolejki 18 maja. 

Gdyby Elana poniosła porażkę, to szanse widzewiaków stają się matematyczno-papierowe. Może jeszcze nie wszystko stracone, choć nastroje w łódzkim klubie są grobowe. Kiedyś w Widzewie obowiązywało hasło „Gramy do końca”. Ale dziś ktoś je zgubił i nie wie jak odszukać.
REKLAMA

Patryk Wolański – 2. Nota wynika z przeciętnej ocen zespołu. Ostatni raz Patryk wpuścił dwa gole także w meczu z Olimpią w Grudziądzu w spotkaniu kończącym pierwszą rundę rozgrywek. Teraz trudno go winić za stratę bramek w sytuacji sam na sam oraz z karnego. W 47 minucie obronił groźny strzał Przemysława Kity. Popełnił też błąd przy dalekim dośrodkowaniu, ale zdołał go naprawić.
  
Łukasz Turzyniecki – 1.  Gol otwierający wynik był konsekwencją kontrataku po kornerze gospodarzy. Można było zapobiec nieszczęściu nawet tzw. faulem taktycznym skutkującym kartką. Obrońca starał się gonić Portugalczyka przez pół boiska, ale jak prawie wszyscy łodzianie ustępował biegowo gościom.
            
Sebastian Zieleniecki  – 2. Sędzia był równie słaby jak gra gospodarzy. Np. dał się nabierać na aktorskie sztuczki gości. Ale trudno go winić za porażkę łodzian. Trener Jacek Paszulewicz na pomeczowej konferencji skrytykował arbitra. Ale konkretnie nie powiedział, że ma pretensje o karnego podyktowanego tuż przed końcem po interwencji w polu karnym kapitana Widzewa.
  
Daniel Tanżyna – 2. Goście nie stworzyli wielu sytuacji bramkowych. A mimo to, jako pierwsi w tym roku, strzelili Widzewowi dwa gole. Trudno o wysokie oceny dla defensywy łodzian. Poza tym trzy kartki obrońców gospodarzy też potwierdzają problemy defensywy RTS.
 
Tomasz Wełna – 1.  Liczyłem, że w meczu przeciw dawnym kolegom z zespołu pokaże co potrafi. Nie dziwi, że został w przerwie zmieniony, bo został ukarany kartkę wykluczającą z następnego meczu. A do tego ustanowił chyba rekord życiowy niecelnych podań.
REKLAMA

Michael Ameyaw – 2. Moim zdaniem decyzja o zmianie już w przerwie tego maturzysty nie była trafiona. Łodzianin był aktywny, wypracował parę okazji, miał kilka odbiorów piłki i na nim popełniono kartkowy faul.
 
Kohei Kato – 1. Był to najsłabszy tegoroczny występ Japończyka. Był pierwszym łodzianinem, który mógł przerwać kontratak rywali przy pierwszym golu. Nie był to jedyny błąd pomocnika łodzian, który w poprzednich meczach nie był także kreatorem gry, ale przynajmniej wyróżniał się w destrukcji.
        
Adam Radwański – 3. Był najbardziej widocznym zawodnikiem gospodarzy. Gdyby spytać o najbardziej walczącego o zwycięstwo łodzianina, to w środę wskazałbym na tego młodzieżowca.  Kilka razy inicjował groźne ataki. Próbował także sam strzelać. To po jego silnym uderzeniu Wojciech Muzyk z trudem sparował piłkę i Michalski nie zaprzepaścił dobitki.
 
Mateusz Michalski – 3. Z dziesięciu goli, jakie zdobył w tym sezonie, z pewnością ta środowa bramka daje najmniej satysfakcji. Dobitka sparowanej przez bramkarza piłki doprowadziła do wyrównania. Gdyby łodzianie utrzymali remis, to mieliby szanse na końcowe podium nawet w przypadku sobotniej wygranej rywali z Grudziądza z Elaną. Nadal nie ma poprawy w egzekwowaniu kornerów i wolnych.
 
Przemysław Banaszak – 2. Chyba powinien grać cały mecz, bo akcje najszybszego z łodzian sprawiały problemy defensywie gości. Już w 11. minucie po jego podaniu Wolsztyński mógł zdobyć prowadzenie. Inna sprawa, że z wykorzystaniem potencjału Banaszaka łodzianie mają kłopoty.
REKLAMA

Rafał Wolsztyński – 1. Pozyskany zimą napastnik rozbudził apetyty łódzkich kibiców. Tym razem rozegrał słabe spotkanie i już przed przerwą zaprzepaścił kilka szans bramkowych. Liczę, że w Bełchatowie strzeli piątego gola w tym roku.
                            
Daniel Mąka – 1. W środowym meczu dublerzy zdecydowanie zawiedli. W 6 minut po stracie pierwszego gola pozbawiony opieki Daniel miał okazję do wyrównania, ale zamiast przyjęcia podania Radwańskiego, zdecydował się na strzał z woleja. Nie trafił w bramkę.
  
Marcel Pięczek – 1. Wiele wskazuje na to, że w Bełchatowie rozegra 26. drugoligowy mecz w karierze, bo przecież Wełna pauzuje za kartki. Może Marcel przypomni sobie, że zaczynał jako piłkarz ofensywny. W spotkaniu z GKS nie wystarczy dobrze bronić, bo w niedzielę jakieś nadzieje stwarza tylko wygrana łodzian.
        
Dario Kristo – 1. Chorwat wszedł na ostatnie pół godziny z głównym zadaniem kreowania ataków. Jesienią z tej roli wywiązywał się dużo lepiej. Nie wspominając o różnorodnych golach, jakie strzelał.
                
Konrad Gutowski – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko. Rekonwalescent dostał minutówki w końcówkach czterech meczów z rzędu, ale w żadnym nawet nie zagroził bramce rywali.    

Bogusław Kukuć