REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Ostatni mecz drugoligowy w Łodzi ma być zwycięski dla Widzewa
 
Wtorek, 7. maja 2019, godz. 08:01

Zaledwie 3 punkty dzielą lidera z Radomia od piątej drużyny w tabeli II ligi. Z piątki pretendentów do końcowego podium w 32. kolejce wygrały trzy zespoły. Dwa z nich zobaczymy już w środę w Łodzi, gdzie o godz. 19.10 Widzew (55 pkt) podejmie Olimpię Grudziądz (53 pkt). Zwycięzca tego spotkania, rozegranego awansem z ostatniej kolejki, zrobi milowy krok w stronę zaplecza ekstraklasy.

Goście są najbardziej bezkompromisowo grającym drugoligowcem. Mają najwięcej zwycięstw (16), najmniej remisów (5) i aż 11 porażek (zaledwie jedną mniej od zagrożonego spadkiem ROW, który zresztą w kwietniu wygrał w Grudziądzu 2:1). Słuszność tego miana potwierdza też bilans bramkowy spadkowicza z I ligi: 61 goli strzelonych (najwięcej w lidze) i aż 42 stracone (tyle co przedostatni Ruch, którego popisy oglądaliśmy w minioną sobotę).
REKLAMA

Aspiracje majowego powrotu do I ligi środowi rywale łodzian uzasadniają przede wszystkim pokonaniem w Grudziądzu  pozostałych pretendentów: z Radomiakiem i GKS Bełchatów po 1:0, z Pogonią Siedlce 2:0 oraz z Widzewem 3:2 (Elanę podejmować będą w ostatnim swoim meczu w sobotę o godz. 17). To obrazuje siłę tej Olimpii. 

Kolejnym ostrzeżeniem dla łodzian jest fakt, że piąty obecnie drugoligowiec otwiera inną klasyfikację: nie strzelił gola tylko w 4 meczach tego sezonu. O dziwo, grając ze słabeuszami (z Ruchem u siebie oraz w Elblągu, Wejherowie i Tarnobrzegu). Tę przestrogę dedykuję widzewskiej defensywie. Dla porównania inni „mocarze” nie potrafili pokonać bramkarzy rywali częściej: Radomiak w 7 meczach, Widzew w 8, Bełchatów w 9, a Elana w 10 spotkaniach.  

Mógłbym jeszcze straszyć długo gospodarzy, bo doceniam potencjał gości. Ale nie chcę bardziej stresować łodzian, których trener Jacek Paszulewicz poinformował o atutach przeciwnika, którego zna najlepiej w lidze, gdyż długo pracował w Grudziądzu. Przejdę zatem do wskazania powodów do optymizmu Widzewa.
REKLAMA

Przede wszystkim wskazuję, że goście nie wygrali żadnego meczu na stadionach pierwszej ósemki tabeli. Lał ich Radomiak 4:2, GKS Bełchatów 2:1, Pogoń Siedlce 3:1, Stal w Boguchwale 4:2 i tylko w Toruniu Elana nie dała rady (2:2). Potwierdzają wyjazdowe problemy środowych przeciwników RTS wpadki u słabeuszy: w Tarnobrzegu 0:1 i już wiosenne w Pruszkowie 1:2 i w Wejherowie aż 0:3.

Wahania formy tej Olimpii są szczególne. Po zdobyciu kompletu 6 punktów aż z czterema rywalami ( 2:1 i 3:1 z Błękitnymi, 4:0 i 4:0 ze Skrą, 3:1 i 6:1 z Łęczną oraz 2:1 i 3:0 z Rozwojem) drużyna trenera Mariusza Pawlaka nie potrafiła wywalczyć choćby remisu w dwumeczach z Siarką (0:1 i 2:3) oraz z Gryfem (1:2 i 0:3). Przyznać trzeba, że to niezły „rozrzut” między brawami a gwizdami. 

Nawet w tym roku, po ciekawych zimowych wzmocnieniach, klub z Grudziądza nawet został wiceliderem, ale trzy porażki wyrzuciły biało-zielonych poza czołową trójkę.
REKLAMA

Aż 8 zawodników gości strzeliło powyżej 4 goli (w RTS jest tylko 4 takich piłkarzy). Najwięcej 10 bramek zdobył Przemysław Kita (urodzony w Pabianicach napastnik nie jest zmęczony sobotnim występem w Łęcznej, bo pauzował za kartki). 7 goli strzelił Mateusz Marzec, a 6 Aghwan Papikjan. Bramkostrzelni okazali się pozyskani zimą Hiszpan German Ruiz (5 goli) oraz Portugalczyk Thiago Alves (2 trafienia). 

Na brawa może liczyć zwłaszcza Marcin Kaczmarek, który 3 grudnia ukończy… 40 lat. Dla niego występ na nowym stadionie Widzewa jest czymś wymarzonym, bo przecież z 221 meczów i 13 goli w ekstraklasie aż zagrał 76 spotkań i strzelił 5 goli w widzewskim zespole. Nie ukrywa, że jest od dziecka kibicem Widzewa. W tym sezonie ten doświadczony, waleczny pomocnik zdobył 4 bramki dla Olimpii. 

Wypada, by środowy mecz Widzew zakończył wygraną i argumentem niech nie będzie tylko objęcie pozycji lidera po tym spotkaniu. Są inne ważne powody. 

Choćby zachowanie dwóch tytułów: niepokonanych w tym roku oraz jedynego zespołu, który nie przegrał w roli gospodarza. To byłoby podziękowaniem dla wielu tysięcy wspaniałych kibiców w ostatnim występie przed najliczniejszą widownią. 

Udany rewanż byłby także prezentem jaki sobie sami sprawią piłkarze. Przecież pamiętam jak w Grudziądzu „po przegraniu wygranego meczu” w przedłużonym czasie 2:3 (po golach Kazimierowicza w 33 min, Michalskiego w 40 min oraz Handzlika w 89 min, Kity w 90 min, Ziętarskiego w 90 min) byli załamani. Jednak zapewniali wtedy, że „w Łodzi im pokażemy”. Niech okażą się mężczyznami i dotrzymają słowa.

Bogusław Kukuć