REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kris64 38
2 Motylan... 36
3 Drabciu1 35
4 LquickO... 35
5 wiesia 33
6 magi 32
7 abel55 32
8 cypek1910 32
9 RTSAdri... 31
10 jari48 30
REKLAMA
 
Stawarczyk: "Widzewowi gra w IV lidze wyszła na dobre"
 
Piątek, 3. maja 2019, godz. 17:21

Zawodnikiem łączącym rywali sobotniego starcia w "Sercu Łodzi" jest obrońca Piotr Stawarczyk. Defensor Puszczy Niepołomice rozegrał dla Widzewa 92 spotkania i strzelił 3 bramki. W niebieskich barwach Stawarczyk wybiegł 147 razy, 7-krotnie wpisując się na listę strzelców. "Widzewiak" skontaktował się z byłym zawodnikiem łódzkiego klubu, podpytując go m.in. o kulisy jego wyjazdu z Widzewa latem 2009 roku.


- Czy w związku z pauzą za żółte kartki planuje Pan przyjazd do Łodzi na mecz Ruchu i Widzewa? Okazja wydaje się być świetna. 
Piotr Stawarczyk:
- Tak, pojawię się w Łodzi i przyznam, że czuję duży entuzjazm przed tym meczem. Grają dwa kluby, w których spędziłem sporo lat, więc z ciekawością oglądał ten pojedynek. Co tu dużo mówić, kibicuję obu drużynom i najlepiej byłoby gdyby Ruch się utrzymał, a Widzew awansował. Niestety, jaki by wynik nie padł, któryś z klubów ucierpi.

- Nie przyjeżdża Pan przypadkiem udzielić piłkarzom Widzewa korepetycji? Domyśla się Pan z jakiej dziedziny?
- Pewnie chodzi o rzuty karne...

- Dokładnie. Pan jako etatowy wykonawca „jedenastek” w Puszczy Niepołomice mógłby doradzić łodzianom jak je wykonywać. Co jest najważniejsze gdy podchodzi się do pojedynku z bramkarzem?
- Chyba najważniejsze jest to, by opanować emocje pochodząc do karnego i nie zmieniać zdania w ostatniej chwili. Trzeba mieć jakiś plan i do końca chcieć go wykonać, tak to widzę. Nie przyjeżdżam jednak do Łodzi udzielać żadnych korepetycji. Tak jak mówił Pan wcześniej, pauzuję za kartki i nadarzyła się okazja. Nie byłem jeszcze na nowym stadionie, w dodatku będzie to mecz z Ruchem, więc tym bardziej chętnie przyjeżdżam. To będzie na pewno fajne wydarzenie. 
REKLAMA

- Z Widzewa odszedł Pan latem 2009 roku. Bogusław Kukuć w swoim tekście uważał, że Widzew traci dobrego obrońce i w dodatku za darmo. - Stawarczyk odpowiedział pozytywnie na propozycję chorzowskiego klubu i jako wolny piłkarz został zawodnikiem Ruchu. Jest faktem, że w minionym sezonie obsada pozycji stopera była poważnym zmartwieniem "niebieskich" i zmiana barw klubowych zapewni Stawarczykowi występy na najwyższym szczeblu rozgrywek - mogliśmy przeczytać w "Dziennik Łódzkim". Czy może Pan wrócić do tamtego okresu i opowiedzieć o kulisach swojego odejścia z klubu?
- Minęło już dużo czasu, sporo wspomnień się już zatarły, ale powodem mojego odejścia z Widzewa było to, że nie widziałem ze strony działaczy chęci do przedłużenia ze mną umowy. Niby dostałem propozycję, ale była trochę na siłę. Zaproponowano mi tylko roczny kontrakt, a w Ruchu był trochę dłuższy. Wiedziałem też, że będę miał większe szanse na grę i rozwój. Śmiesznie to zabrzmi, ale to był dobry ruch. (śmiech).

- Nie ma co się dziwić, że zmienił Pan otoczenie, bo rywalizacja w defensywie była duża. Jarosław Bieniuk, Ugo Ukah, do tego Wojciech Szymanek na ławce...
- Dokładnie, skład był bardzo mocny, ale ja uważałem, że jestem w gazie, kończyłem sezon w pierwszym składzie. Mimo dobrej postawy wiosną, w trakcie przygotowań zaczęto odstawiać mnie na boczny tor i uznałem, że nie mam co walczyć z wiatrakami i chciałem coś zmienić. Trzeba podkreślić, że w Ruchu też nie miałem pewnego miejsca w składzie. W pierwszej rundzie po odejściu z Widzewa nie grałem dużo, ale ciężką pracą udowodniłem swoją wartość.

- „Dobry ruch” to dobre określenie, bo zdobył Pan trzy medale mistrzostw Polski, grę w finale Pucharu Polski, gole w eliminacjach Ligi Europy. Całkiem nieźle jak na pobyt w klubie, który od dłuższego czasu ledwo wiązał koniec z końcem. 
- Zawsze towarzyszyły temu duże emocje, bo albo graliśmy o utrzymanie albo o medale,ale zawsze kończyło się to sukcesem. Może przychodząc do Ruchu nie sądziłem, że zdobędę medale, ale czułem, że będzie to krok do przodu. 
REKLAMA

- A spodziewał się Pan, że to życie na kredyt w Chorzowie spowoduje aż taki regres? Jeśli Ruch przegra w Chorzowie to drastycznie zbliży się do trzeciego spadku z rzędu...
- Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że ten wspomniany regres będzie aż tak drastyczny. Przykro na to patrzeć. Wiadomo, że zawsze były jakieś problemy z płatnościami, ale pewien poziom był utrzymywany. Nie mam sprawdzonych źródeł, ale słyszałem, że większość zadłużenia jest spłacane i szkoda by było, gdyby Ruch w tym sezonie ponownie spadł. 

- To nie będzie łatwe pytanie dla piłkarzy, którzy zazwyczaj są wierzycielami wobec klubu i oczekują zaległych pensji, ale gdyby miał Pan postawić się na miejscu kibiców, to dla Ruchu lepiej byłoby grać w III lidze z długami, czy w IV z czystym kontem?
- Ciężko odpowiedzieć na takie pytanie i chyba nie pokuszę się na definitywną odpowiedź. Zawsze uważałem, że lepiej grać i nie zaczynać od zera, chociaż może to jakaś metoda? Widzew wystartował od IV ligi i wygląda na to, że to klubowi wyszło na dobre.

Jakub Dyktyński