REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Był taki mecz z Ruchem w Łodzi...
 
Czwartek, 2. maja 2019, godz. 20:14

W sobotę piłkarze Widzewa zmierzą się w pierwszy z trzech finałów, które muszą wygrać do końca rozgrywek. Na szali znalazł się awans łódzkiego klubu do I ligi. Na przeciw widzewiaków staną zawodnicy Ruchu Chorzów, również mający nóż na gardle, ale z powodu dramatycznej walki o utrzymanie. 

W ramach podbudowania morale fanów i zawodników postanowiliśmy przewertować archiwa i poszukać spotkania z chorzowianami, które mogłoby zainspirować podopiecznych Jacka Paszulewicza do walki o zwycięstwo. W czwartek rano Bogusław Kukuć przypomniał o historii rywalizacji pomiędzy obydwoma zaprzyjaźnionymi klubami. Dziś cofnęliśmy się aż do jesieni 1948 roku, kiedy Robotnicze Towarzystwo Sportowe sensacyjnie pokonało walczący o mistrzostwo Polski Ruch Chorzów 3:2. 
REKLAMA


Łodzianie podchodzili do tego spotkania pewni spadku z I ligi, na dodatek mając w pamięci przegraną z wiosny (liga grała systemem wiosna-jesień), kiedy ulegli ślązakom aż 13:1. Wtedy swoją serie 7 meczów ze strzeloną bramką rozpoczął 21 letni Gerard Cieślik, umieszczając piłkę w bramce Widzewa trzykrotnie. Dziennik Łódzki określił ten wynik mianem sensacyjnego, bo wygrana taką przewagą nie zdarzała się często.
 
 7. kolejka: Ruch Chorzów - Widzew Łódź 13:1 (5:0)
  Chorzów, 30.05.1948

Bramki:
1:0 Morys (20)
2:0 Morys (24)
3:0 Przecherka (27)
4:0 Przecherka (41) 
5:0 Kubicki (45) 
6:0 Cieślik (51) 
7:0 Cieślik (56)
7:1 Fornalczyk (65) - karny
8:1 Alszer (68) 
9:1 Przecherka (70)
10:1 Alszer (85) 
11:1 Przecherka (86)
12:1 Aiszer (87)
13:1 Cieślik (88)

Widzew: Racz, Kopaniewski, Reszka, Wachnik, Stempel, Słaby, B. Wiernik, Fornalczyk, Cichocki, Gbyl, Marciniak.

Sędzia: Długosz (Wrocław)
Widzów: 6000

Rewanż miał odbyć się na stadionie ŁKS-u, a w rozegraniu go nie pomogła aura pogodowa. Boisko pokryła 5-centymetrowa warstwa śniegu, ale wskazanie faworyta w tym spotkaniu nie było trudne, a był nim oczywiście Ruch, marzący o dogonieniu liderujacej Wisły i drugiej Cracovii. Mimo złej pogody, starcie "Dawida z Goliatem" obserwowało 4 tysiące widzów. Po meczu na pewno nie żałowali decyzji o przyjściu na stadion, mimo zimowej aury. Ta, w trakcie starcia pomagała zawodnikom gospodarzy, którzy mogli zamaskować swoje braki w technice, co podkreslił dziennikarz "Głosu Robotniczego".

Widzewiacy jako pierwsi zdobyli bramkę, co musiało zdziwić zebranych kibiców, jednak Ruch szybko odpowiedział bramką. To nie podłamało łodzian, którzy szybko dołożyli kolejne dwie bramki i jeśli wierzyć relacjom obserwatora, mogli strzelić więcej goli, ale skupiali się na wymianie podań między sobą.Honorowego gola w pierwszej połowie zdobył niezawodny Cieślik, który wykorzystał niefrasobliśwość widzewskich defensorów i z bliska pokonał bramkarza łodzian. 



Po zmianie stron doszło do ofiarnej "obrony częstochowy"  w wykonaniu gospodarzy. Przewaga chorzowian była tak wielka, że nawet ich obrońcy przebywali na połowie RTS-u. W 5. minucie drugiej połowy goście zdobyli kontaktową bramkę i wyrównanie wisiało w powietrzu, ale ostatecznie Ślązakom, wśród których znajdowało się 4 reprezentantów Polski, zabrakło "pary" i w końcówce opadli z sił. Próbowali to wykorzystać widzewiacy, niesieni dopingiem zebranych kibiców, jednak brakło wykończenia w akcjach. Ani Okupiński, ani absolwent I Liceum Ogólnokształcącego Cichocki nie zdołali podwyższyć prowadzenia. Sensacja stała sie jednak faktem, a RTS odebrał chorzowianom szansę na mistrzostwo Polski.  
 
24. kolejka: Widzew Łódź - Ruch Chorzów 3:2 (3:1)
  Łódź (stadion ŁKS), 14.11.1948

Bramki:
1:0 Janas (3)
1:1 Cieślik (26)
2:1 Janas (27)
3:1 Okupiński (33)
3:2 Cebula (50)

Widzew: Musiał, Słaby, Kopaniewski, Paciorek, Konarski, B. Wiernik, Janas, Cichocki, Pawlikowski , Okupiński, Fornalczyk.

Sędzia: Strzelecki (Rzeszów)
Widzów: 4000

Czy podobnie będzie w sobotę? Role wydają się być odwrócone, bo tym razem w strefie spadkowej znajdują się niebiescy, a Widzew marzy o podium gwarantującym awans. Liczymy, że to jednak podopieczni Jacka Paszulewicz sprawią "niespodziankę" i przełamią fatalną serię remisów.

Jakub Dyktyński