REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu w Elblągu
 
Czwartek, 11. kwietnia 2019, godz. 11:15

Zaległy mecz 18. kolejki Olimpia Elbląg – Widzew okazał się wyjątkowy nie tylko ze względu na atmosferę skandalu jaki wywołało jego przełożenie z listopada na kwiecień. Środowe spotkanie było zarazem debiutem w Widzewie nowego trenera Jacka Paszulewicza. Do tego remis 1:1 skomplikował układ sił w tabeli zarówno w ścisłej czołówce, jak i w strefie spadkowej. Dodam, że ocena postawy piłkarzy (zwłaszcza łodzian) nie może być jednoznaczna. Ten ostatni problem rozwiązałem dyskusją między widzewskim pesymistą i optymistą.

Zacznijmy od Pesymisty. 1:1 w meczu kandydata do pierwszej ligi z ostatnim w tabeli ośmiesza drużynę czołówki. Przedłużył wstydliwy serial łodzian do 6 remisów z rzędu, co potwierdza ofensywną niemoc. W żadnym z tych spotkań Widzew nie potrafił zdobyć prowadzenia. Poprzedni trener Radosław Mroczkowski kończył pracę w tym klubie dwoma meczami bez straty gola. Jacek Paszulewicz zaczął robotę od straty bramki i notuje najsłabszy start na stanowisku trenera RTS od czasu Wojciecha Stawowego (14 marca 2015 roku przegrana 0:1 z GKS Tychy w Jaworznie w I lidze). Kuriozalny błąd Tanżyny przy stracie gola dowodzi, że zespół nie radzi sobie nadal ze stresem. Ta wpadka trzyma porównania tylko do prowadzenia rywali w meczach z ROW i Elaną w Łodzi. Sam początek meczu w wykonaniu gości był także zbyt nerwowy. W sumie nie może być mowy o przełomie.
REKLAMA

Nie kapituluje Optymista. Widzew zdobył punkt dzięki któremu odzyskał pozycję samodzielnego wicelidera tabeli. Wywalczył remis w Elblągu, gdzie gospodarze nie przegrali od jedenastej kolejki. Zresztą Olimpia po zimowych wzmocnieniach nie dała się pokonać całej czołówce, a z liderem Radomiakiem wygrała 2:1. Mecz był szybszy, bardziej agresywny, niż poprzednie tegoroczne występy łodzian, którzy w środę strzelali więcej niż w poprzednich kilku meczach. Tylko momentami widzewiacy tracili inicjatywę, walczyli do końca o wygraną. Nikt się nie oszczędzał. Reakcja na straconego gola nie złamała morale i była wręcz wzorcowa. Skutkowała wyrównaniem po 10 minutach.

Decyzje personalne nowego trenera były odważne zarówno co do wyjściowej jedenastki, jak i korekt w trakcie meczu. Kluczowym tego potwierdzeniem jest widowiskowy gol dublera Rafała Wolsztyńskiego i kilka innych okazji bramkowych w ostatnim kwadransie. W zespole radykalnie zmieniła się atmosfera. Widać uśmiechy. Paszulewicz wypadł też lepiej od Mroczkowskiego podczas długiej pomeczowej konferencji prasowej. Widać, że zespół prowadzi teraz uśmiechnięty człowiek dostrzegający dobre strony życia i wierzący w końcowy sukces jego drużyny. To wyraźnie udziela się piłkarzom.

Polacy są podzieleni w wielu sprawach ważnych sprawach. Kibice Widzewa także. Chyba dałem wybór obu grupom fanów?
REKLAMA

Patryk Wolański – 2. Nie miał zbyt dużo pracy. W 7 minucie miał szczęście, bo po jego błędzie bramka była pusta, a piłka wybita została prawie znad linii bramkowej. W pojedynku sam na sam z Bojasem, najskuteczniejszy strzelec Olimpii nie dał mu szans. Patryk poprawił wykopy.

Łukasz Turzyniecki – 4. Gospodarze mieli przeciętną wzrostu wyższą o kilka centymetrów od gości. Ale Łukasz się tym zbytnio nie przejmował. Był waleczny, zaradny, szybszy od rywali i rozegrał chyba najlepszy mecz w tym roku.

Sebastian Zieleniecki – 3. W defensywie dał radę w pojedynkach z rosłymi rywalami. Ciekawostką był fakt, że po raz pierwszy w tym sezonie został ukarany kartką. Próbował wspierać kolegów przy atakach, a nawet strzelał z dystansu. W ostatniej minucie popełnił w zasadzie jeden poważniejszy błąd przy wyprowadzaniu piłki sprzed pola karnego.

Daniel Tanżyna – 2.  Do 73. minuty był filarem defensywy. Wtedy zapomniał, że będąc ostatnim zawodnikiem przed własnym  bramkarzem, mając piłkę przy nodze, nie czeka się na nadbiegającego rywala i nie wdaje się z nim w drybling. Zawahanie, potknięcie na śliskiej murawie przy padającym śniego-deszczu, było wyjątkowe kosztowne. Na szczęście dla gości wyrównujący gol zmniejszył konsekwencje tego kompromitującego błędu.
         
Marcel Pięczek – 3. Potwierdził mocną pozycję na lewej obronie. Występ ozdobił jak zwykle dalekimi autami, ale także włączaniem się do akcji ofensywnych. W 55 min centymetrów zabrakło, by strzelił głową z bliska pierwszego gola w drugoligowej karierze.
REKLAMA

Mateusz Michalski – 3. Był bardziej widoczny niż w poprzednich meczach. Jego rajdy prawą flanką sprawiały dużo kłopotów gospodarzom. Kilka podań było przedniej marki np. centra na głowę Mąki już w 5. minucie czy asysta przy golu Wolsztyńskiego. Szkoda, że po silnym, niesygnalizowanym strzale Mateusza w 54 minucie piłka odbiła się od słupka Olimpii, bo zaskoczony bramkarz nawet nie zdążył zareagować. Ujrzał kartkę za symulowanie faula.
  
Kohei Kato – 4. Już w poprzednich spotkaniach Japończyk był wyróżniającym zawodnikiem Widzewa. W Elblągu wsparł to jeszcze większą ilością odbiorów i przechwytów. Do tego wszystkiego gra bardzo widowiskowo i unika sztampy. Staje się ulubieńcem kibiców.
          
Maciej Kazimierowicz – 3. To był dla niego pierwszy tegoroczny występ w drugiej lidze. Walczył, pracował za dwóch. Nawet próbował zaskoczyć bramkarza. Początkowo zdarzyło mu się zbyt dużo nieporozumień zwłaszcza przy wymianach podań z Mąką. Ale pauza meczowa była wyjątkowo długa.

Adam Radwański – 3. Wrócił do wyjściowej jedenastki. Przewagę łodzian w środku boiska, o której tyle mówiono na pomeczowej konferencji, goście zawdzięczają także jemu. 

Daniel Mąka – 3. Zagrał po raz pierwszy w tym roku jako kapitan zespołu. Mógł zdobyć prowadzenie po strzale głową w 5. minucie. Był aktywny i szukał gry, ale do 56.minuty, kiedy strzelił po raz ostatni. W ostatnim kwadransie został zmieniony przez Wolsztyńskiego.
REKLAMA

Przemysław Banaszak – 2. Był ruchliwy i nie ustępował rosłym rywalom w pojedynkach o górne piłki. Jak na napastnika zbyt mało strzelał.

Rafał Wolsztyński – 4.  Po raz drugi uratował punkt Widzewowi jako dubler. Pozyskany zimą zawodnik jest teraz najskuteczniejszym widzewiakiem w tym roku (strzelił wcześniej gola w Rzeszowie). Był to mecz zaległy, więc jego bramka nie może zostać uznana za „gola kolejki”. Podobne trafienia z „zerowego kąta” w górny róg przy bliższym słupku zdarzają się wyjątkowo rzadko. Zwłaszcza Tenżyna powinien mieć dług wdzięczności w stosunku do kolegi z Górnego Śląska.

Filip Mihaljević  – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko. Zmiennik Banaszaka nie zdołał sobie znaleźć miejsca w tłoku w polu karnym gospodarzy w końcówce spotkania.

Dario Kristo – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko. Po raz pierwszy w tym roku nie było żadnego Chorwata w pierwszej jedenastce Widzewa. Ale mecz łodzianie kończyli z trzema zagranicznymi piłkarzami w składzie. Oznacza to, że nowy trener nie ma uprzedzeń narodowościowych, ale kieruje się formą podopiecznych. A kapitan łodzian nie był ostatnio w dobrej dyspozycji.

Bogusław Kukuć