REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Kaczorowski: "Powiedziałem piłkarzom, że każdy ma od teraz białą kartę"
 
Środa, 10. kwietnia 2019, godz. 08:00

Jakub Kaczorowski jest prezesem Widzewa od niewiele, ponad miesiąca, a już musiał podjąć trudną i ryzykowną decyzję o zmianie trenera pierwszej drużyny. Dlaczego doszło do rozstania z trenerem Mroczkowskim, jakie były argumenty za zatrudnieniem Jacka Paszulewicza, oraz o czym prezes rozmawiał z piłkarzami podczas wizyty na mini zgrupowaniu w Kątach Rybackich? O tym wszystkim dowiecie się z wywiadu, którego prezes Jakub Kaczorowski udzielił „Widzewiakowi”.

- Panie prezesie, dlaczego po meczu z Błękitnymi Stargard podjęto w klubie decyzję o zakończeniu współpracy z trenerem Mroczkowskim?
Jakub Kaczorowski:
- Analizowaliśmy różne opcje, również taką o zmianie trenera. Tak naprawdę to po pierwszym remisie u siebie z ROW Rybnik. Już po inauguracji rundy w Wejherowie dało się zauważyć, że gra zespołu nie wygląda dobrze. Ale tam drużyna odniosła zwycięstwo, więc mieliśmy nadzieję, że w kolejnych meczach będzie lepiej jeśli chodzi o grę. Przyglądaliśmy się kolejnym występom zespołu i widać było coraz słabszą formę. Po kolejnym remisie, w Stargardzie, decyzja była jednogłośna w sprawie trenera Radosława Mroczkowskiego.
REKLAMA

- Czy szukanie impulsu w postaci zmiany trenera nie jest ryzykowne? Do roszady doszło przecież w krótkiej przerwie między dwoma wyjazdowymi meczami.
- A jaki innym moment byłby na to dobry? Przecież zaraz gramy u siebie z Pogonią Siedlce, a potem jest wyjazd do Tarnobrzega, a po nim w środę mecz z Radomiakiem w Łodzi. Podjęliśmy taką decyzję, bo mecz z Błękitnymi w wykonaniu zespołu Widzewa wyglądał jeszcze gorzej niż w Łęcznej. Nie można było już dłużej czekać na to, że coś się poprawi w grze drużyny.

- A może w przypadku drużyny Widzewa chodziło o brak „chemii” między piłkarzami i trenerem Mroczkowskim? Bo pojawiły się nawet takie opinie, że zespół mógł grać przeciwko trenerowi…
- To tak nie wygląda, jak mówią niektórzy kibice. Problem może polegać na tym, że w kadrze pierwszego zespołu jest obecnie blisko trzydziestu piłkarzy. Na mecz wybierana jest osiemnastka, więc ponad dziesięciu jest niezadowolonych z braku gry lub nawet szansy pokazania się na boisku. To tworzy negatywne emocje, bo w szatni część piłkarzy może pokazywać niezadowolenie z powodu pomijania w składzie.

- A jak piłkarze zareagowali na decyzję o zmianie trenera?
- Widać to było na pierwszym treningu pod kierunkiem trenera Paszulewicza. To był zupełnie inny trening niż te w ostatnich tygodniach. Widać było ożywienie wśród piłkarzy. Jacek Paszulewicz postawił na nieco inną formę zajęć, bardziej integracyjną, w których też uczestniczył. Jak ktoś coś zepsuł w tych zajęciach, to robił karne pompki. Trener Paszulewicz też tego nie uniknął.
REKLAMA

- Czy Jacek Paszulewicz od początku znajdował się w grupie trenerów z którymi chcieliście rozmawiać o pracy z drużyną Widzewa?
- Tak, bo przyjęliśmy model szukania kandydatów z określonymi cechami.
Jednocześnie chciałbym wspomnieć, że większość nazwisk, które pojawiały się w spekulacjach i doniesieniach prasowych to była nieprawda. Nie było tak, że jakiś przedstawiciel Widzewa wydzwaniał do tego czy tamtego trenera. Rozmowy prowadziłem bezpośrednio ja razem z nowym dyrektorem sportowym, Łukaszem Masłowskim.

- Dlaczego zdecydowaliście się na podpisanie z trenerem Paszulewiczem kontraktu aż na dwa i pół roku?
- Bo chcemy, żeby ten trener ruszył razem z klubem do przodu. Czyli chcemy, żeby wywalczył awans i żeby Widzew był jednym z tych klubów, który będzie miał trenera na lata. Wiem, że to może brzmieć dziwnie, bo to nie jest Arsenal czy Manchester United, gdzie Arsene Wenger i Alex Ferguson pracowali przez wiele lat. Ale mamy takie marzenie. Trener Paszulewicz jest młodym szkoleniowcem i jeszcze na dorobku. Wszystko przed nim.

- A czy w umowie jest zapis o wcześniejszym zakończeniu współpracy i kosztach rozwiązania kontraktu przed jego terminem?
- Nie chcę zdradzać szczegółów kontraktu, bo obowiązuje nas wzajemna umowa. To zresztą są wewnętrzne sprawy spółki i klubu, które powinny pozostać tajemnicą. Wiadomo, że tego rodzaju zapisy w umowach są często bardzo skomplikowane i zawierają wiele paragrafów, ale z trenerem Paszulewiczem szybko doszliśmy do porozumienia, jeśli chodzi o warunki umowy.
REKLAMA

- Opinie i reakcje kibiców Widzewa nie są zbyt przychylne tej zmianie trenera…
- Przed decyzją o rozstaniu z trenerem Mroczkowskim widać było, że połowa kibiców była za nim, a druga połowa domagała się jego odejścia. Teraz, gdy do tego doszło, to okazało się, że większość narzeka na taką decyzję władz klubu i zmianę trenera. Bardzo szanuję zdanie kibiców Widzewa, bo każdy ma prawo do swojej opinii i wypowiedzi. Ale decyzje należą już do mnie jako prezesa klubu oraz do zarządu. Odpowiadamy za działalność Widzewa i to są nasze decyzje.

- Chyba nie tak wyobrażał Pan sobie pierwsze miesiące pracy na stanowisku prezesa Widzewa? Od razu trzeba podejmować odważne decyzje wbrew opinii wielu osób związanych z klubem.
- Gdy przychodziłem do Widzewa, miałem już za sobą wiele doświadczeń z sytuacji kryzysowych we wcześniejszych firmach, w których pracowałem. Nie spodziewałem się jednak, że po tak udanej rundzie jesiennej, gdy Widzew był w dobrej sytuacji w lidze, będę musiał tak szybko podejmować bardzo ważne decyzje dla klubu.

- A jakie będą najbliższe efekty tych decyzji? W Elblągu będzie szósty remis z rzędu czy padnie inny wynik?
- Wiadomo, że to jest piłka, ale liczę na wynik pozytywny. Na pewno nasza gra będzie wyglądała inaczej niż w ostatnich meczach. Jesteśmy w stałym kontakcie z trenerem Paszulewiczem i wierzę, że drużyna zagra do przodu.

Kamil Wójkowski