REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 magi 193
2 kosa76 193
3 wiesia 184
4 cypek1910 184
5 robert77u 177
6 EGON72 173
7 Papay 173
8 sebalat... 171
9 abel55 170
10 FeelFaza 165
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu w Stargardzie
 
Niedziela, 7. kwietnia 2019, godz. 11:05

Może wielu zaskoczę, ale zacznę od gratulacji. Moją piątkową zapowiedź meczu Widzewa w Stargardzie zatytułowałem „Desperaci z Pomorza czekają na Widzew”.  Skomentował to Pan Mirosław Mak krótkim wpisem: Ja to bym zatytułował „Desperaci czekają na desperatów” po naszych ostatnich wynikach.

Gratuluję poczucia humoru. Nasz Czytelnik ma rację. Przecież łodzianie grają teraz równie słabo jak zespoły broniące się przed degradacją. Obecnie Widzew rozpaczliwie broni miejsca w czołowej trójce. Po serii pięciu z rzędu remisów spadł właśnie na trzecią lokatę. Ostatnią premiowaną miejscem na zapleczu ekstraklasy w następnym sezonie.
REKLAMA

W meczu inaugurującym 27. kolejkę z Błękitnymi goście byli bliscy porażki. Złudne okazały się oczekiwania nie tylko drugiego tegorocznego zwycięstwa, ale choćby poprawy gry, zademonstrowania nawet elementarnej skuteczności, które tak brzydko nazywają sprawozdawcy telewizyjni „próbami strzałów”.

Marnym pocieszeniem dla fanów Widzewa jest fakt, że ich wybrańcy nie stracili gola w drugim z rzędu meczu na boiskach rywali. Są nadal w trójce niepokonanych po przerwie zimowej. Obok Olimpii Grudziądz, która w tym roku potrafiła zdobyć już 16 punktów i goni lidera z Radomia oraz Pogoni Siedlce (14 pkt w 6 spotkaniach).

Jakie wnioski zostaną wyciągnięte po setnym występie Widzewa pod wodzą Radosława Mroczkowskiego? Odpowiedź na to pytanie będzie szybka. Bo już w najbliższą środę o godz. 19 łodzianie zagrają zaległy mecz z Olimpią w Elblągu. Wcześniej jest szansa, że nadmorski wiatr ostudzi trochę rozpalone głowy i widzewiacy potrenują na naturalnych, trawiastych boiskach, co w Łodzi jest dla nich ewenementem. Nawet w kwietniu.
REKLAMA

Patryk Wolański – 4. W tym roku zdecydowanie piłkarzem numer jeden Widzewa jest zawodnik, który ma na plecach numer 21. W 35. minucie meczu w Stargardzie z niebywałym refleksem uratował zespół przed stratą gola po strzale w krótki róg. Po przerwie kilka razy dopisało mu szczęście. W 77. oraz 82. minucie zdecydowane wybiegi oraz interwencje Patryka pod linią szesnastki zapobiegły nieszczęściu gości. W końcówce jego dalekie wykopy wyręczały bezradnych pomocników w tworzeniu zagrożenia w polu karnym gospodarzy.
          
Łukasz Turzyniecki – 2. W meczu z Błękitnymi na postawę defensywy nie można bardzo narzekać. Tym razem pozyskany zimą prawy obrońca nie był zbytnio aktywny, z jego strefy było kilka niebezpiecznych dośrodkowań i jeżeli w końcówce ktoś z tej formacji powinien być zmieniony, to decyzja Radosława Mroczkowskiego nie dziwi, że padło na Łukasza. 

Sebastian Zieleniecki – 3. Dwanaście spotkań bez utraty gola to zasługa nie tylko solidnego bramkarza, ale także obrońców. Po zimowych przygotowaniach ta formacja zbierała cięgi za pierwsze bramki meczowe strzelane przez rywali. Teraz wygląda to już nieco lepiej. Poprawa w celności podań jest niewielka. O wspieraniu akcji ofensywnych nie wspominam.

Daniel Tanżyna – 3.  Ten walczący po męsku stoper ujrzał pierwszy kartonik od czasu zmiany barw klubowych. Poprzednio grając w Tychach był pięciokrotnie karany „żółtkami”. To stwarza pewien problem w obliczu bardzo trudnej końcówki sezonu, bo Daniel wnosi dużo dobrego do poczynań defensywy łodzian.
       
Marcel Pięczek - 3. Biorąc pod uwagę drugoligowy obowiązek grania dwoma młodzieżowcami trener Widzewa ma ułatwione zadanie. Ustalanie jedenastki meczowej może śmiało zaczynać od Pięczka, który prezentuje bardzo solidną formę. Jeśli wskazywać widzewiaka, który robi postępy, to właśnie powinno się wybór powinien dotyczyć tego urodzonego w Łodzi piłkarza.
REKLAMA

Mateusz Michalski – 2. Nadal najskuteczniejszy strzelec łodzian ma w tegorocznych meczach ma tylko jedno trafienie. Wiosną żaden z kolegów nie potrafi wykorzystać atutów tego szybkiego zawodnika. Jesienią cenne były wolne i kornery bite przez tego doświadczonego zawodnika (w Łodzi drużynie ze Stargardu wbił tak nawet gola bezpośrednio z rogu).
 
Dario Kristo – 2. Trudno ukryć kryzys formy kapitana Widzewa. Po przerwie wyraźnie zdenerwowany Chorwat był nawet bliski zdobycia gola, ale zabrakło zimnej krwi. Dobrych chęci trudno mu odmówić. Lecz wcześniej zbierał pochwały także za skuteczność i kreowanie gry.

Kohei Kato – 3. Teraz najbardziej ambitnie walczącym widzewiakiem jest zapewne Japończyk. To jego dopiero trzeci mecz, drugi w całości. Musi uważać, bo strata piłki po jego błędzie w 77 min stworzyła Przemysławowi Brzeziańskiemu wyborną sytuację bramkową.
  
Michael Ameyaw – 1. Powrót do wyjściowej jedenastki tego nastolatka z Łodzi był zupełnie nieudany. Można było trzymać duże zakłady, że zostanie zmieniony już w przerwie. I tak się stało. 
REKLAMA

Daniel Mąka – 1. Początkowo było go widać, bo wykonywał rogi i wolne. Próbował zaskoczyć też 35-letniego bramkarza gospodarzy. Ale ten zachował czyste konto i będzie mógł porównywać ten mecz do spotkania oldbojów.
          
Przemysław Banaszak – 1. Nie zagrał w dwóch poprzednich meczach. Przyznaję się do tego, że sam liczyłem na jego lepszy występ. Przed laty podobnych napastników RTS potrafili wykorzystywać sprytnymi asystami np. Rozborski, Iwanicki, Kajrys, Miąszkiewicz czy Czerwiec.
            
Adam Radwański - 1.  Po raz pierwszy po powrocie z Częstochowy do Łodzi zaczął na ławce rezerwowych. Spodziewaliśmy się, że w drugiej połowie na tle podmęczonych gospodarzy ujrzymy jakieś jego niebanalne zagranie, podobne do tych jakie demonstrował w Wejherowie. A co zobaczyliśmy? Wolny, po którym piłka przeleciała nad polem karnym i spadła na ziemię daleko za linią końcową.
    
Marcin Pieńkowski – 1. Cieszy, że uporał się z problemami zdrowotnymi. Zagrał ostatnie pół godziny na skraju pomocy. Zaryzykuję i widzę w nim środowego „Czarnego Konia” w Elblągu.

Filip Mihaljević – 2. Czterej łódzcy dublerzy zaprezentowali się słabo. Stosunkowo najlepiej z nich wypadł Chorwat, który przynajmniej potrafił się znaleźć w sytuacji bramkowej i sprawiał problemy obrońcom gospodarzy. Lista goli Filipa dla Widzewa zamknęła się na trzech. Dwie bramki zdobył właśnie z Błękitnymi, ale w ubiegłym roku w Łodzi. 

Mikołaj Gibas – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko.  Aż się wierzyć nie chce, że to już czternasty występ tego młodzieżowca w Widzewie. Kiedy „zaskoczy”?

Bogusław Kukuć